• Czwartek, 21 maja 2026

    imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Chorzy potrzebują kapelanów

Czwartek, 26 listopada 2020 (02:11)

Chorzy hospitalizowani z powodu zakażenia COVID-19 potrzebują duchowego wsparcia. Nic nie zastąpi im posługi sakramentalnej kapelana. Niestety, są szpitale, gdzie dostęp do opieki duchowej jest utrudniony.

– Hospitalizacja z powodu COVID-19 to traumatyczne przeżycie – opowiada nam Krzysztof, który z powodu zakażenia koronawirusem spędził trzy tygodnie w szpitalu w Gdyni. – Moje doświadczenie jest trudne, bo koronawirusa przechorowałem bardzo ciężko. Szczególnie bolesna jest samotność. Przeżyłem ten czas jak wewnętrzne rekolekcje. Było ze mną niedobrze i licząc się z tym, że może nadejść koniec, pozostawało mi tylko odniesienie do siły wyższej, do Boga. W szpitalu nie było możliwości odwiedzin nawet kapelana, co mocno mnie dotknęło, bo nie zdążyłem się wyspowiadać przed przyjęciem – wspomina. Dodaje, że pierwsze, co zrobił po wyjściu ze szpitala, to poszedł do spowiedzi, dziękował Bogu i razem z księdzem odśpiewał „Te Deum”. – W szpitalu najbardziej brakowało mi spowiedzi i Eucharystii – wyznaje.

– Na oddziałach covidowych, gdzie przebywa wiele osób w ciężkim stanie, obecność kapelana i możliwość przyjęcia sakramentów to bardzo wielka potrzeba ludzi wierzących – mówi nam Jerzy Polaczek, poseł PiS, który po długiej walce pokonał koronawirusa. – Pobyt w samotności już kilka dni, a dla wielu nawet tygodni – potrafi być ciężkim doświadczeniem – zauważa. Akcentuje też, że rozmowa z psychologiem, choć może być potrzebna podczas hospitalizacji, nie zastąpi wizyty duszpasterza. – Tylko kapłan może udzielić namaszczenia chorych i przez sakramenty odpowiedzieć na potrzeby duchowe człowieka. Potrzeba dziś apelować, aby z zachowaniem wymogów sanitarnych ułatwiać docieranie kapelanów do chorych – mówi Jerzy Polaczek.

Oddzielenie od posługi duszpasterskiej dotyka nie tylko oddziały zakaźne. Pan Ryszard na oddziale ortopedycznym w jednym z wrocławskich szpitali spędził ponad dwa miesiące – od czerwca do sierpnia. Przez cały ten czas nie mógł spotkać się i porozmawiać ani z rodziną, ani z kapelanem.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

Krzysztof Gajkowski