Dramat Justyny Kowalczyk
Sobota, 2 lutego 2013 (19:11)Justyna Kowalczyk po nieco ponad pięciu kilometrach rywalizacji w zaliczanym do narciarskiego Pucharu Świata biegu łączonym (7,5+7,5 km) zeszła z trasy. W Soczi najlepsza okazała się Norweżka Kristin Stoermer Steira.
Drugie miejsce zajęła Rosjanka Julia Czekaliewa – 19,2 s straty, a trzecie Niemka Nicole Fessel – 19,9 s.
Rosyjska miejscowość, która w przyszłym roku będzie gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich, nie jest na razie szczęśliwym miejscem dla podopiecznej Aleksandra Wierietielnego. Wczoraj w rozgrywanym tam sprincie techniką dowolną sklasyfikowano ją dopiero na 43. miejscu. Odpadnięcie w eliminacjach przytrafiło jej się po raz pierwszy od prawie pięciu lat.
Początek dzisiejszej rywalizacji, toczonej we mgle i przy padającym śniegu, przebiegał zgodnie z planem. Kowalczyk biegła w czołówce, po 5,1 km zajmowała trzecie miejsce. Następny pomiar czasu usytuowany był po sześciu kilometrach. Narciarka z Kasiny Wielkiej do tego punktu już nie dotarła. Po chwili kamery telewizyjne pokazały ją stojącą obok trasy, razem z trenerem Wierietielnym.
Kowalczyk w rozmowie dla sport.tvp.pl przyznała, że przyczyną zejścia z trasy dzisiejszego biegu łączonego (7,5+7,5 km) w Soczi był zły wybór nart. Polka przerwała rywalizację po nieco ponad pięciu kilometrach.
Podopieczna Aleksandra Wierietielnego podkreśliła jednak, że za zaistniałą sytuację nie należy obwiniać serwismenów. Ci dali jej do wyboru dwie pary nart – posmarowane i tzw. no-waksy. Wybrała no-waksy, co okazało się błędem.
Kowalczyk zdradziła, że już po stu krokach wiedziała, iż na dobry rezultat nie ma szans. Próbowała walczyć, ale na zjazdach wręcz przeszkadzała zawodniczkom jadącym za nią. Trzykrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli jest przekonana, że na dobrych nartach na pewno dotarłaby do mety, mimo zmęczenia ciężkimi treningami we włoskim Livigno.
Ostatnie problemy Kowalczyk praktycznie nie wpłyną na jej sytuację w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Z przyjazdu do Soczi zrezygnowało bowiem wiele czołowych zawodniczek, m.in. Norweżki Marit Bjoergen i Therese Johaug oraz Szwedka Charlotte Kalla. Polka jest liderką, a nad drugą Johaug ma aż 425 punktów przewagi.
Na jutro zaplanowano sprint drużynowy. Biało-Czerwone nie wezmą w nim udziału. Kowalczyk wróci teraz do Livigno, gdzie będzie przygotowywała się do mistrzostw świata w Val di Fiemme. Następne pucharowe zawody odbędą się w Davos (16-17 lutego). MŚ rozpoczną się 20 lutego br.
IK, PAP