Onkologia bez opóźnień
Czwartek, 12 listopada 2020 (17:25)Mimo pandemii i braków personelu chorujący na nowotwory pacjenci gliwickiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie są leczeni bez opóźnień – zapewnia dyrektor placówki prof. Krzysztof Składowski.
W przeciwieństwie do sytuacji z wiosny pacjenci przełamali już obawy i zgłaszają się w terminie na leczenie. Mimo to gliwicki szpital – jedna z czołowych placówek onkologicznych w kraju – wykonuje w tym roku mniej świadczeń, co wpłynie niekorzystnie na jego kondycję finansową.
„Braki kadrowe nie opóźniają leczenia pacjentów, którzy zgłaszają się do nas zgodnie z planem. Obowiązki nieobecnych muszą na siebie przejąć inni pracownicy. Nie zmniejszamy liczby łóżek, nie zamykamy gabinetów ani nie ograniczamy dostępu do diagnostyki” – powiedział prof. Składowski. Przyznał, że na początku pandemii – zwłaszcza w marcu i kwietniu – pacjenci w obawie przed zakażeniem rezygnowali z wizyt.
„Teraz takie sytuacje są rzadkością. Pacjenci zdają sobie sprawę, że zwłoka lub przerwa w leczeniu onkologicznym pogarsza ich rokowanie, dlatego zgłaszają się na badania czy kontrolę w wyznaczonym terminie. Część wizyt kontrolnych odbywa się u nas zdalnie – pacjentom, którzy nie wymagają wizyty w instytucie, proponujemy teleporadę. Każdorazowo jest to jednak poprzedzone dokładną analizą sytuacji konkretnego pacjenta” – podkreślił dyrektor.
Tak jak większość szpitali w Polsce, również gliwicki Instytut Onkologii boryka się z brakami personelu.
„To wynika z kilku przyczyn. Jedną z nich jest to, że pracownicy medyczni w którymś momencie sami stają się pacjentami COVID-owymi i albo są izolowani, albo – co w przypadku naszego ośrodka zdarza się na szczęście bardzo rzadko – muszą być hospitalizowani. W związku z tym pracujemy w zmniejszonym o 10-30 proc. zespole. Taki odsetek personelu medycznego bywa czasowo nieobecny. Do tego dochodzi jeszcze konieczność sprawowania opieki nad dziećmi szkolnymi, które uczą się zdalnie w domu. Ten problem w największym stopniu dotyczy pielęgniarek” – uważa prof. Krzysztof Składowski.
Zależnie od rodzaju procedur i badań w gliwickim oddziale Narodowego Instytutu Onkologii wykonano w tym roku od kilku do nawet kilkudziesięciu procent mniej świadczeń.
„Nie mamy wątpliwości, że wpłynie to niekorzystnie na sytuację finansową naszego ośrodka. Jest jednak jeszcze za wcześnie na podsumowania, zwłaszcza że cały czas ponosimy dodatkowe koszty związane z pandemią. Z podobnym problemem mierzą się wszystkie publiczne ośrodki onkologiczne w Polsce. Nie dalej jak miesiąc temu dyskutowaliśmy na ten temat na spotkaniu Ogólnopolskiego Zrzeszenia Publicznych Centrów i Instytutów Onkologicznych. Ministerstwo Zdrowia jest na bieżąco informowane o naszej sytuacji” – powiedział prof. Krzysztof Składowski.
Pandemia ograniczyła też liczbę planowanych i organizowanych konferencji naukowych. W tej dziedzinie widoczny jest zastój, choć część konferencji krajowych i międzynarodowych jest realizowana zdalnie.
„Przewiduję, że okres pandemii wpłynie na spadek aktywności naukowej wszystkich instytutów naukowych, nie tylko naszego ośrodka. Obawiam się zahamowania rozwoju nauki, nowych projektów badawczych, pomysłów. Badania naukowe, które prowadzimy w naszych laboratoriach, nie ucierpiały. Gorzej z tymi badaniami, które dotyczą pacjentów. Wskutek braku personelu i rąk do pracy zapewne wydłuży się czas oczekiwania na ich wyniki. Wiele projektów realizowanych w ramach grantów naukowych zostało prolongowanych. Instytucje, które je finansują, zgodziły się na wydłużenie terminu ich realizacji” – dodał dyrektor.
JG, PAP