Jasna Góra celem pielgrzymek
Niedziela, 3 stycznia 2021 (16:37)Do sanktuarium na Jasnej Górze w 2020 roku dotarli pielgrzymi ze wszystkich diecezji.
Sztafetowo, duchowo, w delegacjach, z odwagą i nadzieją, determinacją i poświęceniem – pomimo pandemii w minionym roku fenomen pielgrzymowania na Jasną Górę został podtrzymany.
W wymiarze praktycznym najczęściej odmienianym pielgrzymkowym słowem stała się „dezynfekcja”. Zmobilizowano dodatkowe służby, np. odkażające i logistyczne, wyznaczono nowe trasy, a to tylko niektóre z wyzwań, które podjęli organizatorzy i pielgrzymi w czasie pandemii.
Ze względu na ograniczenia głównym trzonem pielgrzymowania stała się duchowa forma. We wszystkich dotychczasowych grupach to właśnie duchowa rozrosła się najbardziej, rodząc potrzebę swoistego przeniesienia pielgrzymowania w świat wirtualny.
Na tę nową przestrzeń głoszenia i poznawania Ewangelii zwrócił uwagę ks. Zbigniew Szostak, dyrektor pieszej pielgrzymki tarnowskiej. Oprócz radia, telewizji, mediów społecznościowych tarnowscy wierni mogli też korzystać ze specjalnej aplikacji. – Okazuje się, że weszliśmy w przestrzeń, w której ludzie są, w której jest ambona do zagospodarowania, gdzie chcą pielgrzymować, gdzie chcą usłyszeć Słowo. I myślę, że to jest takie prorocze – wyjaśniał ks. Szostak.
Częstą formą wybieraną przez dotychczasowe duże grupy była sztafeta z zachowaniem reżimu sanitarnego. Każdego dnia inna grupa udawała się na trasę bez noclegu. Na przykład w pielgrzymce bydgoskiej każdego dnia na trasę w poszczególnych 9 grupach wychodziły 4 nowe osoby z księdzem przewodnikiem, wieczorem wracały do domu. W ten sposób w ciągu 11 dni wędrówki do Częstochowy mogło w sumie uczestniczyć w niej około pół tysiąca osób.
Jak przyznał ks. Krzysztof Klóska, główny koordynator, na początku były obawy, czy znajdą się chętni, bo i trud logistyczny związany z dojazdem na trasę i powrotem do domu większy, ale okazało się, że „chętnych było ponad miarę”. Po raz pierwszy zorganizowano też grupę duchową i tu odzew też był ogromny.
Najliczniejszą, podobnie jak w ubiegłych latach, była pielgrzymka tarnowska, która odbyła się sztafetowo. Na trasie znalazło się w sumie ok. 4 tys. osób.
Tylko nieliczni zdecydowali się w większych grupach (do 150 osób) przejść cały szlak. W pielgrzymce krakowskiej w 9 niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami, w sumie rekolekcje w drodze odprawiło ok. 1350 osób. Jak podkreśla koordynator ks. Jan Przybocki, wszystko odbyło się w myśl zasady: módl się, jakby wszystko zależało od Boga, ale pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie.
– Modlitwa niesie, zimna woda hartuje – podkreślali „długodystansowcy”, czyli pielgrzymi z najodleglejszych miejsc Polski. Na przykład pątnicy z diecezji elbląskiej wybrali także tradycyjną formę, choć w ograniczonej liczbie osób, z powodu ograniczeń sanitarnych, wyruszyło tylko pięć 30-osobowych grup.
Remizy, salki gimnastyczne, czyli miejsca łatwe do dezynfekcji, zimna woda, zdanie na siebie, swoje umiejętności i siły, niepewność, czy nie zmieni się sytuacja epidemiczna – to była ich codzienność przez prawie 2 tygodnie i 500 km. Ksiądz Maksymilian Ślizień, przewodnik jednej z kompanii, podkreślił, że tegoroczne hasło „Bądź wola Twoja” pomagało pątnikom przyjąć niepewny los pielgrzymki, kiedy z powodu codziennych doniesień statystycznych o nowych zachorowaniach trzeba się było liczyć z możliwością przerwania wędrówki.
Niektóre grupy wybierały formę w myśl zasady „jeden za wszystkich”, czyli dużą kompanię reprezentowała mała reprezentacja, tak np. przyszli górale, delegacja warszawskiej pieszej pielgrzymki czy rybniczanie. W tej ostatniej dotarło 5 kapłanów. – Ta pielgrzymka miała być od samego początku wyjątkowa, bo to 75. – jubileuszowa, ale z wiadomych względów zamiast tysięcy pątników, w drogę na Jasną Górę wyruszyło nas pięciu księży – opowiadał ks. Paweł Zieliński o samotnym pielgrzymowaniu, podkreślając, że to była trudna pielgrzymka – brakowało wspólnoty ludzi, było poczucie, że z intencjami tysięcy osób bierze się i ich ból. Oni modlili się za nas, my za nich, to jest krwioobieg Kościoła – tłumaczył.
Biskup Krzysztof Włodarczyk z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, który też jako reprezentant diecezji szedł trzynaście dni, nazwał to pielgrzymowaniem „Camino”. – Szliśmy z całym ekwipunkiem w plecaku i jeszcze intencje modlitewne, które z wielką radością zabraliśmy – opowiadał biskup. – To morderczy czas, ale błogosławiony. Przed pielgrzymką przeczytałem „Opowieści pielgrzyma” i ta nieustanna modlitwa Jezusowa była takim motorem dla mnie, niosła mnie, i w tę modlitwę wkładałem wszystkie intencje ekspiacyjne i błagalne – dodał.
W niektórych pielgrzymkach, jak np. w 12 grupach z archidiecezji łódzkiej, obowiązywały także ograniczenia wiekowe. W drogę mogli wyruszyć tylko osoby w wieku od 14 do 65 lat.
Wszyscy zauważali, że tegoroczne pielgrzymowanie było dużo trudniejsze niż zazwyczaj. – Konieczność stosowania wszystkich środków dezynfekcyjnych, zachowania odległości, noszenie maseczek, mierzenie temperatury. Niektóre grupy, żeby dotrzeć na szlak, do wyznaczonego punktu wymarszu musiały wyjeżdżać o 2.00-3.00 nad ranem, potem szli w upale, nawet ok. 40 km.
Wśród głównych pielgrzymich intencji były: modlitwa o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego, za rodziny i o ducha jedności w Narodzie.
AB, KAI