• Sobota, 23 stycznia 2021

    imieniny: Rajmunda, Ildefonsa

Kubica pozostaje w F1 – i nie tylko

Piątek, 18 grudnia 2020 (18:18)

Robert Kubica nie kończy swej przygody z Formułą 1. W przyszłym roku nasz rodak nadal będzie kierowcą testowym w zespole Alfa Romeo Racing Orlen, ale – podobnie jak to miało miejsce w tym sezonie – połączy ją ze ściganiem w innej serii wyścigowej.

W 2020 Kubica pełnił rolę rezerwowego kierowcy w sponsorowanym przez Orlen zespole Formuły 1, zaliczył również debiutancki, pełny sezon w DTM. W tym ostatnim głównie zbierał doświadczenie, ale też raz stanął na podium (w belgijskim Zolder), potwierdzając, że wciąż jest zawodnikiem bardzo szybkim i zdolnym do skutecznej rywalizacji o najwyższe cele – o ile oczywiście otrzyma ku temu odpowiednie narzędzia.

W Formule 1 się nie ścigał, natomiast wziął udział w kilku piątkowych sesjach treningowych, również pokazując się w nich z dobrej strony. O punkty mistrzostw świata walczyli Fin Kimi Raikkonen i Włoch Antonio Giovinazzi i w tej materii nie zmieni się nic i w przyszłym roku. Nie zmieni się również funkcja Kubicy. Będzie kierowcą rezerwowym, którego zadaniem będą odpowiedzialne prace nad rozwojem bolidu. Wiedza naszego rodaka na ten temat, umiejętność współpracy z inżynierami jest w świecie F1 niezwykle ceniona i Alfa Romeo Racing Orlen z radością nadal będzie z niej korzystać.

– Bycie w paddocku, możliwość pojeżdżenia bolidem Formuły 1 jest czymś naprawdę wyjątkowym. Za każdym razem, jak do niego wsiadam, te odczucia i ta adrenalina nie jest porównywalna z niczym innym – powiedział Kubica, zaznaczając, że w tym roku pojawiał się w sesjach treningowych w kilkumiesięcznych odstępach czasowych i od razu łapał właściwy rytm. – Myślę, że jest do duży plus dla całego zespołu i cieszę się, że będziemy mogli kontynuować tę współpracę – dodał.

2020 jest rokiem niezwykle trudnym dla całego świata, także tego sportowego. – Na szczęście i Formuła 1, i DTM, w której startowałem, ruszyły. Oczywiście z opóźnieniem i dostosowaniem się do nowej sytuacji. Był to sezon trudny, bardzo skompresowany. Od połowy czerwca do dzisiaj w domu byłem tak naprawdę pięć dni i miałem jeden weekend wolny – przyznał Polak, oczywiście nie narzekając na taki stan rzeczy. – Jestem szczęściarzem, gdyż moja praca jest jednocześnie moją pasją.

Kubica nie byłby już w F1, gdyby nie zaangażowanie Orlenu. Zaangażowanie, które przekładało się na wymierne korzyści. – Tylko w 2020 r. osiągnęliśmy ponad 400 mln złotych ekwiwalentu reklamowego, czyli trzy razy więcej niż w poprzednim sezonie. To najlepiej pokazuje potencjał rozwojowy tej dyscypliny z punktu widzenia sponsora. Umiejętnie wykorzystujemy go na rynku polskim, gdzie nasza współpraca z ARRO i Robertem aktywnie wspiera naszą sprzedaż detaliczną, w tym pozapaliwową. Tylko w trzecim kwartale br. wypracowaliśmy rekordowy zysk operacyjny w tym segmencie na poziomie 1 mld zł. Jednocześnie sponsoring tytularny zespołu Alfa Romeo Racing Orlen wzmacnia rozpoznawalność marki Orlen na świecie i zwiększa jej prestiż. To z kolei ułatwia realizację ambitnych celów biznesowych i konkurowanie z globalnymi graczami – wytłumaczył Daniel Obajtek, prezes zarządu koncernu.

Konkretne dane? Marka Orlen w 2020 r. pojawiła się w ponad 100 tysiącach artykułów, które zostały wyświetlone ponad 359 miliardów razy. Rywalizację na torze F1 transmituje 51 krajowych telewizji, a łączna widownia według badań Nielsen sięga 400 mln widzów. Alfa Romeo Racing Orlen w minionym sezonie wziął udział w 17 weekendach wyścigowych. Łącznie zespół pojawił się w dwunastu krajach na dwóch kontynentach.

Wracając jednak do spraw czysto sportowych – można przypuszczać, że podobnie jak w tym roku, także i w przyszłym Kubica pojawi się w kilku sesjach treningowych przed Grand Prix Formuły 1. Podobnie jak w 2020, tę aktywność będzie prawdopodobnie łączył ze ściganiem się w innych seriach wyścigowych – a może w rajdach. Jakich? Na razie nie znamy szczegółów, nie wiemy zatem, czy będzie to nowa i radykalnie zmieniona DTM, czy też może coś zupełnie innego. Jakiś czas temu pojawiły się rewelacje, jakoby Polak miał powrócić do rajdowych mistrzostw świata, ale wciąż nie ma żadnych informacji pewnych i potwierdzonych. Pewne jest tylko to, że Robert chce rywalizować.

– Jestem kierowcą wyścigowym i chciałbym się ścigać, ale bardzo możliwe, że będę to robił na innych arenach. Trening czyni mistrza – może w wieku 36 lat to dziwnie zabrzmi – powiedział dziś.

Piotr Skrobisz