Złote kule św. Mikołaja
Środa, 16 grudnia 2020 (19:39)Z ks. Michałem Mroszczakiem z kościoła pw. św. Mikołaja w Krakowie rozmawia Małgorzata Pabis
W kościele pw. św. Mikołaja została zainicjowana akcja „Złote kule św. Mikołaja”. Skąd wziął się ten pomysł?
– Chyba każdy kapłan jest zainteresowany kwestią zbawienia osób, które spotyka na drodze swego powołania. Nie od dziś wiadomo, że grzech zagradza drogę do tego najwspanialszego celu. Nie inaczej było w przypadku protestów, które w szaleńczym i straceńczym rozpędzie wylały się na ulice wielu miast w Polsce... Był to ogromny, zbiorowy grzech dużej części społeczeństwa, a zarazem powód mojego ogromnego żalu. Serce krwawiło, gdy widziałem ogrom ludzi na rynku w Krakowie czy na głównym placu w mojej poprzedniej parafii – w Nowym Targu, którzy w niesłychanie ordynarny sposób skandowali hasła przeciwne obronie życia. Na taki widok wiele osób załamałoby ręce i wykrzyknęło, że już nic nie można zrobić... Wiemy jednak, że prawdziwy chrześcijanin jest i musi być znakiem sprzeciwu wobec zła... Zastanawiałem się zatem, w jaki sposób stworzyć przeciwwagę dla takiego ogromu grzechu. Namawianie na taką skalę do zabijania niewinnych istot w łonach matek to straszna wina... Wtedy jeszcze nie miałem w głowie pomysłu na „Złote kule św. Mikołaja”. Na tym etapie była jedynie myśl, że nie można zostać biernym... Trzeba brać sprawy w swoje ręce...
Wracając kiedyś z dnia wolnego rozmawiałem z Panem Witoldem Cemplem – moderatorem świeckim Wspólnoty Rodzin Karmelitańskich (grupy działającej przy naszej parafii, którą opiekuję się jako duszpasterz). Pan Witold również wyrażał wielkie ubolewanie nad tym, co dzieje się wokół. Podzieliłem się wtedy swoją myślą: Chrześcijanin ma być tym, który działa, a nie tym, który nic nie robi i siedzi załamany... Najczęściej pojawiającym się argumentem ze strony strajkujących była rzekoma bierność Kościoła wobec potrzebujących pomocy matek i niepełnosprawnych dzieci... Wraz z Panem Witoldem zaczęliśmy się zastanawiać... W międzyczasie mój rozmówca powiedział mi, że przygotował pewną sumę pieniędzy, którą przeznaczył na trzy ośrodki pomagające niepełnosprawnym dzieciom i ich matkom. – Niech to będą trzy złote kule św. Mikołaja – powiedział Pan Witold. – Doskonały pomysł – odpowiedziałem. – Rozszerzmy koncept na całą parafię! Wtedy właśnie zrodził się w mojej głowie projekt kul. Miały to być kule, pomalowane na kolor złoty, które w środku zawierałyby ulotki informujące o ośrodkach i domach pomocy związanych z Kościołem, które niosą pomoc dzieciom niepełnosprawnym i ich matkom.
Sama nazwa też nie jest przypadkowa...
– Nazwa nie jest przypadkowa. Działamy przy parafii św. Mikołaja w Krakowie i bardzo dobrze znamy historię naszego patrona, który uratował trzy panny od pozostania samotnymi. W tamtych czasach bardzo ważny był posag, jaki panna wnosiła w swoje małżeństwo. Bez wiana szanse na zamążpójście były znikome. Panny natomiast nie miały nic. To było ich największe zmartwienie. Biskup Mikołaj, który odziedziczył bajeczną fortunę po rodzicach, ukradkiem, w nocy, podrzucił trzem pannom po jednej szczerozłotej kuli... W ten sposób panny nie musiały się już martwić o swoją przyszłość i każda, z cennym posagiem, bardzo dobrze wyszła za mąż. Ta historia dała początek tradycji mikołajkowych prezentów. To dlatego pan Witold swój dar serca nazwał „kulami św. Mikołaja”.
Jak zareagowali parafianie?
– Zareagowali entuzjastycznie... Zresztą nie tylko parafianie. Najpierw Rodziny Karmelitańskie z ochotą przejęły się całą akcją. Wzięli sprawy w swoje ręce i przyznam szczerze, że o sprawy techniczne wcale nie musiałem się martwić. To wielka sprawa i wielkie szczęście dla duszpasterza – pracować z takimi Bożymi zapaleńcami. W momencie gdy informacja o kulach pojawiła się na stronie naszej parafii (www.parafiamikolaj-krakow.pl/) oraz na Facebooku, reakcja była natychmiastowa! Z mojego prywatnego profilu aż 50 osób udostępniło informację o kulach... 6 grudnia – w czasie Mszy odpustowych, ale i pomiędzy nimi dał się zauważyć zwiększony ruch. Ludzie, zważając na wymogi reżimu sanitarnego, potrafili nawet czekać na zewnątrz kościoła, aby po Mszy św. zabrać ze sobą kulę. Akcja przerosła nasze oczekiwania – w pierwszym dniu zniknęło 110 kul, tak że na ostatniej Mszy św. zabrakło i wierni mogli tylko składać kule w wersji elektronicznej.
Taki wzmożony ruch zaowocował także zainteresowaniem mediów. Dziękuję wam za to, że w tych trudnych czasach macie odwagę propagować dobre dzieła! To jest zadanie mediów, aby budować cywilizację miłości i sprawiać, by dobro dochodziło do głosu.
Jak można się włączyć w akcję?
– Akcja przebiega na bardzo prostych zasadach. Każdy, kto chciałby wziąć w niej udział, może przyjść do naszego kościoła – św. Mikołaja na ul. Kopernika w Krakowie – i zabrać z kufra św. Mikołaja wystawionego na środku kościoła złotą kulę, w której znajdzie wszelkie potrzebne informacje, aby zrobić dobry uczynek adwentowo-bożonarodzeniowy. Kula niech zawiśnie na tegorocznej choince jako symbol tego naszego dobrego uczynku. To nie musi być ogromna ofiara. Wystarczy 20-50 zł... Jeśli jedna osoba wpłaci taką ofiarę, to będzie to niewiele, ale jeśli 100 osób złoży chociażby najmniejszą pomoc, to razem stworzymy coś wielkiego.
Kule można znaleźć także w trzech okolicznych kościołach – w kościele OjcówvJezuitów na ul. Kopernika, Ojców Karmelitów przy Rakowickiej, a także w kościele parafii Świętego Krzyża na starym mieście.
Ci, którzy nie mogą fizycznie zjawić się w kościele, złote kule mogą podarować także w formie wirtualnej – wpłacając na konto parafii dobrowolną ofiarę, w tytule koniecznie wpisując hasło „Złote kule św. Mikołaja”. Dane do przelewu:
Numer konta parafii:
PeKaO S.A. III O/Kraków
58 1240 2294 1111 0000 3723 4113
Dla przelewów zagranicznych:
PL 58 1240 2294 1111 0000 3723 4113
Kod SWIFT: PKOPPLPW
Kod SWIFT 11-znakowy: PKOPPLPWXXX
Jak ważne są takie inicjatywy? O „czarnych marszach” piszą media...
– Takie inicjatywy pokazują przede wszystkim, że przy ogromie krzykliwego zła to jednak dobro ma ostatnie słowo i ono, jak oliwa, zawsze wypływa na wierzch. Przygotowując tę akcję, nasza Wspólnota Rodzin Karmelitańskich odkryła, jak bardzo krzywdzące jest stwierdzenie, że Kościół nie pomaga... Szukając charytatywnych organizacji związanych z Kościołem, w niedługim czasie znaleźliśmy aż 30 takich ośrodków!!! Mieliśmy świadomość, że wszystkim nie pomożemy, dlatego na dobry początek wybraliśmy dwa. Mam nadzieję, że w przyszłym roku, jeśli dożyjemy, Pan Bóg pozwoli nam pomóc większej ilości ośrodków.
Odkryliśmy przy tym, że nasza akcja nie jest pierwsza – w XVI w. podobną akcję zainicjował Sługa Boży ks. Piotr Skarga, pomagając ubogim pannom wyjść za mąż. Mieszczanie składali datki do skrzyni św. Mikołaja wystawionej w kościele św. Barbary w Krakowie. W ten sposób możemy śmiało stwierdzić, że nasza akcja doskonale wpisuje się w duchową tradycję dumnego grodu Kraka, który na całym świecie słynie ze świętych, którzy czynili i głosili miłosierdzie.
Aby to dzieło mogło wzrastać, potrzebni są ludzie dobrej woli i wolontariusze. Dlatego już dziś zachęcam całe rodziny do uczestnictwa w spotkaniach Wspólnoty Rodzin Karmelitańskich. Moim marzeniem jest również, aby przy parafii stworzyć grupę młodzieżową, która, oprócz ożywienia życia liturgicznego, pomogłaby również w akcji „Złote kule św. Mikołaja”. Jeśli ktoś poczułby powołanie, aby we wspólnocie tworzyć coś wspaniałego, to zapraszam każdego z osobna, aby zgłosił się do duszpasterzy naszej parafii.