• Piątek, 14 sierpnia 2020

    imieniny: Maksymiliana, Alfreda

Pożegnanie Pawła Brożka

Poniedziałek, 20 lipca 2020 (19:14)

W sobotę z futbolem, przynajmniej tym czynnie uprawianym, pożegnał się Paweł Brożek, jedna z legend ekstraklasy i bezsprzecznie jeden z jej najlepszych piłkarzy w XXI wieku.

W zasadzie karierę już raz kończył. Wcześniej, w maju 2018 roku, kiedy to Wisła ogłosiła, że nie przedłuży z nim wygasającego kontaktu. Pożegnanie miał iście królewskie. Pełne trybuny, mecz z Lechem Poznań, gol w ostatniej akcji, dający krakowianom remis 1:1. Scenariusz rodem z dobrego filmu. Potem do tej Wisły wrócił. Dał się namówić, bo klub znalazł się nad przepaścią i walczył o przetrwanie. Kto mógł odmówić, jak nie on. Legenda „Białej Gwiazdy”. Człowiek związany z nią na dobre (przez większość kariery) i złe.

Do dużego futbolu wprowadzał go Adam Nawałka, prowadzący Wisłę w 2001 roku. Młodziutki Paweł (w drużynie występował razem z bratem bliźniakiem, Piotrem) wyglądał jest żywe srebro – szybki, przebojowy, bezkompromisowy, zdawał się wchodzić w ekstraklasową rzeczywistość przebojem. A wchodził w nią w drużynie wielkiej, jak na nasze warunki, mając u boju Macieja Żurawskiego i Tomasza Frankowskiego, jednych z najlepszych napastników w najnowszej historii nie tylko Wisły, ale polskiej piłki. Podpatrywał szczególnie „Żurawia” i faktycznie, w stylu gry obu tych zawodników można było dostrzec wiele podobieństw.

Z Wisłą Brożek zdobył siedem tytułów mistrzowskich – i jest pod tym względem rekordzistą. Dwukrotnie sięgał po koronę króla strzelców. W minionym sezonie do siatki trafił ośmiokrotnie, będąc najlepszym snajperem swej drużyny. Tych trafień byłoby o wiele więcej, gdyby nie ciągłe, powracające problemy zdrowotne. W 2020 roku na boisku pojawił się tylko dwukrotnie. W sobotnim spotkaniu z Arką Gdynia, by się pożegnać. Tym razem na zawsze. Definitywnie.

Łącznie, na boiskach ekstraklasy Brożek zdobył 149 bramek. To niewiarygodna liczba, do której żaden z „czynnych” piłkarzy nawet się nie zbliża. Liczba dająca mu ósme miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Liczba będąca powodem do wielkiej dumy, acz 37-letni Brożek nieco żałował, że nie udało mu się doścignąć innej wiślackiej legendy, Kazimierza Kmiecika. Zabrakło mu czterech goli. Gdyby zdrowie pozwoliło, pewnie by je uzbierał.

Paweł Brożek był i jest nadal legendą Wisły. Był legendą ekstraklasy. Był też jednym z najlepszych i najbardziej utalentowanych napastników, jacy pojawili się w niej w XXI wieku. Skalę talentu przewyższali go chyba tylko Robert Lewandowski i wspomniany Żurawski. Czy osiągnął to, co osiągnąć mógł? To temat do dyskusji, bo chyba… nie. Nie zmienia to jednak faktu, że w sobotę po raz ostatni zobaczyliśmy na ligowych boiskach kogoś wyjątkowego. Kogoś, kto do piłki jeszcze pewnie wróci, ale już w innej roli. Jakiej? Nie wiadomo, bo na razie siedmiokrotny mistrz Polski chce od futbolu odpocząć.

Piotr Skrobisz