Dziś w „Naszym Dzienniku”
Zagrożone branże
Piątek, 11 września 2020 (02:07)Kraje Unii Europejskiej będą uzależnione od dostaw stali czy cementu spoza Wspólnoty?
Do tego może doprowadzić forsowanie restrykcyjnej polityki klimatycznej. Przemysł ciężki najbardziej odczuje jej skutki z uwagi na drastyczne ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Dodatkowo ten sektor gospodarki jest wyjątkowo wrażliwy na zmiany cen energii elektrycznej. A sytuacji nie poprawia nawet fakt, że producenci stali czy cementu od dawna korzystają przy produkcji z najnowocześniejszych technologii. – Cały czas nie zostaje uregulowana kwestia kontyngentów – czyli tego, co przechodzi przez zewnętrzne granice Unii Europejskiej. Na tym korzystają Turcja i Chiny, skąd jest importowana stal do UE. Dodatkowo w okresie pandemii zanotowaliśmy spadek produkcji, który sięgnął w pierwszym półroczu 50 proc. A przed nami jeszcze Zielony Ład. To wszystko wskazuje, że podążamy drogą do likwidacji przemysłu ciężkiego w Unii – mówi „Naszemu Dziennikowi” Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”.
W ocenie wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego polityka klimatyczna Unii Europejskiej w obecnym kształcie zagraża ponad milionowi miejsc pracy w Polsce. – Dlatego konsekwentnie domagamy się jako Solidarna Polska i apelujemy o reformę systemu handlu emisjami. To tak naprawdę ETS powoduje, że koszty hutnictwa, chemii, transportu, przemysłu cementowego i wapienniczego dramatycznie rosną – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Janusz Kowalski. Podkreśla, że bez reformy unijnego systemu handlu emisjami Polsce grożą wysokie ceny energii elektrycznej i ciepła. Spowodować to może zamykanie zakładów przemysłowych i przenoszenie ich poza granice Unii.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym