Dziś w „Naszym Dzienniku”
Sił dodaje nam wiara
Sobota, 24 października 2020 (02:07)Z o. Łukaszem Baranem CSsR, kapelanem w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym na Woli w Warszawie rozmawia Krzysztof Gajkowski
Ojcze, jak wygląda praca w szpitalu zakaźnym podczas już tak długiego czasu trwania pandemii?
– Przez czas trwania pandemii personel medyczny zdobył bardzo cenne doświadczenie z chorymi na COVID-19. Od początku tej trudnej sytuacji nie zmieniło się jednak zaangażowanie i ofiarność, jaką obserwuję wśród pracowników mojego szpitala zakaźnego. Nikt tutaj nie szuka odpoczynku podczas dyżuru, z pełnym profesjonalizmem i odpowiedzialnością pracownicy podchodzą do każdego pacjenta. To samo zaangażowanie można zaobserwować u pielęgniarek, opiekunów medycznych, lekarzy. Dosłownie u całego personelu.
Personel medyczny przyzwyczaił się do nowej sytuacji?
– Trudno jest się przyzwyczaić do tego, co trudne. Personel medyczny jednak nauczył się, jak radzić sobie w nowych okolicznościach. To, co na początku było nowe, jak choćby praca w specjalnych strojach ochronnych, nadal nie jest łatwe, jednak każdy pracujący w szpitalu już wie, jak go założyć, jak zdjąć i jak się w nim poruszać. Nawet po swojej pracy kapelana wiem, że z większą łatwością przychodzi mi odnalezienie się w tych wszystkich procedurach bezpieczeństwa, niż było to jeszcze w marcu. To jednak dodatkowo męczy. Gdy popatrzymy na pielęgniarki kończące pracę, na ślady na twarzy po zdjętej masce ochronnej i na rękach po całym dniu w rękawicach, to wtedy widać, jak bardzo to wyczerpuje.
Personel jest wyczerpany fizycznie?
– Zmęczenie personelu jest naprawdę duże. Sytuacja jest wymagająca i przez to wyczerpująca, ponieważ większość łóżek jest zajętych. Gdy słyszymy informację w mediach o ośmiuset zakażonych, a później o tysiącu, kilku tysiącach i teraz – dziesięciu tysiącach, to dla nas tylko duże liczby, ale dla pracowników szpitala to zajęte prawie wszystkie łóżka na oddziale. Gdy ktoś wychodzi zdrowy do domu, jego łóżko jest wolne przez krótki czas, za chwilę na oddział trafia nowy pacjent. Cały czas jest praca.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym