• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Protestu nie przerwiemy

Czwartek, 31 stycznia 2013 (13:43)

Nie pomogły dwudniowe rozmowy wiceminister rolnictwa Zofii Szalczyk z protestującymi w Szczecinie rolnikami. Według rolników, rozbieżności między stronami są zbyt duże i dlatego prowadzony od grudnia protest będzie kontynuowany.

 

Wiceminister Zofii Szalczyk towarzyszyło siedmiu wysokich rangą urzędników resortu rolnictwa, ale porozumienia i tak nie udało się osiągnąć. Praktycznie rozwiązana jest tylko kwestia sprzedaży państwowej ziemi w przetargach organizowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Dlatego, gdy minister Szalczyk poprosiła komitet protestacyjny o przerwanie akcji, usłyszała od rolników, że to niemożliwe, bo istnieją zbyt duże rozbieżności między obu stronami.

Praktycznie zgoda między ministerstwem a rolnikami dotyczy tylko kilku kwestii. Obie strony są za utworzeniem Komisji Dialogu Społecznego ds. Rolnictwa – podobne komisje, które zajmują się rozwiązywaniem problemów społeczno-gospodarczych (ale nie rolnictwa), działają od wielu lat na szczeblu województw i udało im się pozytywnie rozwiązać wiele spraw. Rolnicy liczą, że ich komisje będą zapobiegać w przyszłości powstawaniu napięć społecznych w obszarze wsi i rolnictwa.

Ministerstwo rolnictwa obiecuje, że będzie wspierać organizacje rolnicze w staraniach o utworzenie takich komisji. Żeby one jednak powstały i miały odpowiednie umocowanie prawne, potrzebne będzie uchwalenie przez parlament odpowiedniej ustawy, której projekt mogłoby zgłosić ministerstwo rolnictwa, żeby przyspieszyć proces legislacyjny. Wszak wojewódzkie komisje dialogu społecznego (WKDS) zostały powołane na podstawie ustawy z 2001 r. o Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych i WKDS i dzięki temu, choć mają one charakter opiniodawczy, to jednak ustalenia, jakie na ich posiedzeniach podejmują pracodawcy i związki zawodowe, są zazwyczaj wprowadzane w życie.

Protestujący w Szczecinie rolnicy i wiceminister Szalczyk zgodnie opowiedzieli się za utrzymaniem Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych – to odpowiedź na postulaty części polityków, aby zlikwidować KRUS i rolników włączyć do ZUS. Jednocześnie rolnicy chcieliby podjąć dyskusję nad zmianami systemu ubezpieczeń zdrowotnych rolników, tym bardziej że obecna ustawa ma obowiązywać tylko do końca tego roku. Choć z drugiej strony nie jest to takie pewne – rząd zakłada wszak, że składki zdrowotne będą uzależnione od wysokości podatków dochodowych płaconych przez rolników. A PIT w rolnictwie ma być wprowadzony od początku 2014 roku. Tymczasem do tej pory nie ma nawet rządowego projektu ustawy o podatku dochodowym w rolnictwie i dlatego protestujący w Szczecinie opowiedzieli się za utrzymaniem obecnego podatku rolnego.

Inna kwestia, na której bardzo zależy producentom rolnym, to wyrównanie dopłat bezpośrednich do średniej europejskiej. Ale tutaj poza deklaracjami ministerstwa rolnictwa, że rządowi też zależy na podniesieniu dopłat, nie ma żadnych konkretów. Co więcej, obcięcie budżetu na Wspólną Politykę Rolną wskazuje raczej, że tę kwestię trudno będzie załatwić po myśli rolników i rząd poniesie tu porażkę. Rolnicy protestują też przeciwko tzw. modulacji, czyli obniżeniu dopłat dla części z nich, na co usłyszeli, że ministerstwo zapewni im przejściowe wsparcie krajowe. Nie ma też zbieżności w kwestii „zazielenienia”, czyli wyłączenia z uprawy części gruntów.

Rolnicy chcieliby całkowitego zniesienia tego wymogu, resort rolnictwa uważa, że wystarczy, aby UE zmniejszyła skalę wyłączenia. Ministerstwo tłumaczy, że ma niewielki wpływ na prywatyzację spółek rolno-spożywczych i może tylko przekazać żądania rolników do ministerstwa skarbu – a protestujący chcą zmiany zasad prywatyzacji, aby te przedsiębiorstwa trafiały w ręce rolników i pracowników.

Mało realne wydaje się za to, aby rząd zgodził się na zwiększenie limitu oleju napędowego, za który rolnicy otrzymują zwrot części podatku akcyzowego. Tym bardziej trudno oczekiwać, żeby minister finansów Jacek Rostowski zgodził się na zwracanie pełnej stawki akcyzy zawartej w cenie oleju napędowego zużywanego przy produkcji rolniczej. Teraz zwrot wynosi 81,70 zł za każdy hektar użytków rolnych rocznie. To dlatego, że rolnik otrzymuje zwrot w wysokości 95 groszy akcyzy za litr paliwa przy założeniu, że zużywa 86 litrów na uprawę hektara ziemi. Tymczasem akcyza, jaką obciąża fiskus każdy litr oleju napędowego, jest o prawie 25 groszy wyższa.

 Rolnikom prawdopodobnie udało się za to załatwić inną sprawę: ministerstwo ma przyjrzeć się przepisom o wytwarzaniu w gospodarstwie i sprzedaży bezpośredniej żywności. Chodzi o to, aby wprowadzić ułatwienia w rozwijaniu tej działalności przez rolników. Trudno za to oczekiwać, żeby ministerstwo wsparło protestujących, którzy żądają wprowadzenia zakazu upraw roślin modyfikowanych genetycznie, ale nie w oparciu o przepisy, które pod koniec ub.r. przeforsowała koalicja PO – PSL i rząd. Ministerstwo rolnictwa uważa ustawę nasienną i rozporządzenia Rady Ministrów dotyczące GMO za swój sukces, rolnicy twierdzą, że te przepisy trzeba znowelizować.

Resort rolnictwa zapowiada, że rozmowy z protestującymi będą kontynuowane.

Krzysztof Losz