Polska straci nadzór nad środkami OFE
Czwartek, 31 stycznia 2013 (17:08)Dr Cezary Mech, były prezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (UNFE) i wiceminister finansów w latach 2005-2006:
Od początku reformy emerytalnej, zainicjowanej w celu zminimalizowania konsekwencji zapaści demograficznej, Polska cały czas stała na stanowisku, że Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) są elementem finansów publicznych. Udało się to nawet wynegocjować w traktacie akcesyjnym w takiej postaci, że to polskie stanowisko nie zostało zakwestionowane. Niestety, po wejściu do Unii Europejskiej Polska nie była w stanie obronić własnego stanowiska, mimo że w programie gospodarczym z 2005 Prawo i Sprawiedliwość to zapowiadała. W przeciwieństwie do sytuacji, kiedy jakiś segment jest elementem sektora finansów publicznych i państwo ma wpływ na to, gdzie środki są lokowane i jakie obowiązują regulacje, to w przypadku tego wyłączenia pojawiła się kwestia dotycząca swobody przepływu kapitału i wymuszania liberalizacji zapisów ograniczających inwestycje tylko do Polski.
Jest to w wielu aspektach niekorzystne. Z jednej strony prowadzi do tego, że nasze środki emerytalne mogą pracować nie tylko na tworzenie miejsc pracy i generowanie inwestycji w Polsce, ale także mogą być inwestowane za granicą i to niekoniecznie efektywniej. Mimo że to nasz kraj bardzo potrzebuje rozwoju rynku pracy, tworzenia nowych miejsc pracy, aby nie wypychać swoich obywateli za granicę do pracy w tamtejszych organizacjach gospodarczych.
W związku z tym, że PTE są w większości kontrolowalne przez zagraniczne instytucje finansowe, to możliwość wykorzystania polskich aktywów emerytalnych do ich inwestycji globalnych może okazać się korzystna. Przy braku nadzoru nad tymi środkami nie będą oni patrzyli na interes Polski, lecz jedynie na własny zysk i korzyści osób zarządzających tymi środkami. Na dodatek, mimo tego że inwestycje zagraniczne wiążą się z ryzykiem walutowym i ewentualnymi stratami z tym związanymi, forsowanie liberalizacji świadczy o egoistycznym podejściu ze strony państw UE w tej sprawie, jak i z bezradnością Polski w jej strukturach.
Z drugiej strony, Polska w rezultacie straci efektywny nadzór nad tymi środkami, jak również nad efektywnością ich inwestowania. Jest to dalszy ciąg ograniczania roli nadzorczej naszego państwa i pilnowania interesu rozproszonych inwestorów. Ten niekorzystny proces istnieje od czasu zlikwidowania instytucji nadzorującej fundusze emerytalne – Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (UNFE). Miało to miejsce w 2002 roku. To może być jedną z odpowiedzi, dlaczego efektywność OFE jest niższa, w sytuacji kiedy nawet państwo staje się pozbawiane narzędzi dbania o interes ekonomiczny przyszłych emerytów. Zachodzi także obawa, że środki te, nawet w przypadku odbudowania nadzoru krajowego nad nimi, będą nieefektywnie lokowane, gdyż konflikt interesów między przyszłymi emerytami a instytucjami zarządzającymi tymi środkami, jak i osobami podejmującymi decyzje inwestycyjne nie będzie mitygowany przez skuteczny nadzór państwowy.
not. IK