Dziś w „Naszym Dzienniku”
Zakazana pamięć
Sobota, 11 lipca 2020 (02:05)Z Januszem Horoszkiewiczem, działaczem kresowym, Kustoszem Pamięci Narodowej, rozmawia Adam Kruczek.
W ubiegłym roku gratulowaliśmy Panu otrzymania prestiżowej nagrody Kustosza Pamięci Narodowej za szczególną aktywność w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach 1939-1989. IPN docenił w ten sposób postawienie przez Pana ponad 40 krzyży upamiętniających polską społeczność z okolic Huty Stepańskiej na Wołyniu. Kilka miesięcy później prezydent Andrzej Duda odznaczył Pana Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Wydawało się, że ubiegły rok był dla Pana szczególnie pomyślny, a tymczasem władze Ukrainy – jakby w reakcji na te wyróżnienia – zakazały Panu wjazdu do kraju przodków.
– Miałem wiele planów upamiętnień, porządkowania grobów i poszukiwań mogił naszych rodaków spoczywających w zbiorowych mogiłach na Wołyniu. Wszystko prysło jak bańka mydlana. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy uznała mnie za niebezpiecznego dla tego kraju i zakazała wjazdu, zupełnie jakbym był jakimś terrorystą.
Jak Pan się o tym zakazie dowiedział?
– Poinformowała mnie zaprzyjaźniona osoba, która została wezwana na przesłuchanie w mojej sprawie do obwodowej SBU w Równem. Zabroniono jej kontaktów ze mną, grożono kłopotami, poinformowano, że nasze rozmowy telefoniczne są podsłuchiwane, a ja mam zakaz wjazdu na Ukrainę.
Rozumiem, że zaraz sprawdził Pan to na granicy?
– Tak, chcąc przekroczyć granicę, otrzymałem urzędowe pismo bez uzasadnienia i pieczęcie w paszporcie. Trzeba przyznać, że oficer prowadzący procedurę wydania decyzji był bardzo grzeczny i kulturalny. Na Ukrainie następuje wymiana pokoleń w urzędach i ci młodzi starają się być Europejczykami, są nieświadomi tego, że kultywowanie zbrodniczej ideologii banderowskiej zamyka im drogę do Unii.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym