Zatrute owoce wcześniejszych zaniechań
Piątek, 23 października 2020 (21:06)Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki
„Pseudotrybunał, z pseudosędziami, nie ma prawa wydawać takich orzeczeń, to orzeczenie jest nieistniejące” – powiedział Borys Budka, komentując orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał aborcję eugeniczną za niezgodną z Ustawą Zasadniczą. Czy z wyrokami Trybunału powinno się dyskutować i czy komuś nie pomylił się porządek prawny w Polsce?
– Działania opozycji totalnej mają – można rzec – charakter piramidalny, dlatego że naruszany jest autorytet, powaga, stanowisko ostatniej instancji ustrojowej, czyli Trybunału Konstytucyjnego. Jest to rzecz nowa w naszej polskiej przestrzeni. Osoby, które posługują się niczym sztandarem słowem „konstytucja”, jednocześnie nie chcą uszanować orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które w tym wypadku – w przypadku aborcji eugenicznej – jest absolutnie zgodne z Ustawą Zasadniczą. Zatem w wypowiedzi przewodniczącego Platformy mamy zakwestionowanie porządku ustrojowego państwa polskiego. Podważanie legalności Trybunału Konstytucyjnego i wyboru niektórych jego sędziów to nic innego jak anarchizacja życia politycznego. Taka postawa pokazuje rzeczywiste cele totalnej opozycji, której działania tak naprawdę nie mają na celu, jak oni to mówią, zachowania praworządności, zasad demokracji, tylko wprost przeciwnie.
Werdykt Trybunału wywołał protesty środowisk lewackich, zaatakowano sędzię prof. Krystynę Pawłowicz, a policja została obrzucona kamieniami przez grupę feministek protestujących przed domem wicepremiera Kaczyńskiego. Jak skomentuje Pan tę agresję?
– Znów zostały przekroczone kolejne granice chuligańskich działań politycznych. Ponadto została naruszona zasada miru domowego, co powinno się spotkać ze zdecydowanym działaniem odpowiednich służb i w konsekwencji z sankcjami karnymi. Ponadto naruszone zostało poczucie godności – mam na myśli szczególnie prof. Krystynę Pawłowicz, sędzię Trybunału Konstytucyjnego. Jest to zupełnie nowa, niespotykana wcześniej forma agresji wobec osoby publicznej. Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek przedtem mieli do czynienia z napaścią wręcz fizyczną na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Ale to nie bierze się znikąd, bo są to także konsekwencje nieudolności czy zaniechań ze strony instytucji państwowych. Stąd dla mnie tego typu zachowania, protesty przed prywatnymi mieszkaniami bardzo znaczących osób w państwie, nie są wielkim zaskoczeniem, dlatego że wcześniej została naruszona – niestety w sposób bezkarny – przestrzeń sakralna. Pamiętamy demonstracje środowisk lewackich np. przed kuriami diecezjalnymi, jak chociażby swojego czasu w Warszawie. Później mieliśmy kolejne skandaliczne kroki, mianowicie protestujący aktywiści lgbt dopuszczali się profanacji miejsc kultu religijnego, np. figury Chrystusa przed bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. To dowód, że poczucie bezkarności rodzi kolejne tego typu zachowania.
Jak zatem powstrzymać tego typu bandytów, którzy zachowują się agresywnie?
– Protestujący, widząc, że reakcja na ich prowokacyjne zachowania jest bardzo łagodna, postępują coraz śmielej. Co więcej, czują wsparcie polityków z pierwszego nurtu ugrupowań politycznych – często również parlamentarzystów. Chociażby w demonstracjach przed domem wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego uczestniczyli również lewicowi politycy. Jednak swój udział w tym, co się dzieje, mają również lewicowe pisma czy portale, które promują agresję albo nie odcinając się, na nią przyzwalają.
Zatem wpływ na dziedziczenie tych obyczajów ma również to, co się dzieje w internecie – niespotykana wręcz fala agresji, wulgaryzmów, i to też nie spotyka się z jakąkolwiek reakcją. Trzeba także powiedzieć, że przestrzeń facebookowa jest cenzurowana przez określone lewicowe środowiska czy też przez wpływowe osoby, które natychmiast reagują – nawet na wyimaginowane treści o rzekomej mowie nienawiści czy inne treści tego typu. Natomiast osoby, które zachowują się prowokacyjnie, obrażają, posługują się wulgaryzmami, czują się w tej przestrzeni bezkarnie, a wręcz są uprzywilejowane.
Niestety, państwo wobec tego typu działań zachowuje się w sposób bierny, toleruje wręcz takie akty agresji albo w sposób niedostateczny reaguje na tego typu sytuacje. Jeśli chodzi o wczorajszą demonstrację przed Trybunałem Konstytucyjnym w trakcie posiedzenia, to trzeba zwrócić uwagę, że manifestacja środowisk pro-life była przede wszystkim legalna, przebiegała w sposób wyważony, godny i bardzo odpowiedzialny – tak jak na to zasługiwała omawiana kwestia ochrony życia ludzkiego. Tymczasem ze strony środowisk skrajnie lewicowych mieliśmy do czynienia z zakłócaniem porządku – w zasadzie bezkarnym. Później, po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, odbył się przemarsz tych środowisk najpierw pod siedzibę Prawa i Sprawiedliwości na ul. Nowogrodzkiej, a później pod dom prezesa Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu. Z tego, co mi wiadomo, była to demonstracja nielegalna, a przy tym zachowania tych ludzi były bardzo brutalne, po prostu niegodne.
W środowiskach określanych przez część mediów jako „skrajnie prawicowe” nie mamy tego typu zachowań?
– To prawda, ale spróbujmy sobie wyobrazić, cóż by się działo w wymiarze propagandowym, krajowym i międzynarodowym, gdyby doszło do podobnych agresywnych działań. Na pewno domagano by się natychmiastowego i bardzo radykalnego ukarania organizatorów, uczestników tego typu zachowań, a działania policji byłyby absolutnie zdecydowane. Tutaj – myślę – że niestety, ale nie mamy do czynienia z adekwatnymi działaniami państwa wobec tego typu wydarzeń.
Po stronie zwolenników aborcji, środowisk lewicowych mamy agresję, są emocje, wulgarne hasła, próba wywierania presji, wszczynanie awantur. Za to nie ma żadnych merytorycznych argumentów prawnych wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zatem jaki rodzaj debaty proponują nam środowiska lewackie?
– Słowo „debata” tym środowiskom lewackim jest zupełnie obce. Oni oczywiście posługują się różnymi ładnie brzmiącymi pojęciami typu tolerancja, prawa człowieka, ale rozumieją je na swój sposób, podobnie jak dialog, którego właściwie po tamtej stronie nie ma. Nie ma z kilku powodów: te środowiska nie są w stanie podjąć merytorycznej dyskusji, polemiki utrzymanej na odpowiednim poziomie – także w tym konkretnym przypadku – w kwestii ochrony życia ludzkiego. Kwestia ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci nie powinna podlegać dyskusji, ale nawet jeśli przyjmiemy takie założenie, to te środowiska nie są w stanie podjąć tego typu merytorycznej dyskusji.
Nie są nawet w stanie podjąć racjonalnej polemiki z tezami uzasadnienia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który m.in. zwrócił uwagę, że podstawą życia społecznego jest poszanowanie godności osoby ludzkiej, a nie ma poszanowania godności człowieka bez zagwarantowania pełnej ochrony życia. Zatem te lewicowe czy wręcz lewackie środowiska posługują się demagogią, brakuje im rzeczowych argumentów, za to są powtarzane w nieskończoność hasła, które nawet trudno komentować, a do tego dochodzi agresja. Ich zachowanie jest żenujące, ale takim zachowaniem ci ludzie sami sobie wystawiają świadectwo.
Mamy do czynienia z bardzo zdeterminowaną grupą?
– Owszem, ale jest to niewielka, choć bardzo głośna grupka rewolucjonistów, którzy są – jak widzimy po zachowaniu – gotowi na wszystko. Ich celem jest nie tylko uderzenie w wartości naturalne, przyrodzone człowiekowi za sprawą wolności, godności osoby ludzkiej, ale są również w stanie obrażać uczucia religijne Polaków, i co gorzej, doprowadzać do profanacji i uderzania w to, co jest święte – w prawa Boże. I to jest najbardziej skrajne w ich działaniu.
Te zachowania mają swoje odniesienia, źródła w minionym czasie, w poprzednich latach. Myślę, że to rozpoczęło się po katastrofie smoleńskiej, a więc po 10 kwietnia 2010 roku, i swoje źródło ma w bezkarnym zachowaniu na Krakowskim Przedmieściu grupek osób – często znanych z imienia i nazwiska, także w obszarze publicznym. To, co widzieliśmy – takie barbarzyńskie zachowania przejawiające się chociażby w braku szacunku dla krzyża, braku powagi żałoby, braku szacunku dla ofiar tragedii, bólu ich najbliższych, to wydarzyło się chyba po raz pierwszy w Polsce. Dzisiaj mamy niejako konsekwencje tamtych działań.
Niestety wtedy nie nastąpiła odpowiednia reakcja ze strony państwa polskiego – przypomnijmy – rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, który wobec tej niesłychanej agresji, wręcz zdziczenia niektórych osób, zachowywał się w sposób bierny. Jeśli dodamy do tego zachowanie liberalnych mediów opisujących w określony sposób wydarzenia dotyczące katastrofy smoleńskiej, to nie dziwmy się, że dzisiaj mamy zatrute owoce tamtych zaniechań.