• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

XI NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia

Niedziela, 14 czerwca 2020 (10:46)

Mt 9,36-10,8

Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.

A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.

Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.


 

 Rozważanie

Taki Kościół kocham!


To fraza wyjęta z Credo. Doskonale nam znana. Praktycznie każdego dnia wyznajemy wiarę w „jeden, święty, powszechny, apostolski Kościół”. Apostolski, ponieważ został zbudowany na wierze apostołów – nie na ich osobistych przymiotach, koneksjach, kompetencjach intelektualnych czy życzliwości sprawujących władzę. Jezus oparł go na słabych ludziach, którzy umocnieni „mocą z wysoka” poszli na cały świat głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu, to, co sami przeżyli i czego doświadczyli, przyjmując ją. Czytamy dziś, że Jezus, formując grono apostolskie, wybrał m.in. Piotra, który potem się Go wyparł, byłego urzędnika na usługach Rzymu Mateusza, czepiającego się szczegółów Tomasza, Judasza – późniejszego zdrajcę. Nie wiedział, z kim ma do czynienia? Pomylił się?

Nie w ludziach skrywa się siła Kościoła. Nie z nich, nie z monumentalnych budowli sakralnych, zabytków, pięknych modlitw płynie jego piękno. Gdyby tak było, byłby co najwyżej jedną z wielu prób opisania historii, marzeń człowieka. A z czasem pozostałaby po nim co najwyżej pamięć w zakurzonych annałach. Siłą Kościoła jest Chrystus – żywy i prawdziwy, nieustannie w nim obecny! Wybrał słabych ludzi, aby mogła się w nich objawić moc Boża. Z pełnym poszanowaniem wolności, szacunkiem do ich decyzji. Im powierzył siebie.

Kościół w swojej istocie przypomina ptasie gniazdo. Gdy się na nie patrzy, urzeka filigranową konstrukcją, delikatnością mikroarchitektury. Budzi zdziwienie: jakże coś, co jest zbudowane z patyków, odpadów ma stać się przestrzenią, w której zrodzi się nowe życie? Jak utrzyma jego ciężar? Jak Kościół, tak porażająco (i gorsząco) ludzki, słaby, jest jednocześnie „święty, powszechny, apostolski”? Choć pełno w nim grzechu, choć jedność i świętość wydają się dla wielu jego dzieci co najwyżej niedosiężnym projektem, to jednak w nim rodzimy się, a potem dorastamy do nieba. „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg [...]” – pisał św. Paweł (1 Kor 1,27).

W Kościele jest stale obecny Bóg w całym bogactwie Trójcy Przenajświętszej. To jest tajemnica, której ludzki umysł przeniknąć nie zdoła – tłumaczy ją tylko Boża miłość.

Taki Kościół kocham!

ks. Paweł Siedlanowski