Dyplomatyczny skandal!
Niedziela, 4 października 2020 (13:38)Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki.
Jak odebrał Pan karcącą wypowiedź niemieckiej polityk, wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego Katariny Barley: „Takie państwa jak Polskę czy Węgry trzeba finansowo zagłodzić!”?
– Jest to wypowiedź skandaliczna. To dyplomatyczny skandal, który nigdy nie powinien się zdarzyć. Katarina Barley wystąpiła tu w podwójnej roli – reprezentantki Niemiec i Unii Europejskiej. Zresztą to nie pierwsza jej wypowiedź skierowana przeciwko Polsce. W styczniu tego roku oświadczyła, że Unia Europejska powinna zagrozić Polsce dotkliwymi karami finansowymi z powodu rzekomego naruszania przez rząd polski praworządności. Z kolei w kwietniu wezwała Komisję Europejską do podjęcia kroków prawnych przeciwko Polsce i Węgrom, które według niej, pod pretekstem zwalczania pandemii ograniczają demokrację i rządy prawa. Pewne jest, że ostatnia wypowiedź i słowa o „głodzeniu” finansowym Polski mogą świadczyć o daleko idącej niechęci Katariny Barley do narodu polskiego. Co więcej, słowa o „głodzeniu” mogą wywołać u Polaków skojarzenia z polityką eksterminacji prowadzoną w czasie okupacji przez Niemców.
Jak Polska powinna zareagować na tego typu słowa – wprawdzie teraz prostowane – że padły w odniesieniu do Węgier?
– Katarina Barley, która nie przebierała w słowach, występowała jako wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, ale fakt, że wypowiedź ta ukazała się w niemieckim radiu, a ona sama do niedawna pełniła funkcję ministra sprawiedliwości w rządzie kanclerz Angeli Merkel, powoduje, że rząd polski powinien podjąć stanowcze kroki dyplomatyczne wobec Niemiec. Wprawdzie niemiecka rozgłośnia radiowa przyznała, że sfałszowała wypowiedź niemieckiej polityk, a jej wypowiedź mówiła jedynie o „zagłodzeniu finansowym Orbána”, to stwierdzenie stacji radiowej – „poprawiliśmy ten błąd i przepraszamy” – nie zmienia oceny całej tej sytuacji. Tak naprawdę, to nie wiemy, czy radio przeprosiło Katarinę Barley czy Polaków? Zapewne niemiecką polityk, a nie Polskę i Polaków.
Jest też kwestia odpowiedzialności i konsekwencji. Czy za te słowa niemiecka wiceprzewodnicząca Europarlamentu powinna stracić stanowisko?
– W tym przypadku wypowiedź wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego jest, niestety, zgodna z działaniami Unii Europejskiej wobec Polski. Katarina Barley jest działaczką Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), której przedstawiciele zrzeszeni są w drugiej co do wielkości grupie Parlamentu Europejskiego – Postępowym Sojuszu Socjalistów i Demokratów. Europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają złożenie przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) wniosku o odwołanie Barley z funkcji wiceprzewodniczącej Europarlamentu, ale nie ma on żadnych szans powodzenia. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy to dopiero szósta pod względem liczebności frakcja, zrzeszająca 61 posłów. Parlament Europejski w daleko większym stopniu niż w poprzedniej kadencji zdominowany jest przez federalistów – chadeków, socjalistów, zielonych, liberałów.
Kiedy sprawa sądownictwa, wymiaru sprawiedliwości niejako ucichła, na tapetę wrzucono kwestie ideologiczne lgbt. Może decydentom unijnym chodzi tylko o atak, a obszar jest mniej ważny?
– Komisja Europejska i Parlament Europejski to instytucje realizujące standardy demokracji liberalnej. Tak jak w przeszłości Moskwa narzucała krajom bloku komunistycznego model „realnego socjalizmu”, tak teraz Bruksela narzuca krajom członkowskim Unii Europejskiej internacjonalistyczny model tzw. wartości unijnych, w których centrum znajduje się ideologia gender. Związek Sowiecki wymuszał posłuszeństwo nawet przy pomocy interwencji wojskowej, natomiast Unia Europejska stosuje presję polityczną, np. poprzez powiązanie kwestii praworządności i ideologii lgbt z finansami.
Czy wypowiedź Katariny Barley to tylko lapsus, niezręczna wpadka, czy może element szerszej polityki kierownictwa Unii Europejskiej wobec Polski i Węgier?
– Oczywiście to rezultat przemyślanej polityki kierowniczych kręgów Unii Europejskiej. Nawet jeśli założyć, że wypowiedź wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego nie odnosiła się do Polski, to w tej wypowiedzi, w sposób niedopuszczalny, został zaatakowany premier Węgier Viktor Orbán i jego kraj. Kwestia internacjonalizacji ustrojów politycznych krajów członkowskich Unii Europejskich, a w konsekwencji utworzenie federacji europejskiej, to główny kierunek działań unijnych decydentów.
Czy można zatem powiedzieć, że mamy do czynienia z polityką antypolską…?
– Polska to kraj, który zachowuje fundamenty tradycyjnego ładu społecznego, np. w definiowaniu małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny i ochrony praw rodziny. Z tego powodu jesteśmy obiektem ataków i presji ze strony Unii Europejskiej. W pierwszej kolejności wynika to z przesłanek ideologicznych Unii. Jednak nie miejmy złudzeń, że sytuacja ta ulegnie zmianie.
Czy Unia Europejska ma prawo karać państwa niepokorne, które opierają swoje istnienie na tradycyjnych wartościach, czy jest jakiś zapis, który by o tym rozstrzygał?
– Unia Europejska to 27 państw członkowskich, ale w praktyce polityka Unii zdominowana jest przez klasę polityczną kilku państw, w pierwszej kolejności Niemiec i Francji. To nie kto inny jak Berlin i Paryż prawie już od pół wieku wyznaczają kierunek rozwoju Unii Europejskiej, która nie jest już Wspólnotą Europejską – taką jak widzieli ją ojcowie założyciele. Zapowiedzi karania finansowego za nieprzestrzeganie wartości unijnych oczywiście nie znajdują zapisów w traktatach o Unii Europejskiej. Tu nie chodzi o rzekome nieprzestrzeganie praworządności i zasad demokracji, ale o przystosowanie prawa krajowego do rozwiązań liberalnych, takich jak tzw. prawo do aborcji, legalizacja związków jednopłciowych wraz z adopcją dzieci czy realizację genderyzmu. Żeby nie być gołosłownym, to warto dodać, że właśnie transseksualista został nowym wicepremierem Belgii…
Może Bruksela powinna się skupić na walce z drugą falą pandemii koronawirusa, która pojawia się na horyzoncie, a nie na ideologii?
– Niestety, coraz więcej obszarów polityki unijnej ma wymiar ideologiczny. Różne inicjatywy Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej w zakresie łagodzenia skutków pandemii również służą zwiększaniu poza traktatowych kompetencji Unii Europejskiej. Pojawił się „mechanizm reagowania kryzysowego” (IPCR), który ma koordynować działania państw członkowskich podczas pandemii COVID-19 i służyć zwiększeniu instytucjonalizacji Unii Europejskiej. Mechanizm ten ma również służyć np. integracji polityki imigracyjnej.