• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

Bejrut: Polscy strażacy działają w sektorze poza portem

Piątek, 7 sierpnia 2020 (11:48)

Polscy strażcy rozpoczeli dzisiaj działania poszukiwawcze poza portem Bejrutu. Oprócz nich tego typu działania prowadzą Francuzi.

Rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej st. kpt. Krzysztof Batorski poinformował, że polska grupa ratownicza działa na wyznaczonym poza portem sektorze. Działania na nim mogą trwać dwa dni. Strażacy podzielili się na dwa zespoły – alfa i bravo. Zaczęli od rozpoznania sytuacji z użyciem psów ratowniczych i sprzętu do lokalizacji. Obszar badają też strażacy, eksperci od zagrożeń chemicznych.

– W tej chwili tylko Francuzi i Polacy dostali zgodę na prowadzenie takich zaawansowanych działań poszukiwawczo-ratowniczych poza obrębem portu – zaznaczył st. kpt. Batorski. Jak wyjaśnił, początkowo działania koordynowało Ministerstwo Obrony Libanu, obecnie odpowiada za to obrona cywilna tego państwa.

Z mapy opublikowanej na Twitterze, ilustrującej podział stref, w których działają międzynarodowe grupy poszukiwawczo-ratownicze, wynika, że polskim strażakom przydzielono największy z obszarów. Polska baza operacji ratowniczej jest usytuowana w odległości 300 metrów od epicentrum wybuchu.

W grupie polskich strażaków jest: 39 ratowników grup poszukiwawczych z Warszawy, Poznania, Łodzi, Nowego Sącza, czterech ratowników chemicznych oraz cztery psy. Ratownicy są przygotowani na siedem dni ciągłej pracy na miejscu. Grupą dowodzi st. bryg. Mariusz Feltynowski, kierujący wcześniej działaniami ratowniczymi w czasie misji po trzęsieniach ziemi na Haiti i w Nepalu.

Razem ze strażakami poleciał 11-osobowy zespół medyczny z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. W jego skład wchodzą zarówno lekarze, jak i specjaliści ds. pomocy humanitarnej, którzy na miejscu będą oceniali potrzeby i kierowali rozdziałem tej pomocy, w taki sposób, by trafiała ona do osób najbardziej potrzebujących.

Z ostatnich informacji wynika, że liczba ofiar śmiertelnych wtorkowej eksplozji wzrosła do 154. 5 tys. osób jest rannych. W związku z sytuacją libański rząd ogłosił stan wyjątkowy dla miasta Bejrut, który ma obowiązywać przez dwa tygodnie.

Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze.

AB, PAP