• Czwartek, 21 maja 2026

    imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Trzeba ducha polskiego w sobie mieć

Wtorek, 10 listopada 2020 (18:22)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Profesorze, jakie znaczenie ma dla nas Polaków 11 Listopada – Święto Niepodległości?

Dla nas, Polaków, 11 Listopada to święto wolności, święto świadomości, że żyjemy w kraju wolnym.

Jak godnie można przeżyć ten czas  świętowania?

– Tak jak mówił marszałek Józef Piłsudski, że świętowanie jest zawsze godne, ale trzeba też czynić postanowienia nowych czynów. Myślę, że przy okazji 11 Listopada powinniśmy sobie uświadomić, że my też mamy pewne zobowiązania wobec Ojczyzny, pewne zadania do wykonania. Niewątpliwie takim zadaniem jest to, że od 30 lat, od 1990 roku jesteśmy społeczeństwem, które nie ma wewnętrznego poczucia zniewolenia, aczkolwiek ciągle jest skrępowanie, czy raczej ciągle żyje duchem postkomunizmu. Przecież III Rzeczpospolita nie jest kontynuatorką II i I Rzeczypospolitej, i jest to zadanie, które powinniśmy przypominać przy okazji właśnie takich wydarzeń jak 11 Listopada. To ma nam przypominać o naszych korzeniach, o naszym etosie, o tym, że ciągle jeszcze jesteśmy w organizmie państwowym niedoskonałym i czas najwyższy zerwać tę pępowinę łączącą nas z PRL-em.

Tegoroczne świętowanie będzie przebiegać inaczej, sytuacja epidemiczna nie pozwala na tradycyjny Marsz Niepodległości w Warszawie, dlatego planowany jest marsz zmotoryzowany. Jak Pan Profesor odnosi się do tej inicjatywy?

– Uważam, że jest to kapitalny pomysł, bo zabezpiecza uczestników przed zarażeniem COVID-19. Rozumiem, dlaczego premier Mateusz Morawiecki, ale też inni przedstawiciele państwa apelowali o to, żeby w tym roku zrezygnować z tradycyjnej formy Marszu Niepodległości, bo zdrowie i życie Polaków są w tym momencie najważniejsze.

Tak czy inaczej wciąż nie ma pewności, czy Marsz Niepodległości – w zmotoryzowanej formie się odbędzie. Władze Warszawy mogą robić problemy…

– Owszem już w piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, zasłaniając się trudną sytuacją epidemiczną w Warszawie i na Mazowszu, nie zgodził się na zorganizowanie 11 listopada Marszu Niepodległości w formie tradycyjnej. Wiemy też, że organizatorzy Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” po tym jak Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił ich dowołanie, utrzymując zakaz organizacji marszu, złożyli do sądu apelacyjnego zażalenie na postanowienie sądu I instancji. Przyznam, że nie dziwię się decyzji prezydenta Trzaskowskiego, który ma swoje marsze, marsze w których uczestniczy jak chociażby strajk kobiet, któremu kibicuje.

Natomiast daleki jest od wszystkiego, co jest polskie, co jest w służbie Niepodległej. Można zatem powiedzieć, że na fotelu prezydenta Warszawy mamy dzisiaj człowieka, który jest – przykro to powiedzieć – daleko od spraw polskich i od ducha niepodległości. W paru większych miastach Polski mamy, niestety, włodarzy, samorządowców, którzy na sprzeciwie wobec wszystkiego, co przypomina patriotyzm, próbują budować swoje kariery. Jest to żałosne, ale tak, niestety, wygląda dzisiejsza polska rzeczywistość. Ale to jest znakomity przykład, pochodna wciąż jeszcze zniewolenia postkomunistycznego.

Dlaczego nawet w obliczu tak wielkiego wydarzenia jak Święto Niepodległości nie potrafimy się zjednoczyć i wciąż jesteśmy podzieleni?   

– Przede wszystkim trzeba nie tylko mówić, ale żyć pewnym etosem, wartościami. Polskość budowała się od początku naszej państwowości, co zostało potwierdzone w XIX stuleciu przez aksjomaty, przez budowanie wartości, które kiedyś nazywano imponderabiliami. Tym bardziej jest dzisiaj przykre, że niektórzy zapomnieli, iż polskość tylko wspiera europejskość i Polacy, którzy są przywiązani do swojej tożsamości, nie mają żadnego kłopotu, kompleksu bycia w Europie, natomiast tzw. wielcy Europejczycy mają problem z tym, żeby być Polakami. I w bardzo wielu przypadkach jest to dla nich przyczynek do wstydu. Tymczasem trzeba ducha polskiego w sobie mieć.

11 listopada w samo południe Biuro Programu „Niepodległa” zachęca nas wszystkich do wspólnego zaśpiewania Mazurka Dąbrowskiego w ramach akcji „Niepodległa do hymnu!”. Dlaczego jest to tak ważne?

– Zawsze serce bije mi mocnej, kiedy widzę polskich żołnierzy, którzy wyprostowani na baczność jak struna, śpiewają hymn narodowy. Kiedyś żołnierze podczas hymnu stali milcząco, a dzisiaj mogą śpiewać z dumą. I to jest przepiękne, budujące. Przywróciliśmy Wojsku Polskiemu głos i w ostatnim okresie śpiewane cztery zwrotki Mazurka Dąbrowskiego są najpiękniejszym świadectwem owego ducha polskiego, który nam towarzyszy i jest – rzec można – naszą wizytówką z jednej strony, ale też wielkim znakiem, że wartości są czymś ponadczasowym, nieprzemijającym. Jest to zarazem nawiązanie do pokoleń Polaków, którzy w przeszłości zmagali się o wolność naszej Ojczyzny.

Roman Dmowski, jeden z twórców polskiej niepodległości, został dziś ogłoszony patronem dworca PKP Warszawa Wschodnia. Jak ważne jest instytucjonalizowanie naszej pamięci? 

– To piękny gest i dobre upamiętnienie – zwłaszcza, że akt ten dokonuje się w przeddzień Święta Niepodległości. Przypomnę tylko, że imię Romana Dmowskiego nosi już rondo w centrum Warszawy. Takie postaci trzeba ciągle przypominać, również czas ku temu jest właściwy, bo takie symboliczne gesty, ich umiejscowienie i czas powinny nam, na co dzień przypominać o bohaterach naszej, polskiej niepodległości. Wielki polski patriota, Roman Dmowski, rzeczywiście w okresie paryskim położył ogromne zasługi przy kształtowaniu naszej państwowości. To, że okazał się człowiekiem, który mimo różnic współpracował z Naczelnikiem Państwa – marszałkiem Józefem Piłsudskim, to jest świadectwo jego wielkości.

Okazuje się, że to jest też przykład, który pokazuje, że można się różnić, ale różnić pięknie i współpracować dla dobra Ojczyzny. Jeżeli uważa się, że najważniejsze są sprawy Polski, że Polska jest najważniejsza, to wtedy łatwiej zapanować, łatwiej przejść nad różnicami i skupić się na wspólnym działaniu, można się rozumnie różnić. I to jest cała mądrość polityczna, dlatego chwała Romanowi Dmowskiemu. Myślę, że takie postaci warto upamiętniać, przypominać, bo one są ważnym elementem naszej narodowej tożsamości.

Może to też wskazanie dla dzisiejszych polityków, których tak wiele dzieli, którym daleko do zgody. Nie ma w nich ducha państwowości?     

– Mają rację ci, którzy twierdzą, że historia jest matką, ale przede wszystkim nauczycielką. Historia rzeczywiście powinna być dla nas – współcześnie żyjących – ważnym przekazem, ale z przekąsem można powiedzieć, że wielu – niestety – jest odpornych na tę wiedzę. Czasem mają też – mówiąc językiem poety – usta pełne frazesów, ale poza frazesy niewielu wychodzi. I to jest współczesny dramat.  Dzisiaj, patrząc na poczynania wielu polityków, nie bardzo wierzę, że w określonych przypadkach – istnieje coś takiego jak mądrość polityczna. Dzisiaj wielu polityków – w dużej mierze – rządzi się nie racją państwa, tylko skandalem i interesem własnych ugrupowań politycznych.

                 Dziękuję za rozmowę.  

 

Mariusz Kamieniecki