• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Porozmawiajmy o terapii

Poniedziałek, 4 lutego 2013 (16:26)

Z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem TChr, etykiem, rozmawia Paulina Gajkowska

Jest Ksiądz Profesor jednym z sygnatariuszy listu poznańskiego Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego solidaryzującego się ze stanowiskiem prof. Krystyny Pawłowicz na temat homoseksualizmu i transseksualizmu…

– Postanowiłem swoim podpisem włączyć się w obronę nie tylko prof. Krystyny Pawłowicz, ale przede wszystkim w obronę prawdy. Traktuję ten list jako protest przeciwko ograniczaniu wolności i zakłamywaniu nauki. Przecież cała sytuacja zaczęła się od tego, że prof. Pawłowicz powiedziała, iż transseksualizm nie oznacza zmiany płci, a homoseksualizm nie jest traktowany jako dewiacja tylko na podstawie opinii Światowej Organizacji Zdrowia, i że to stanowisko nie jest właściwe. Wypowiedzi pani profesor zostały zakwestionowane. Zaatakowała ją grupa czterdziestu naukowców, sygnatariuszy listu, do którego odnosi się nasz apel. Nie można zgodzić się z poglądami, które przeczą rzeczywistości i burzą naturalny porządek. Bezsprzecznie propaganda homoseksualizmu jest dzisiaj bardzo niebezpieczną ideologią na skutek zafałszowanego raportu Kinseya z 1948 roku, który wymusił – na podstawie referendum – zmianę klasyfikacji homoseksualizmu jako choroby. Ta zmiana nie dokonała się pod wpływem rzetelnych prac naukowych, ale na skutek manipulacji wymuszonej przez oszukańczy raport. Jeżeli ludzie nauki potwierdzają te nieprawdy – a dziś coraz częściej spotykamy się z tym zjawiskiem – to należy  stanowczo się temu przeciwstawić.

 

Pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz nazwała Państwa list „stekiem bzdur”. W jej ocenie, wśród sygnatariuszy nie ma nikogo kompetentnego do wypowiadania się na temat tych problemów. To prawda?

– Ja oczywiście nie jestem psychiatrą i w tym sensie nie mogę wypowiadać się w kwestiach psychiatrycznych. Jednak to nieprawda, że pod listem nie podpisały się eksperci w tym obszarze. Widnieje tam nazwisko przynajmniej kilku biologów, a nawet byłego rektora Akademii Medycznej w Poznaniu. Z całym szacunkiem, sądzę, że kwalifikacje tych ludzi są nieporównywalnie większe niż kompetencje pani minister. Mało tego, list nie dotyczył kwestii biologicznych, ale ideologicznych. Stanęliśmy po prostu w obronie stanowiska, które przeciwstawia się ideologicznym zafałszowaniom podstawowych pojęć i prawd.

 

Ostatnie lewicowe ataki na prof. Krystynę Pawłowicz i nasilona homopropaganda pokazują, że skutki forsowanych zmian odczuwa całe społeczeństwo…

– W istocie tak właśnie jest. Problem polega na tym, że stawia się bardzo radykalną tezę ideologiczną jako początek dyskusji i wszyscy, którzy się z nią nie zgadzają, są z tej dyskusji wykluczani albo w ogóle nie są do niej dopuszczani. Problem homoseksualizmu jest bardzo złożony i redukowanie jego przyczyn do stwierdzenia, że jest wrodzony, prowadzi nas nieuchronnie w kierunku determinizmu. Tym samym czynnikiem decydującym w życiu człowieka nie jest – w przekonaniu wyznawców takiego poglądu – wolna wola, ale geny. Błyskawicznie może to prowadzić do zniesienia odpowiedzialności za własne postępowanie. Jeśli chodzi natomiast o główne przyczyny nasilonej w ostatnim czasie medialnej kampanii promującej związki homoseksualne, to jest ich wiele. Przede wszystkim mamy obecnie do czynienia z wojną przeciwko normalności. Na pewno to, co ostatnio obserwujemy, jest również elementem walki z rodziną i tradycyjnym małżeństwem. W świecie postmodernistycznym nie ma jednego ataku, ponieważ nie ma również jednego opisu rzeczywistości. Rzeczywistość poddawana jest fragmentaryzacji i każdy z elementów jest atakowany, niestety często bardzo skutecznie. Narzędzie do walki ideologicznej, jakim jest promocja homoseksualizmu, jest narzędziem specyficznym, ponieważ to, jaką się wobec niego przyjmie ocenę, ma świadczyć o stopniu tolerancji. Jeśli z dobrą wolą, troską i zaangażowaniem rozpocznę dialog z osobą dotkniętą homoseksualizmem po to, aby pomóc takiej osobie uporać się z tym ciężkim doświadczeniem i wybrać odpowiednią terapię, to z miejsca będę nazwany jako prześladowca, dyskryminator. Nie można w dyskusji publicznej posługiwać się bardzo rzeczowymi badaniami, w wyniku których osoby homoseksualne wyleczyły się ze swoich skłonności, ponieważ jest to zabronione i z góry określone jako przejawy dyskryminacji. Debata przybiera już skrajne formy, czego przykładem jest atak na wypowiedzi pani prof. Krystyny Pawłowicz.

Dziękuję za rozmowę.

 

Paulina Gajkowska