• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Nie tylko ścieki są problemem Warszawy

Piątek, 4 września 2020 (19:11)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie awarii sieci przesyłowej do oczyszczalni „Czajka”, tymczasem fala ścieków dotarła już do Bałtyku. Jak z punktu widzenia mieszkańca stolicy ocenia Pan Profesor to, co obecnie dzieje się w Warszawie?

– Proszę zwrócić uwagę, że nie tylko ścieki są dzisiaj problemem Warszawy. Sytuację, w której się obecnie znajdujemy, można nazwać pewnym przekleństwem, jakie ciągnie się za obecnym prezydentem miasta. Mam na myśli awaryjność różnych elementów, sektorów funkcjonowania życia miasta. Wystarczy tylko wymienić awarię pociągu metra, który ostatnio utknął w tunelu wraz z pasażerami, ponadto nie tak dawne wypadki autobusów komunikacji miejskiej – także ze skutkiem śmiertelnym, z rannymi, czy wreszcie sprawę, o której rozmawiamy, a więc dwukrotną awarię sieci przesyłowej do oczyszczalni „Czajka”.

Tak naprawdę jest to trudne do zrozumienia, zwłaszcza że recydywa w normalnym mieście – zarządzanym odpowiednio – jest zjawiskiem, które nie powinno mieć miejsca, bo błędy w organizmie miejskim trzeba naprawiać na bieżąco. To, co się dzieje w Warszawie, to swoiste kuriozum, co więcej, trudno to wytłumaczyć, chyba że ktoś próbując przykryć swoją nieudolność, usiłuje tłumaczyć to – jak MPWiK – sabotażem, czy aktem terroryzmu, i w tym szukać przyczyny. Myślę, że jest to też wynik złego doboru kadr, ludzi, którzy – parafrazując piosenkę – mają do zakochania, zwłaszcza „kolorowego – tęczowego”, jeden krok, ale dwie lewe ręce do roboty. Tacy ludzie mocno zideologizowani są nieprzydatni, nieudolni i takich nieudaczników – nie bójmy się tego określenia – powinno się eliminować z administracji samorządowej, aby uniknąć strat.            

Czy ta fala niepowodzeń, jaka staje się udziałem Rafała Trzaskowskiego, to – jak niektórzy określają – tylko pech?

– Za Rafałem Trzaskowskim, który sprawuje urząd prezydenta Warszawy, właściwie cały czas ciągnie się coś, co można by określić pechem. Natomiast racjonalnie oceniając rzeczywistość i nie szukając usprawiedliwienia w żadnym pechu, trzeba powiedzieć jasno, że jest to prezydent bardzo, ale to bardzo nieudany.

Rafał Trzaskowski mówi jednak, że nie czuje się winny, co więcej, próbował zrzucić odpowiedzialność na swoich poprzedników, w tym na śp. Lecha Kaczyńskiego?

– Zarzucanie, że to nie on jest winny, ale że to ludzie Prawa i Sprawiedliwości są źli, jest najlepszym sposobem na usprawiedliwienie własnego nieudacznictwa i braku kompetencji. Zresztą tu nie chodzi o winę, bo zauważę, że Rafał Trzaskowski tłumacząc się, nie powiedział o winie poprzedników, ale stwierdził, że on sam nie czuje się odpowiedzialny. Winę należałoby udowodnić, a tu jest raczej próba zrzucenia odpowiedzialności na kogoś innego, w tym na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jednakże Rafał Trzaskowski mówiąc to, zapomina, że odpowiedzialność jest tym większa, im wyższe jest stanowisko, które się piastuje.

I Trzaskowski jako prezydent Warszawy od odpowiedzialności nie ucieknie, choćby nie wiem jakie próby tłumaczenia podejmował. Tak jak naczelny wódz zyskuje należną chwałę za zwycięstwo, ale za porażkę też on odpowiada, tak i tutaj jest ta sama gradacja. Nie ma więc mowy, aby uchylać się od odpowiedzialności za to, co się dzieje w Warszawie, a dzieje się źle. Jeśli przyjąć chronologię siedmiu lat chudych i siedmiu lat tłustych, to w tym wypadku mamy do czynienia kadencją lat chudych dla Warszawy.

Jak i czy w ogóle da się wytłumaczyć, że nadzwyczajna sesja Rady Miasta Warszawy, zwołana na wniosek prezydenta miasta i poświęcona awarii przesyłu ścieków do oczyszczalni „Czajka”, odbyła się bez udziału Rafała Trzaskowskiego?

– Warto w tym miejscu przypomnieć, że jak informowali minister gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk, a także prezes Wód Polskich Przemysław Daca, Rafał Trzaskowski był ostrzegany, że awaria „Czajki” może się powtórzyć. Teraz natomiast usprawiedliwiając się, próbuje tłumić obawy ludzi i twierdzi, że dzięki ozonowaniu warszawskie ścieki są mniej szkodliwe. To jest wyraz braku odpowiedzialności. Mężczyzna, któremu podlega dany odcinek, bierze na siebie odpowiedzialność – niezależnie od przyczyn, i próbuje rozwiązać problem.

Awaria sieci przesyłowej, nie pierwsza zresztą, miała miejsce za jego prezydentury, w związku z tym to on, jako sprawujący urząd, za to odpowiada. Takie powinno być męskie podejście gospodarza – koniec, kropka. Trzaskowski usprawiedliwienia szuka wszędzie, gdzie tylko się da.

Warszawa, a w konsekwencji miasta położone wzdłuż Wisły, cierpią z powodu nieudacznictwa zarządzających stolicą?

– Tak można powiedzieć. To jest przekleństwo, jeśli na tak wysokie i odpowiedzialne stanowisko dostanie się człowiek, który nie posiada żadnych kwalifikacji, żeby je piastować, co więcej, człowiek, któremu brak charakteru. Uważam bowiem, że w charakterze tkwi istota sprawy – mianowicie prawdziwy mężczyzna musi się wykazać stosownym, silnym charakterem.

Skoro jest problem z zarządzaniem, to może uwaga na przyszłość dla mieszkańców Warszawy, aby jednak wybierać ludzi kompetentnych...

– To jest zadanie nie tylko dla Warszawy, ale dla mieszkańców wszystkich polskich miast – małych czy dużych, ale również dla państwa, aby na ważne urzędy wybierać ludzi kompetentnych, odpowiedzialnych, solidnych, ludzi z charakterem – takich, którzy są gotowi zaangażować się w służbę i odpowiadać za pełnione przez siebie funkcje.

Może komisarz powinien zawitać w warszawskim Ratuszu?

– Byłoby to wbrew decyzji i woli mieszkańców Warszawy, którzy w ostatnich wyborach samorządowych postawili na Rafała Trzaskowskiego. Z drugiej strony jest dla mnie wręcz gorszące, że tak szerokie poparcie znajduje ktoś, kto w trakcie kadencji nie może wykazać się sukcesami w zarządzaniu miastem, a raczej idą za nim różnego rodzaju katastrofy czy kataklizmy.

Czy sprawa warszawskich ścieków może być przyczynkiem do końca politycznej kariery Rafała Trzaskowskiego?

– To jest bardzo prawdopodobne. Sprawa bowiem nie jest błaha, dotyczy bowiem ważnej sprawy. Jeśli ta katastrofa ekologiczna nie zakończy politycznej kariery Rafała Trzaskowskiego, to z całą pewnością ją skomplikuje i utrudni. Najlepszym dowodem jest to,  że w tej trudnej sytuacji nie bardzo może on liczyć na swoich partyjnych kolegów.          

 Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki