• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Wsłuchano się w głos Polaków

Czwartek, 22 października 2020 (20:30)

Z Jackiem Kotulą, obrońcą życia z Fundacji „Życiu Tak” im. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, radnym Sejmiku Województwa Podkarpackiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak skomentuje Pan fakt uznania przez Trybunał Konstytucyjny aborcji z powodu przesłanki eugenicznej za niezgodną z Ustawą Zasadniczą?

– Wszystkie lata modlitw, zanoszenia próśb do Pana Boga przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II, organizowania wystaw pokazujących, czym jest aborcja, również pikiet, ponadto zbierania podpisów poparcia, to wszystko wreszcie przyniosło efekt i Trybunał Konstytucyjny wsłuchał się w głos Polaków, wysłuchując racji, które od lat jako obrońcy życia przedstawialiśmy. Wreszcie stało się zadość sprawiedliwości dziejowej wobec setek tysięcy nienarodzonych dzieci, które przez ten czas zwłoki i oczekiwania na sprawiedliwy werdykt zostały zamordowane. Widać, że ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy, uznając, że ustawa ze stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży to jest jedno wielkie ludobójstwo dokonywane na nienarodzonych dzieciach. Uznano w końcu, że w polskim prawodawstwie na mordowanie nienarodzonych dzieci nie ma miejsca. Wreszcie obrońcy życia mogą świętować – przynajmniej częściowy sukces – nie nasz, ale sukces dzieci, którym nie będzie można odbierać życia w majestacie prawa tylko dlatego, że są chore.  

O ile orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego można uznać za satysfakcjonujące, to w ustawie wciąż są zapisy o dopuszczalności aborcji w sytuacji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego...

– To jest wciąż poważny problem. Na ogólną sumę 1110 aborcji dokonanych w ubiegłym roku aż 1074 były z przesłanek eugenicznych. Na razie zapis umożliwiający pozbawienie dziecka życia z powodu choroby, czy nawet podejrzenia choroby, został zastopowany. To istotne, bo nagminnie wykorzystywano ten przepis i jak się okazuje, od 1993 roku aż dwudziestokrotnie wzrosła liczba dzieci zamordowanych właśnie z powodu przesłanki eugenicznej. Teraz będziemy jednak musieli zmierzyć się z pozostałymi możliwościami otwierającymi furtkę do mordowania nienarodzonych. Jeśli chodzi o dopuszczalność aborcji w sytuacji, kiedy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, to z pewnością będzie to woda na młyn dla środowisk feministycznych, które podnoszą kwestię praw kobiet do decydowania o losie dziecka, że bardziej liczy się życie matki niż życie dziecka. Ufam jednak, że nieustającą modlitwą, postem i innymi działaniami podejmowanymi przez obrońców życia pokonamy i ten problem i jako Polska damy przykład Europie i światu całemu, że idąc pod prąd, mimo przeszkód, da się pokonać całą tą lewacką propagandę, która głosi, że ważniejszy jest brzuch matek niż życie dzieci. Mam nadzieję, że ta dzisiejsza decyzja Trybunału Konstytucyjnego zostanie pozytywnie odebrana także w zachodnich państwach, gdzie być może jest jeszcze odrobina dobrej woli, że istniejące tam ruchy obrońców życia – bardzo tłamszone przez lewactwo – otrzymają zastrzyk energii i nie ustaną w drodze, że można i trzeba ustanowić prawo, które będzie broniło nienarodzone dzieci.

Wracając na polski grunt, trzeba było aż orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, żeby to, co jest oczywiste, że każde życie jest święte i ma być zawsze chronione, stało się obowiązującym prawem?

– Od trzech lat, czyli od momentu, kiedy wniosek grupy posłów dotyczący dopuszczalności aborcji eugenicznej po raz pierwszy trafił do Trybunału Konstytucyjnego, a także, kiedy społeczny komitet zebrał ok. 850 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Zatrzymaj aborcję”, miałem nadzieję, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, który w kampaniach na sztandarach i plakatach miał wypisane hasła i odnosił się do katolicyzmu i ochrony życia ludzkiego, już dwa lata temu uchwali ustawę o pełnej ochronie życia. Nie ukrywam, że byłem zawiedziony, kiedy sprawę skierowano do Trybunału Konstytucyjnego, bo wtedy spokojnie można było zatrzymać aborcję i zdecydowanie stanąć po stronie życia. Nie wiem, dlaczego rząd się przestraszył, czyżby tzw. czarne marsze garstki feministek okazały się głośniejsze niż sumienie i sprawę przewlekano, dając tym samym szansę na mordowanie kolejnych niewinnych dzieci. Ostatecznie sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego i wygląda na to, że tym ruchem rząd chciał umyć ręce, co nie pozostaje bez konsekwencji. Faktem bowiem jest, że rząd stracił szacunek wśród wielu osób wierzących, słuchaczy Radia Maryja oraz widzów Telewizji Trwam, a także czytelników „Naszego Dziennika”. Jednocześnie to dało nam wiele do myślenie, że coś jest nie tak z PiS-em, że mimo deklaracji w ugrupowaniu tym nie ma większości, która miałaby odwagę sprzeciwić się i zagłosować zgodnie z sumieniem, po katolicku. Pamiętam, że kiedy rozgoryczony tym faktem napisałem do kanadyjskiej obrończyni życia Mary Wagner, że nie spodziewałem się po naszych posłach – wśród których mam wielu kolegów – że zdezerterują i wrzucą do sejmowej zamrażarki tę sprawę, to w odpowiedzi usłyszałem od Mary bardzo znamienne, a zarazem mądre słowa: że „bardziej należy ufać Bogu niż książętom”. Tak czy inaczej dobrze się stało, że Trybunał Konstytucyjny orzekł dzisiaj tak, a nie inaczej. Wyrażamy też wdzięczność Panu Bogu, że Polska będzie normalnym krajem dla dzieci nienarodzonych.

Media jednak nie poświęciły dużo uwagi dzisiejszej decyzji Trybunału Konstytucyjnego…

–To jest przykre, że tak ważna, fundamentalna sprawa, jaką jest ochrona życia ludzkiego – dzieci nienarodzonych, sprawa zakazu aborcji eugenicznej w Polsce – w ogromnej większości mediów nie wybrzmiała tak, jak należałoby się tego spodziewać, bądź była w ogonie serwisów informacyjnych. To prawda, że mamy pandemię koronawirusa, że choruje i umiera coraz więcej ludzi, co jest przerażające, ale czyż przerażające nie jest mordowanie dzieci nienarodzonych w majestacie prawa i czy orzeczenie hamujące ten zbrodniczy proceder nie powinno być bardziej nagłośnione? Rozmawia się o strefach żółtych, czerwonych, a temat zakazu mordowania chorych dzieci jest właściwie nieobecny. Szkoda, bo jest okazja, żeby pokazać tę sprawę Polakom, ale także wynieść ją za granicę – niech inni też wiedzą, że sztandar ochrony życia należy podnieść wysoko.

Wspomniał Pan wcześniej, że posłowie, którzy hasła katolickie mają na sztandarach, w sprawie tak zasadniczej nie wykazali zdecydowania, ale ustawę prozwierzęcą przeprowadzili przez Sejm w dwa dni…

– Słuszna uwaga, ma pan rację. Przykład tzw. Piątki dla zwierząt pokazuje, że gdyby posłowie chcieli, to po stronie ochrony życia już dawno stanęliby murem. Widać jednak, że dla niektórych naszych parlamentarzystów norki są ważniejsze od życia bezbronnych dzieci. I to boli. Dlatego niech się PiS nie dziwi, że Konfederacja, która stara się w sprawie życia nie robić żadnych wyjątków, zyskuje coraz większe poparcie społeczne. Tak czy inaczej jestem rozczarowany postawą PiS-u, szczególnie kierownictwa tej partii. Pamiętam wizytę polityków PiS na Podkarpaciu, w Rzeszowie, przed wyborami. Wtedy zadałem pytanie, kiedy sprawa ludzkiego życia stanie na forum Sejmu, ale w szeregach polityków partii rządzącej było oburzenie, że taki temat poruszam przed wyborami. Podobnie podczas spotkania opłatkowego, kiedy przekonywałem posłów, aby przyspieszyć prace, to w odpowiedzi usłyszałem, że nic nie mogą zrobić, jeśli góra tak nie zdecyduje. Prawda jest zatem taka, że jeśli chcą, to potrafią ustawy przepychać w ciągu jednej nocy, a tutaj, przy tak ważnej sprawie, schowali głowy w piasek i wysłużyli się Trybunałem Konstytucyjnym. Z drugiej strony mogli nawet tego nie zrobić i sprawę przeciągać latami. Tylko że wtedy być może byłoby już po PiS-ie, bo ludzie wierzący nie pozwoliliby sobie na kolejne uniki formacji, której zaufali.

           Dziękuję za rozmowę.          

 

 

Mariusz Kamieniecki