• Sobota, 26 września 2020

    imieniny: Justyny, Damiana, Kosmy

Irlandia przeciw aborcji

Piątek, 12 czerwca 2020 (14:12)

Zgromadzenie Irlandii Północnej przyjęło poprawkę przeciwko legalizacji aborcji dzieci podejrzewanych o chorobę, odrzucając tym samym dyktat Londynu.

Parlamentarzyści zadecydowali, że należy stanowczo sprzeciwić się narzuconej przez Westminster praktyce dopuszczającej tzw. późną aborcję w przypadku podejrzenia niepełnosprawności dziecka poczętego. To odpowiedź na kampanię prowadzoną przez 24-letnią Heidi Crowter. Kobieta z zespołem Downa jest zaangażowana w działania na rzecz osób niepełnosprawnych. Ta decyzja przynajmniej na razie nic nie zmienia z punktu widzenia obowiązującego prawa, jednak jest wyraźnym sygnałem dla władz w Londynie.

Nowe, bardzo liberalne zasady aborcyjne weszły w życie w Irlandii Północnej 31 marca. Zgodnie z nimi aborcja jest legalna w każdych okolicznościach przez pierwsze 12 tygodni ciąży. Gdy ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia fizycznego lub psychicznego kobiety, dopuszcza się termin 24 tygodni. Jest również paragraf, który zezwala na przeprowadzenie aborcji w dowolnym momencie – w zasadzie aż do narodzin, jeśli zdiagnozowano śmiertelną nieprawidłowość nienarodzonego dziecka lub gdy może ono cierpieć na poważne upośledzenie umysłowe lub fizyczne. Nawet na takie, które nie zagraża jego życiu, np. zespół Downa. – Przepisy aborcyjne Westminster są niesprawiedliwe, skrajne i nieludzkie, znacznie wykraczające poza ustawę aborcyjną z 1967 r. Wyobraźmy sobie, że odbierają życie nienarodzonemu dziecku, ponieważ ma rozszczepioną wargę! – powiedział ks. arcybiskup Eamon Martin z Armagh.

Księża biskupi w Irlandii Północnej zdecydowanie poparli apel Heidi Crowter. W liście do ustawodawców podkreślili, że „politycy i wszyscy ludzie dobrej woli, którzy dostrzegają ekstremalny charakter obowiązujących rozporządzeń, nie powinni potulnie zgodzić się na ich ogłoszenie”.

Z kolei Heidi Crowter w swoim apelu wyraziła przekonanie, że prawodawstwo Irlandii Północnej powinno stanowić, iż osoby cierpiące na zespół Downa lub inną niepełnosprawność, powinny podlegać takiej samej ochronie prawnej, jak inni „pełnoprawni” obywatele. – Jako osoba z zespołem Downa uważam brzmienie tej ustawy za bardzo bolesne i obraźliwe. Mówi mi ona, że nie jestem taka sama jak inni ludzie. To nie jest kwestia polityczna, tylko kwestia równości wobec prawa, kwestia oporu przeciw dyskryminacji niepełnosprawnych – podkreśliła w swoim liście 24-latka.

– Proszę głosować za tym wnioskiem, aby Zgromadzenie Irlandii Północnej mogło powiedzieć światu, że nie zaakceptuje prawa, które próbuje zapobiec narodzinom ludzi takich jak ja; prawa, które sugeruje, że nie mamy takiej samej wartości, jak ludzie, którzy nie cierpią na zespół Downa lub inną niezagrażającą życiu niepełnosprawność. Proszę głosować, aby stworzyć klimat, który będzie ułatwiał, a nie utrudniał rozpoznanie i dostrzeżenie piękna kryjącego się za dodatkowym chromosomem – zwróciła się do parlamentarzystów Crowter.

Z poparciem... demokratów

Członkowie Zgromadzenia przychylili się do apelu. Wniosek zgłoszony przez parlamentarzystów Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP) – największej partii w Zgromadzeniu Irlandii Pólnocnej – został przyjęty 46 głosami wobec 40 przeciw i przy jednym głosie wstrzymującym się. – Zgromadzenie odrzuciło te ekstremalne przepisy dotyczące aborcji, kierując się tym, w jaki sposób dyskryminują one osoby nienarodzone, zwłaszcza niepełnosprawne – powiedział Paul Givan, członek zgromadzenia ustawodawczego z ramienia DUP. – Przepisy narzucone przez Westminster doprowadziły do tego, że tu, w Irlandii Północnej, mamy najbardziej liberalny system aborcyjny w Europie – dodał.

W Anglii, Walii i Szkocji przynajmniej dwóch lekarzy musi poświadczyć, że istniały uzasadnione podstawy do aborcji we wszystkich przypadkach, w Irlandii Północnej – zgodnie z nowymi przepisami – wystarczy tylko jeden. Natomiast jeśli chodzi o tzw. klauzulę sumienia, lekarze i pracownicy medyczni w Irlandii Północnej mogą wyrazić sprzeciw wobec bezpośredniego udziału w aborcji, ale nie w przypadku zadań pomocniczych, administracyjnych lub kierowniczych, związanych z procedurą. Wokół miejsc, w których dokonywane są aborcje, utworzono „strefy buforowe”, uniemożliwiając protest w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Od momentu wprowadzenia przepisów, 31 marca do 22 maja w Irlandii Północnej przeprowadzono 129 aborcji. To prawie trzy zabójstwa niewinnych dziennie. – Głosowanie parlamentarzystów w Stormont dobitnie pokazało, że rząd Wielkiej Brytanii i Westminster nie mają obecnie absolutnie żadnego mandatu do nakładania tych ekstremalnych przepisów na Irlandię Północną – powiedziała Catherine Robinson z brytyjskiej organizacji „Prawo do Życia”.

Pod koniec czerwca ma się odbyć w Westminster głosowanie nad obowiązującymi przepisami dotyczącymi aborcji. Jeśli zostaną odrzucone, rząd stanie przed perspektywą ich kolejnej zmiany.

Maciej Stanisławski