Co zrobi Senat i marszałek Grodzki…?
Środa, 10 czerwca 2020 (14:21)Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Bon turystyczny, którego uruchomienie zapowiedział prezydent Andrzej Duda, to dobry pomysł?
Bon turystyczny o wartości 500 złotych na dziecko – przyznawany niezależnie od poziomu dochodów – z którego może skorzystać sześć milionów dzieci, to bardzo dobry pomysł, wpisujący się w realizację polityki prorodzinnej rządu Prawa i Sprawiedliwości. Świadczy o tym, że prezydent Andrzej Duda dba nie tylko o politykę zagraniczną i podnoszenie znaczenia Polski w świecie, że dba nie tylko o gospodarkę, ale również o wypoczynek polskich rodzin, polskich dzieci, jednocześnie troszcząc się o drobne gospodarstwa agroturystyczne, o średniej wielkości ośrodki wypoczynkowe, a także ośrodki duże, renomowane, a więc o całą bazę, która daje możliwość wypoczynku Polakom.
Bon turystyczny, który proponuje prezydent Duda, to jest pomoc nie tylko tym, których w wymierny sposób – poprzez redukcje, zmniejszenie wynagrodzenia, czasem też utratę pracy – dotknęła pandemia koronawirusa, ale także jest to pomoc dla całej dotkniętej pandemią branży turystycznej. Bon zapowiadany przez prezydenta Dudę stwarza też możliwość wypoczynku dzieciom, młodzieży oraz dorosłym. Można zatem śmiało powiedzieć, że prezydent Andrzej Duda dba o turystykę w rozumieniu gałęzi rozwoju gospodarczego kraju, ale też – jak to powiedział dzisiaj podczas pobytu na Kaszubach – najbardziej stawia na rodzinę jako fundament społeczeństwa, fundament państwa polskiego.
Ale są też głosy, że bon turystyczny to kiełbasa wyborcza.
Przypomnę, że wiele z tego, co mówił prezydent Andrzej Duda czy rząd PiS, było oceniane w ten sposób. Natomiast nigdy nie słyszałem ze strony krytyków, aby po realizacji zapowiedzi i wdrożeniu obietnic w życie padły słowa: „przepraszam – myliliśmy się”. Przyznam, że nie dziwię się krytykom, którzy tego rodzaju obietnice nazywają kiełbasą wyborczą czy propagandą, bo totalna opozycja nie dorosła do roli konstruktywnej opozycji, która w sprawach ważnych dla Polski i Polaków współpracuje z rządem. U nas tego niestety nie ma, jest za to totalna negacja wszystkiego, co robi rząd, co robi prezydent Duda.
Na przykład Władysław Kosiniak-Kamysz, który w prawdzie zapowiada swoje poparcie dla tego projektu w Sejmie, to jednak mówi, że bon turystyczny dyskryminuje seniorów i rodziny bezdzietne…
Oczywiście, zawsze można się dopatrywać form dyskryminacji także tam, gdzie jej nie ma. Prawem każdego kontrkandydata prezydenta Andrzeja Dudy jest wypowiadanie takich czy innych opinii. To jest przejaw wolności słowa, myśli, bo przecież żyjemy w demokratycznym kraju, gdzie nikt jednemu czy drugiemu kontrkandydatowi nie broni wypowiadać opinii, także głupot.
Sejm najprawdopodobniej zajmie się stosowną ustawą na najbliższym posiedzeniu, można jednak mieć wątpliwości co do Senatu. Nie ma obaw, że bon turystyczny utknie w zamrażarce marszałka Grodzkiego?
Cóż, niezbadane są myśli i wyroki marszałka Grodzkiego. Wiem jednak, że na przyszły tydzień jest rozpisane posiedzenie plenarne Senatu, odbędą się również posiedzenia komisji i będziemy pracować nad kolejnym etapem tzw. Tarczy antykryzysowej 4.0. Program ten wprowadza m.in. dopłaty do oprocentowania kredytów dla firm, które w związku z pandemią znalazły się w trudnej sytuacji. Myślę jednak, że kiedy Sejm zajmie się i przyjmie ustawę dotyczącą bonu turystycznego, to w sytuacji kiedy sezon turystyczny na dobrą sprawę już się rozpoczyna, byłoby draństwem przetrzymywać ten projekt, udając procedowanie.
Ostre słowa…
Ale prawdziwe. Tak, przetrzymywanie ustawy o bonie turystycznym byłoby draństwem i wobec tych, którzy po roku nauki i pracy chcą i mają prawo wypocząć, i wobec całej gałęzi gospodarki narodowej, jaką jest szeroko pojęta branża turystyczna.
Prezydent Duda zaapelował do Senatu, aby nie opóźniał prac nad ustawą w tej sprawie, ale marszałek Grodzki stoi na stanowisku, że Senat nie będzie się wpisywał w obietnice wyborcze ani prezydenta Dudy, ani żadnego innego kandydata…
Pan marszałek Grodzki powinien mieć świadomość, że tu nie chodzi o obietnice wyborcze – choć to konkretne rozwiązanie progospodarcze i prospołeczne zaproponowano w okresie kampanii – ale chodzi o miliony ludzi, a także o dziesiątki tysięcy polskich podmiotów gospodarczych, które będą mogły skorzystać z bonu turystycznego. Niech zatem marszałek Grodzki powie to wprost, że ma w poważaniu tych, którzy w okresie letnim chcą wypocząć, ludzi – Polaków, którzy zasługują na taki wypoczynek, i że ma w poważaniu ważną branżę naszej gospodarki, jaką jest turystyka. Widać, że marszałkowi Senatu na tym nie zależy, bo tak należy odczytywać stanowisko prof. Tomasza Grodzkiego.
Na co dzień pracuje Pan w Senacie, obserwując też z bliska to, co się tam dzieje. Jak odniósłby się Pan do słów marszałka Grodzkiego, który zarzuty, jakoby Senat w sprawie ustaw zwlekał z pracami lub wykorzystywał czas do ostatniego dnia, uważa za „wierutne kłamstwo”?
Ponieważ właśnie wiem, jak Senat pod kierownictwem marszałka Grodzkiego „ciężko” pracuje, to stawiam tezę, że marszałek chyba nie do końca jest zorientowany w pracy wyższej Izby Parlamentu. Przypomnę tylko, że nad ustawą o wyborach prezydenckich – zarówno tą o wyborach 10 maja, jak i późniejszą ustawą wyborczą – Senat pracował intensywnie raptem niewiele godzin, i to z kilkudniowymi przerwami. Kto jak kto, ale marszałek Grodzki powinien to wiedzieć i nie wygłaszać tak szumnie brzmiących manifestów.
W ciągu tego miesiąca, który był niezbędny, wręcz konieczny – według marszałka Grodzkiego – rzekomo na rzetelne i dokładne pochylenie się z troską nad zapisami ustawy o wyborach prezydenckich senatorowie tak naprawdę poświęcili zaledwie parę godzin. Dlatego byłoby dobrze, gdyby marszałek Grodzki nie przesadzał, żeby przestał oszukiwać społeczeństwo, bo Polacy są dobrze zorientowani, jaka jest prawda i jaki był cel przetrzymywania tej ustawy w Senacie. Mam nadzieję – choć doświadczenie podpowiada mi co innego – że po stronie marszałka Grodzkiego i większości senackiej nastąpi jakaś refleksja i że Senat niezwłocznie podejmie prace nad ustawą o bonie turystycznym, że nie będzie jej przetrzymywał ustawowe 30 dni, a wówczas ustawa trafi na biurko prezydenta jeszcze przed wakacjami. Obstrukcja spowoduje, że wypłata świadczenia się opóźni.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki