Ocenić ryzyko
Piątek, 18 grudnia 2020 (08:02)Rozmowa z prof. Agnieszką Nogal, kierownikiem Zakładu Polityki Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego
Dlaczego potrzebne było uchwalenie ustawy antyprzemocowej?
– O konieczności wprowadzenia tej ustawy świadczy fakt, że uzyskała ona tak szerokie poparcie – niemal wszystkich sił politycznych. Oprócz Konfederacji za jej przyjęciem opowiedziały się pozostałe ugrupowania. To bardzo ważne, że udało się zbudować konsensus, który pokazuje, jak bardzo ustawa jest potrzebna. Dokument uchwalono 30 kwietnia tego roku i wszedł on w życie po półrocznym vacatio legis, czyli z końcem listopada.
Celem ustawy jest bezpośrednie zabezpieczenie w sytuacji, kiedy stosowana była przemoc. Jeżeli policjant albo przedstawiciel żandarmerii wojskowej jedzie na interwencję – niezależnie od tego, kto tę interwencję zgłasza – i stwierdza przemoc, to może, a w świetle nowych przepisów, nawet powinien, zareagować. Reakcja ta nie wymaga żadnego wniosku czy specjalnego podania, ani ze strony instytucji, ani ze strony osoby pokrzywdzonej. To jest bardzo ważne: natychmiastowa reakcja i usunięcie źródła zagrożenia. W dalszej kolejności, w razie potrzeby, wkraczają te przepisy, które do tej pory funkcjonowały, czyli sądowe zabezpieczenie i inne obowiązujące regulacje prawne.
Zabezpieczenie ofiary przed agresorem jest tą zasadniczą zmianą, jaką wprowadza w polskim prawie ustawa antyprzemocowa?
– Tak. Ten zapis jest o tyle skuteczny, że dokonuje się poprzez uzasadnioną decyzję przedstawiciela Policji czy Żandarmerii Wojskowej, podejmowaną na podstawie oceny ryzyka. Wykonuje się ją od razu na miejscu i, co ważne, nie na wniosek pokrzywdzonego. To istotne z punktu widzenia strony ofiary przemocy. Często przecież rozmaite względy psychologiczne albo lęk powoduje, że nie zgłasza się wszystkich takich przypadków lub zgłasza się je za późno.
Obecnie można więc ofiarę przemocy ochronić efektywniej i natychmiastowo. Te nakazy są wydawane z urzędu, wiec osoba pokrzywdzona nie boi się, że sprawca będzie ją oskarżał o „donoszenie”. Potem takie przypadki podlegają normalnej procedurze sądowej, czy to karnej, czy to cywilnej. Przed obowiązywaniem ustawy antyprzemocowej procedura taka była praktykowana na mocy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy, ale wymagała wniosku i przede wszystkim – czasu. Teraz odbywa się to szybko przy udziale służb policyjnych, natychmiast.
Czy na tym ma polegać usprawnienie postępowań sądowych?
– Dotychczas sąd mógł zobowiązać osobę, która stanowiła dla kogoś zagrożenie, czyli stosowała przemoc, czy zagrażała dalszym stosowaniem przemocy, do opuszczenia mieszkania. Należało jednak najpierw wystąpić z oddzielnym wnioskiem i taki wniosek opłacić. Sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego, kiedy uznał, że rzeczywiście doszło do stosowania przemocy, wydawał postanowienie o opuszczeniu mieszkania.
Ważne tu były również terminy. Rozprawa winna się odbyć w terminie jednego miesiąca od daty wpływu wniosku, co wcale nie oznaczało, że ta pierwsza rozprawa rozwiązywała problem i na niej postępowanie zostawało zakończone. Z reguły takie postępowania trwały o wiele dłużej, a osoby dotknięte przemocą, w oczekiwaniu na orzeczenie, zamieszkiwały ze sprawcą przemocy, który miał przecież świadomość tego, że ofiara złożyła na niego wniosek.
Teraz od razu – na miejscu – zabezpiecza to policja, wydając nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się przez 14 dni, a sąd ma możliwość przedłużenia takiego zabezpieczenia policyjnego. Wtedy taki nakaz albo zakaz będzie obowiązywał przez kolejne 14 dni. To powoduje, że terminy na złożenie wniosku nakładają się na zabezpieczenie nakazu i zakazu wydanego i zwiększają bezpieczeństwo fizyczne ofiary.
Nowe przepisy pojawiły się m.in. w Kodeksie postępowania cywilnego, a także ustawie o Policji oraz Żandarmerii Wojskowej.
– Tak, ponieważ przepisy żandarmerii wojskowej dotyczą wojskowych. Przepisy te są bliźniaczo podobne do przepisów z ustawy o Policji, tylko odnoszą się do osób wojskowych, które za karę mogą być np. skazani na opuszczenie służby.
Czy zapisy, które znalazły się w ustawie, są rozwiązaniami spotykanymi gdzie indziej, czy tylko w polskim prawie?
– Większość krajów w Europie ma rozmaite formy zabezpieczenia ofiar przemocy. Wokół tego toczy się wielka dyskusja – również polityczna. Jednak na poziomie najbardziej elementarnym, gdy celem jest zabezpieczenie ofiar, to wszystkie kraje taką prawną ochronę mają. Różnią się pod względem proceduralnym. Do ustawy uchwalonej w Polsce najbardziej zbliżone są przepisy, które funkcjonują w Austrii i w Czechach. W Austrii policyjny nakaz opuszczania mieszkania obowiązuje już od 20 lat i również wydawany jest na 14 dni. Podobnie jest w Czechach.
Ustawa antyprzemocowa pozwala więc w różnych krajach usunąć na pewien czas źródła przemocy w oczekiwaniu na dalsze działania sądu. Najbardziej oczekiwane byłoby, gdyby ten dwutygodniowy zakaz, spowodował, że sprawca nie będzie ponownie dopuszczał się przemocy. Dochodzi do niej często również dlatego, że sprawca ma poczucie własnej bezkarności.
Co w sytuacji, kiedy oprawca po 14 dniach odosobnienia nie będzie wykazywał woli zmiany swojego postępowania? Jak państwo pomaga ofiarom w takich przypadkach?
– Sąd ma możliwość przedłużyć nakaz i zakaz i zobowiązać policję do sprawdzenia, czy są one respektowane. Wszystko po to, aby zabezpieczyć fizycznie osoby pokrzywdzone.
Istnieje ryzyko, że nowe przepisy mogą być wykorzystywane do wysuwania bezpodstawnych, fałszywych oskarżeń?
– Oczywiście, trzeba brać pod uwagę także i takie bezprawne nadużywanie ustawy. Jednak wszystkie rozwiązania, które ingerują już głęboko w życie osób, muszą przejść procedurę związaną z orzeczeniami wydawanymi przez sądy, czyli podlegają dokładnej analizie dowodowej. Ponadto policjant jest zobligowany, także przy wydawaniu zakazu i nakazu, przeprowadzić należyte przesłuchanie na miejscu. W swych decyzjach ma kierować się formularzem ryzyka występowania przemocy. Wszystkie te działania, podjęte decyzje mają charakter doraźny, od których obowiązuje zażalenie. Można się od nich odwołać. Pokrzywdzona osoba ma 3 dni na złożenie takiego zażalenia.
Dlaczego często przeciwstawia się ustawę antyprzemocową konwencji stambulskiej?
– Nasza ustawa jest bardzo dobra, bo przede wszystkim jest skuteczna. Usuwa wszelkie formy przemocy i to na najbardziej elementarnym poziomie. Nie zadaje przy tym pytań o to, jakie są źródła przemocy, i nie zadaje pytań, o systemowe źródła tej przemocy. W konwencji stambulskiej jest natomiast zapis, że jednym ze źródeł przemocy jest różnica płci i stereotypowa rola płci. Nasza ustawa antyprzemocowa nie wskazuje w żaden sposób na to, kto może być sprawcą przemocy. Przecież może być przemoc wobec kobiet, wobec osób starszych, dzieci, mężczyzn czy osób niepełnosprawnych. Dzięki ustawie każda z ofiar jest jednakowo chroniona. Nie ma tu więc problematycznego wskazania strukturalnych źródeł przemocy.
Polska ma jeden z najniższych odsetek przemocy wobec kobiet. Które państwo bądź państwa prowadzą na tej niechlubnej liście?
– Z map przygotowanych przez instytucje europejskie wynika, że największy problem z przemocą mają kraje skandynawskie.
Dziękuję za rozmowę.
