Dziś w „Naszym Dzienniku”
Rekord oszustw „na wnuczka”
Poniedziałek, 7 grudnia 2020 (02:07)Rekordowe duże sumy pieniędzy tracą w tym roku seniorzy oszukiwani na tzw. wnuczka.
Szalejąca epidemia SARS-CoV-2 nie zniechęca oszustów do poszukiwania nowych ofiar. I chociaż od lat policja prowadzi akcje informacyjne, które mają uświadomić seniorów, że każdy z nich może stać się potencjalną ofiarą oszustw na tzw. wnuczka, to jednak rokrocznie przestępcom udaje się oszukiwać kolejne osoby. Co roku bite są też kolejne rekordy skradzionych pieniędzy. W całym 2017 roku na tę metodę skradziono ponad 32 mln zł. W 2018 roku było to już 56 mln zł. Z kolei w 2019 – 75,5 mln zł. Wydaje się, że ten rok będzie rekordowy, gdyż od stycznia do września skradziono już ponad 61 mln zł, a praktycznie każdego dnia policja otrzymuje nowe informacje o kolejnych przestępstwach.
– Oszuści posługują się różnymi historiami, legendami i metodami mającymi uwiarygodnić ich jako członków rodziny osób, które wybierają jako swoje ofiary. Cały proceder inicjowany jest rozmową telefoniczną oszusta pełniącego rolę tzw. telefonisty – przybliża w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” szczegóły oszustwa na tzw. wnuczka insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji.
Numery z książki telefonicznej
Dla przeprowadzenia oszustwa przestępcom potrzebne są książki telefoniczne. Szukają w nich imion, które z dużym prawdopodobieństwem należą do osób starszych, takich jak: Jan, Kazimierz, Bronisława, Teodozja itp. Następnie dzwonią pod wskazany tam numer. – Rozmowa prowadzona jest w taki sposób, aby senior był pewien, że rozmawia z członkiem rodziny, i aby sam wymienił jego imię. Dzięki temu pozwoli to oszustowi w łatwy sposób poprowadzić dalszą rozmowę, której głównym celem jest pozyskanie pieniędzy od seniora – podkreśla insp. Mariusz Ciarka.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym