• Czwartek, 21 maja 2026

    imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Będę zawsze stał po stronie rolników

Piątek, 20 listopada 2020 (02:07)

Z posłem Janem Krzysztofem Ardanowskim, byłym ministrem rolnictwa i rozwoju wsi rozmawia Rafał Stefaniuk

Udało się ugasić pożar w Prawie i Sprawiedliwości?

– Po bardzo dobrej rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim mogę stwierdzić, że największy zawód spotka te środowiska i osoby, które liczyły na rozpad Prawa i Sprawiedliwości. W środę odbyliśmy bardzo długą i szczerą rozmowę. Podczas niej wyjaśniliśmy sobie bardzo dużo spraw – nie tylko związanych z tzw. Piątką dla zwierząt, ale też z potrzebą utrzymania Zjednoczonej Prawicy. Na naszych oczach są podejmowane próby zniszczenia Polski. Obserwujemy lewacką rewolucję mającą być dokończeniem przemian idących z Europy Zachodniej. Rozumiemy to, że wszystkie siły prawicowe muszą się zintegrować, żeby nie dopuścić do upadku Polski, jaką znamy – a więc kraju naszej kultury i wartości.

Jednak to tzw. Piątka dla zwierząt legła u podstaw kryzysu.

– W sprawie ustawy regulującej sposoby hodowli zwierząt przez człowieka jestem jak najbardziej otwarty. Uważam, że to jest temat, o którym trzeba rozmawiać. Nie można ignorować wrażliwości społecznej, która wzrasta wraz z nowymi pokoleniami. Natomiast mam zupełnie inne zdanie niż wicepremier Jarosław Kaczyński w kwestii uboju rytualnego i wprowadzenia likwidacji hodowli zwierząt na futra. I bardzo wyraźnie te różnice sobie wytłumaczyliśmy. Przedstawiłem skutki ekonomiczne wprowadzenia zakazu uboju rytualnego bydła. Poruszyłem także kwestie prawne związane z odszkodowaniami za zakazanie hodowli zwierząt futerkowych. Otóż nie ma szans na uzyskanie zgody Komisji Europejskiej na rekompensowanie strat okresów przyszłych. A więc byłaby to sytuacja dla państwa przegrana. Kryzys by się pogłębił, bo jak wiemy, od hodowli bydła mięsnego w Polsce zależy powodzenie całego rolnictwa. To jest system naczyń połączonych. Proszę sobie wyobrazić, że w Polsce są rodziny, które zakup węgla na zimę uzależniają od tego, czy uda im się korzystnie sprzedać cielaka lub byczka. To jest poważna sprawa, bo dotyka egzystencji tysięcy gospodarstw.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk