• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Czy jest jakieś drugie dno protestów?

Sobota, 12 września 2020 (08:01)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W jakim kontekście odczytuje Pan działania europoseł Róży Thun w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej, jest Pan zaskoczony? Według ministra Marka Gróbarczyka unijny komisarz ds. ochrony środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijus Sinkevičius zaprzeczył, jakoby sprawa przekopu Mierzei Wiślanej miała trafić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.  

– Absolutnie nie jestem zaskoczony, ponieważ europoseł Platformy Róża Thun reprezentuje to środowisko, które od samego początku było przeciwne przekopowi Mierzei Wiślanej. Mimo podjęcia inwestycji, co właściwie powinno zakończyć dyskusję, nadal próbuje przeszkadzać w realizacji inwestycji, jednej z kluczowych dla rozwoju Polski, jednego z przedsięwzięć, które wpisują się w budowę polskiej gospodarki i uniezależniania się – w tym wypadku – od Rosji. Polska chce mieć port w Elblągu, który będzie dostępny, który nie będzie zależny od tego, czy Rosjanie wyrażą zgodę na przepłynięcie przez ich wody terytorialne, czy też nie. Jest to zatem inwestycja mocno w interesie Polski, a każdy, kto się tej inwestycji sprzeciwia, kto próbuje utrudnić jej realizację i przeszkadza, działa w interesie Rosji.

Co chciała osiągnąć Róża Thun, skoro sprawa, ten jej wpis na Twitterze, była – jak się okazało – stosunkowo łatwa do sprawdzenia, zweryfikowania?

– To działanie kompromitujące, działanie ewidentne przeciwko żywotnym interesom państwa polskiego. Nie wiem, co europoseł Róża Thun chciała osiągnąć, ale w tym wypadku na pewno pokazała złą wolę. Europosłanka Platformy próbowała wprowadzić opinię publiczną w błąd, ale nie zyskała na tym nic, bowiem ta inwestycja z całą pewnością nie zostanie zatrzymana – bez względu na to, co nie mówiliby jej przeciwnicy z totalnej opozycji czy tzw. ekolodzy, którzy jakoś dziwnie milczą w sprawie awarii warszawskiej „Czajki” i miliardów litrów nieczystości, jakie niszczą życie w Wiśle. Również Komisja Europejska nie będzie się interesować tym tematem.

Przeciw Nord Stream 2 Róża Thun jakoś nie protestowała, kiedy zamykano polskie stocznie – też nie. Wybiórcza aktywność?

– Owszem, próba powstrzymania przekopu Mierzei Wiślanej to nie pierwsze działanie polityków Platformy przeciwko Polsce. Pod pretekstem braku możliwości uruchomienia pomocy publicznej za rządów koalicji PO – PSL pozamykano polskie stocznie, i to w sytuacji, kiedy Niemcy czy Francuzi bardzo mocno wspierali swój przemysł stoczniowy. W ten sposób za rządów Platformy została wyeliminowana z polskiego rynku konkurencja dla niemieckich stoczni. I wtedy ze strony europarlamentarzystów Platformy, czy w ogóle dzisiejszej opozycji, nie było żadnych protestów, nie było słychać oburzenia… Natomiast dzisiaj, kiedy próbujemy wybić się na gospodarczą niepodległość i niezależność, to cały czas słyszymy głosy krytyki, sprzeciwu, cały czas są nam rzucane kłody pod nogi, czy dotyczy to przekopu Mierzei Wiślanej, czy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Przy okazji tej drugiej kwestii przypomnę tylko słowa Rafała Trzaskowskiego, który mówił, że właściwie po co nam Centralny Port Komunikacyjny, skoro jest lotnisko w Berlinie.

Czy mimo ataków, próby uruchomienia instytucji międzynarodowych przekop Mierzei Wiślanej jest niezagrożony?

– Zdecydowanym przeciwnikiem tej inwestycji jest Rosja, ale solidarność europejska w tym wypadku wymagałaby raczej wsparcia dla Polski i ochrony przed ewentualnymi pretensjami i atakami ze strony Moskwy. No chyba że gdzieś jest drugie dno i naszym współpartnerom z Unii Europejskiej nie pasuje to, że będzie kolejny port na Bałtyku, który w jakimś sensie okaże się konkurencją dla portów niemieckich. Nie chce mi się jednak w to wierzyć. Dlatego na tym etapie jedyne argumenty to są te, które podnoszą ekolodzy, zresztą argumenty zupełnie chybione, bo ta inwestycja jest prowadzona z poszanowaniem wszelkich wymogów ekologicznych. Przypomnę tylko, że będą tam specjalne przejścia dla zwierząt, będzie też sztuczna wyspa na Zalewie Wiślanym, której powierzchnia będzie wynosić 180 hektarów – wyspa, która ma się stać siedliskiem dla ptactwa. Dlatego jeśli głosy sprzeciwu wobec tej kluczowej dla nas inwestycji są podnoszone – przykre, że głównie ze strony polskich polityków i polskiej opozycji – to zapewne są też mocodawcy takich działań…

W tle może być rewanż za naszą zdecydowaną postawę i sprzeciw wobec realizacji niemiecko-rosyjskiego projektu Nord Stream 2?   

– Nie można wykluczyć takiej ewentualności, aczkolwiek przekop Mierzei Wiślanej i Nord Stream to są zupełnie różne skale działań i konsekwencji. Nasza inwestycja nikomu nie zagraża, nie godzi w niczyje interesy – oczywiście poza ściśle mocarstwowymi zapędami czy interesami Rosjan, którzy zrobiliby wszystko, żeby utrudnić nam życie, aby nas od siebie możliwie jak najbardziej uzależnić. Natomiast nie sądzę, żeby to była retorsja ze strony niemieckiej, dlatego że protestujemy przeciwko projektowi Nord Stream 2, który de facto zagraża bezpieczeństwu całej Unii Europejskiej, czy w ogóle Europy, bo wpisuje się w dwulicową politykę Niemiec, jeśli chodzi o relacje z Rosją.

Dwulicową?

– Z jednej strony mamy słowa oburzenia na niedemokratyczne czy wręcz przestępcze działania Moskwy, jeśli chodzi o otrucie Aleksieja Nawalnego, a z drugiej współpracę na gruncie gospodarczym. Tymczasem pamiętamy agresję rosyjską na wschodzie Ukrainy, a wcześniej na Gruzję, mamy też zestrzelenie przez Rosjan samolotu pasażerskiego malezyjskich linii lotniczych w obwodzie donieckim na Ukrainie w lipcu 2014 roku. Niestety, te wszystkie przypadki z Rosją w tle, które można przecież mnożyć z innymi, nie pobudziły do refleksji rządu niemieckiego, co więcej, projekt Nord Stream był i jak dotąd cały czas jest realizowany. W tej chwili są też sankcje amerykańskie wobec firm europejskich zaangażowanych w realizację tej inwestycji, jest też nowa – wspomniana przed chwilą – sprawa próby otrucia Nawalnego, co musi budzić niepokój. Oczywiście trudno powiedzieć, być może, że nieprzejednane stanowisko Polski wobec Nord Stream 2 jest jakimś powodem do robienia trudności, jeśli chodzi o realizację przekopu Mierzei Wiślanej. Co by jednak nie powiedzieć, deklaracje ministra gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka są jasne, a mówią, że inwestycja ta nie jest zagrożona, że zostanie zrealizowana do końca zgodnie z planem. Dlatego są dla mnie zupełnie niezrozumiałe działania poseł Róży Thun, która kolejny raz na forum unijnym skarży się na polski rząd, jak też Sylwii Spurek, która zachęca do szukania nowych form nacisku na rząd w Warszawie czy innych polityków próbujących mobilizować opinię europejską przeciwko Polsce.

    Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki