• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

90. rocznica urodzin gen. Kuklińskiego

Sobota, 13 czerwca 2020 (07:55)

90. rocznica urodzin Ryszarda Kuklińskiego to okazja do przypomnienia dokonań generała i podsumowania zmian, które zaszły w Polsce od 2004 roku. Dramat Kuklińskiego rozgrywał się na kilku płaszczyznach jednocześnie: militarnej, politycznej, prawnej, moralnej, historycznej i wreszcie osobistej.

Bezprecedensowa była jego samotna, długa misja trwająca 10 lat. Jego dokonania pomogły USA wygrać zimną wojnę ze Związkiem Sowieckim, a być może zapobiegły nawet wybuchowi III wojny światowej. Lecz co pokazują dziś młodemu pokoleniu?

Kukliński, który jeszcze przed półtorej dekady był bohaterem, z którym mieliśmy styczność, który żył „wśród” nas, dziś jest historią. Jako szef departamentu planowania obronno-strategicznego w Sztabie Generalnym Ludowego Wojska Polskiego był oficerem łącznikowym pomiędzy Sztabem a rosyjskim dowództwem Układu Warszawskiego. Jego znacząca wiedza o sowieckich planach i rozkazach dla polski przekazana w ręce Stanów Zjednoczonych zaważyła na losach zimnej wojny.

Celem sowieckiego ataku były lotniska, magazyny nuklearne, infrastruktura militarna, łączność, bazy morskie, cywilne węzły komunikacyjne w wielkich miastach europejskich. Marszałkowie sowieccy zakładali, że decydujący będzie pierwszy atak. Mapy Niemiec, Belgii, Danii i Holandii, opracowane przez sowieckich sztabowców, zaznaczone są czerwonymi symbolami rakiet i bomb, które miały spaść w pierwszej minucie. Chociaż na ogół były wymierzone w cele wojskowe, chociaż nie były to głowice atomowe najsilniejszego rażenia – to konsekwencje tego ataku nuklearnego dla setek milionów ludzi w Europie Zachodniej byłyby straszliwe. Ta zaplanowana bezwzględność zaskoczyła zachodnich ekspertów analizujących plany przesłane przez Kuklińskiego. Zakładali oni, że rozpoczynając III wojnę światową, Rosjanie użyją początkowo jedynie broni konwencjonalnej, a nie atomowej.

Przypuszczano, że marszałkowie i generałowie Układu Warszawskiego zechcą zdobyć bogatą infrastrukturę krajów Europy Zachodniej w możliwie jak najlepszym stanie. Dlatego też dowódcy NATO optymistycznie i mało realistycznie oceniali, iż uda im się odeprzeć sowiecką ofensywę, uchylając się od pierwszego uderzenia, a nawet przeprowadzając kontratak. Te rachuby polityków i wojskowych państw NATO okazały się naiwne w świetle ujawnionych tajnych dokumentów Układu Warszawskiego dostępnych w muzeum Izba Pamięci gen. Kuklińskiego.

Szczególnym obszarem ataku wojsk Układu Warszawskiego miało być wybrzeże Bałtyku, a dalej Morza Północnego, aż do kanału La Manche. Na czele ofensywy armii bloku komunistycznego miał nacierać klin pancerny Armii Sowieckiej i Ludowego Wojska Polskiego. Polacy mieli zajmować między innymi niemiecki okręg Szlezwik-Holsztyn, a następnie zdobyć Danię. Wcześniej ten stosunkowo niewielki obszar miał zostać zdruzgotany za pomocą 76 rakiet atomowych. Tak właśnie wygląda to na tajnych mapach operacyjnych. Działania bojowe w Europie miały mieć według planistów sowieckich charakter ograniczony czasowo oraz geograficznie. Wojna miała się zakończyć najdalej w ciągu miesiąca. Stany Zjednoczone, zagrożone atakiem sowieckich rakiet balistycznych najdalszego zasięgu, miały zostać zneutralizowane poza Europą.

Pierwszy dzień agresji sowieckiej przewidywał niespodziewany kilkuminutowy atak nuklearny, a następnie pierwszą fazę ofensywy: milion dwieście tysięcy żołnierzy sowieckich, polskich, NRD-owskich przekracza granice RFN. Już pierwszego dnia do boju rusza pancerna lawina: dwadzieścia tysięcy czołgów i dwadzieścia pięć tysięcy transporterów opancerzonych. Drugiego dnia następuje rozwinięcie szyków bojowych. Do walki wkraczają następne jednostki wojsk Układu Warszawskiego, w sumie dalszy milion. Trzeciego dnia sowieckiej ofensywy zostaje osiągnięty jeden z jej głównych celów – zdobyte zostaje całe terytorium RFN oraz Dania.

W dwunastym – czternastym dniu wojny zakładano opanowanie Holandii, Belgii, Luksemburga, części Francji. Czternasty – trzydziesty dzień agresji na Europę: Włochy, Norwegia, Wielka Brytania, zastraszone i szantażowane atakiem nuklearnym, nie włączają się aktywnie do obrony przed agresją komunistyczną. Trzydziesty, ostatni dzień wojny w Europie: siły Układu Warszawskiego osiągają wybrzeża Atlantyku. Francja zostaje zajęta albo zneutralizowana. Sowiecka machina wojenna przez prawie czterdzieści lat ukrywała się pod szyldem Układu Warszawskiego. Nazwę tę narzucili Rosjanie. Na terytorium PRL już od połowy lat sześćdziesiątych stacjonowały brygady rakiet taktycznych Armii Sowieckiej z głowicami atomowymi. W tym czasie peerelowscy prominenci – Gomułka, Gierek, Jaruzelski zapewniali, że w Polsce nie ma broni atomowej.

Przekazanie tych informacji USA i wykorzystanie ich przez Ronalda Reagana „rozbroiło” sowieckie imperium. Lecz Kuklińskiego w Polsce skazano na śmierć. Bezprecedensowy był wyrok na ówczesnego pułkownika, jeden z najbardziej haniebnych w całej historii sądownictwa w Polsce. Oto sąd nie w Moskwie, tylko w Warszawie, polski sąd, złożony przecież nie z Rosjan, a z Polaków, skazuje na karę śmierci Polaka za przekazywanie tajemnic nie polskich, tylko sowieckich, nie państwa polskiego, tylko obcego wrogiego Polsce mocarstwa. W dodatku te supertajne sowieckie dokumenty strategiczne, które zdobył Kukliński, nie były w języku polskim, tylko rosyjskim!

Dziś generał Kukliński nie potrzebuje już zaszczytów. Wystarczy mu krzyż na mogile otwierającej Aleję Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Ale dla młodego pokolenia Polaków jest bardzo ważne, aby wiedzieli, że Rzeczpospolita pamięta o swych bohaterach zawsze, a nagradza ich nawet po śmierci. Ryszard Kukliński w dramatycznym okresie zimnej wojny przyczynił się w ogromnej mierze do zwycięstwa nad odwiecznym wrogiem Polski. Walczył z narażeniem życia jako oficer Wojska Polskiego i za to Ryszardowi Kuklińskiemu pośmiertnie należy się najwyższe polskie odznaczenie wojskowe – Krzyż Virtuti Militari i Order Orła Białego.

Docenił to prezydent Andrzej Duda, który na wniosek ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza awansował pośmiertnie pułkownika do stopnia generała brygady. Mówił wtedy: „Generał Ryszard Kukliński był wielką postacią naszej historii, był rycerzem naszej niepodległości. Nadanie mu nominacji generalskiej jest aktem sprawiedliwości historycznej. […] Dzieło pułkownika Kuklińskiego, dziś generała, jest w tym zakresie niepodważalne i było niezbędne”.

Zapraszam Państwa do odwiedzenia muzeum tego wybitnego Polaka na warszawskim Starym Mieście, a nadto do lektury edycji specjalnej i uzupełnionej o wiele dokumentów książki „Generał Kukliński – POLSKA SAMOTNA MISJA” Józefa Szaniawskiego, która (z opóźnieniem spowodowanym koronawirusem) została wydana na 90. rocznicę urodzin.


Autor jest dyrektorem muzeum Izba Pamięci gen. Kuklińskiego.

Filip Frąckowiak