• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Nie dla "praw reprodukcyjnych"

Środa, 27 czerwca 2012 (23:03)

Grupie państw przy poparciu Stolicy Apostolskiej udało się usunąć zapisy o „prawach reprodukcyjnych" z oficjalnych dokumentów szczytu ONZ w Rio de Janeiro. To wielki sukces obrońców życia.

Jak informuje polski serwis pro-life Human Life International Polska w ciągu ostatnich sześciu miesięcy Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych (UNFPA) wraz z International Planned Parenthood Federation (organizacja działająca na rzecz aborcji i antykoncepcji) oraz rządy Islandii i Norwegii starały się o umieszczenie wzmianek o „prawach reprodukcyjnych” w oficjalnych postanowieniach szczytu ONZ w Rio. W Kairze bowiem nie udało się przeforsować uznania aborcji za metodę planowania rodziny i nie wpisano do dokumentów żadnej wzmianki o „prawach reprodukcyjnych”.

Przyjęcie w Rio zapisów o absurdalnych „prawach reprodukcyjnych” wzmocniłoby pozycję środowisk promujących aborcję i szeroko zakrojone praktyki antynatalistyczne. Kraje i organizacje promujące wpisanie kontrowersyjnych stwierdzeń do oficjalnych dokumentów łączyły je z zahamowaniem „dynamiki demograficznej” społeczeństw rozwijających się.

Państwa Afryki nie brały udziału w dyskusji – obawiały się finansowych sankcji ze strony Funduszu Ludnościowego. Natomiast państwa Ameryki Południowej, Bliskiego Wschodu i kilka państw Europy (w tym Malta, Polska, Rosja) sprzeciwiły się wprowadzeniu terminu „prawa reprodukcyjne” do dokumentu ONZ. Wskazały, że termin ten – umieszczony w paragrafie poświęconym planowaniu rodziny – jest formą "promowania kontroli populacji" jako środka do osiągnięcia zrównoważonego rozwoju. Otwarcie mówiono, że umieszczenie takiego zapisu służyć będzie polityce ograniczania populacji w krajach rozwijających się.

Najbardziej stanowcza była delegacja Chile, której przedstawiciel powiedział bez ogródek: „Pojęcie »prawo do życia« jest niezgodne z pojęciem »prawa reprodukcyjne« ".

MM