Stawką jest suwerenność
Czwartek, 4 czerwca 2020 (22:12)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Znamy już termin wyborów prezydenckich, kampania rusza z kopyta. Jakiej kampanii możemy się spodziewać?
– Przede wszystkim będzie to kampania bardzo intensywna, bo czas, jaki pozostał do 28 czerwca, a więc dnia wyborów, jest dość krótki. Można zatem powiedzieć, że na kampanię zostały trzy pełne tygodnie, a więc tempo jest rzeczywiście ekspresowe. Na pewno możemy się spodziewać dużej aktywności ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, licznych wyjazdów w teren, w Polskę, a co za tym idzie – spotkań z wyborcami, oczywiście z uwzględnieniem rygorów związanych z walką z koronawirusem. Prezydent będzie zatem obecny wśród Polaków. Na pewno będzie też kampania w mediach społecznościowych i tutaj jesteśmy bardzo mocno zmobilizowani do działania.
To ze strony Andrzeja Dudy, a ze strony kontrkandydatów urzędującego prezydenta?
– Ze strony kandydatów konkurujących z prezydentem Andrzejem Dudą również należy się spodziewać aktywności – oby to tylko nie była agresja polegająca na ciągłym ataku na prezydenta, kampania negatywna. Patrząc jednak na dotychczasowe zachowania opozycji i kandydatów opozycyjnych, kampania merytoryczna z ich strony, spokojna, ze spieraniem się na argumenty, to są chyba tylko pobożne życzenia. Ponadto kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski musi jeszcze zebrać wymaganą liczbę stu tysięcy podpisów i można się spodziewać, że tę akcję wykorzysta także do prowadzenia kampanii wyborczej. Oczywiście dobrze byłoby, gdyby cała kampania prezydencka przebiegała pod hasłem merytorycznej dyskusji, ale jak będzie, to się niebawem przekonamy.
W jakimś sensie motywem kampanii prezydenckiej stał się spór o strategiczne inwestycje dla Polski. Rafał Trzaskowski zanegował budowę przekopu przez Mierzeję Wiślaną oraz budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. Co to oznacza?
– To jest zapowiedź polityki zgodnej z oczekiwaniami Rosji i Niemiec. Centralny Port Komunikacyjny uderza w interesy niemieckie i jest to ewidentna konkurencja dla naszych zachodnich sąsiadów. Tymczasem z punktu widzenia Polski jest to inwestycja absolutnie prorozwojowa, która ma nadać ważny, prorozwojowy impuls naszej gospodarce oraz rozwiązać problemy komunikacyjne Polski i Polaków. Przecież powstanie Centralnego Portu Komunikacyjnego to nie jest tylko sam port lotniczy, ale także budowa licznych linii kolejowych i połączeń drogowych.
Jest to zatem – z całą pewnością – inwestycja w przyszłość, z którą wiąże się uruchomienie ok. 150 tysięcy miejsc pracy, co w dobie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa jest absolutnie w polskim interesie. To jest inwestycja, która w przyszłości przyniesie duże dochody i poprawi warunki funkcjonowania polskiej gospodarki oraz, co ważne, warunki życia Polaków. Podobnie rzecz ma się z przekopem Mierzei Wiślanej, co z kolei uderza w interesy rosyjskie, gdyż udrażnia Elbląg, udrażnia też cały szereg okolicznych miejscowości i co niezwykle istotne, stwarza nam możliwość komunikacyjną z otwartym morzem. Blokada tej inwestycji jest wyłącznie w interesie Rosji, a zapowiedź jej przerwania przez Rafała Trzaskowskiego pokazuje, że z jego strony można się spodziewać takiego polityki, jaka charakteryzowała Platformę w ciągu ośmiu lat sprawowania władzy w Polsce.
Czyli jakiej?
– Na kolanach wobec Unii Europejskiej i na kolanach wobec Moskwy, bez odwagi, bez podejmowania wyzwań, które byłyby wyłącznie w polskim interesie.
Nietrudno się zatem domyślić, dlaczego Trzaskowski i opozycja totalna są przeciwni tym dwóm inwestycjom i dlaczego tzw. zagranica popiera totalną opozycję.
– Dokładnie tak. Nie tylko przez osiem lat rządów koalicji Platformy i PSL-u, ale właściwie od 1989 roku elity, które rządziły w Polsce, czy to była Lewica, czy Platforma z PSL-em, starały się w żaden sposób nie narazić się Unii Europejskiej, nie narazić się Niemcom, a także Rosji. To spowodowało, że straciliśmy czas. Jak wiele można zrobić w momencie, kiedy prowadzi się niezależną, podmiotową politykę gospodarczą, pokazały rządy zarówno premier Beaty Szydło, jak i premiera Mateusza Morawieckiego. W tym zakresie – dzięki mądrej polityce, wymagającej – rzeczywiście olbrzymie środki wpływają do budżetu państwa, a stan polskiej gospodarki pokazuje, że prowadzenie zdecydowanej, ambitnej, niezależnej polityki i zarządzanie w ten sposób państwem przynosi wymierne efekty. W momencie zwycięstwa w wyborach prezydenckich Rafała Trzaskowskiego czy w wyborach parlamentarnych obecnej opozycji mielibyśmy powrót do polityki zastoju i działania w interesie nie Polski, ale obcych mocarstw.
O co zatem toczy się gra w tych wyborach, przed jakim wyborem stoimy?
– O tym już wielokrotnie mówili nasi liderzy, prezes Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki, że zbliżające się wybory prezydenckie to jest wybór pomiędzy wizją Polski patriotycznej, Polski dumnej, Polski niepodległej, silnej, a wizją Polski uległej, na kolanach wobec Unii Europejskiej, Niemiec i Rosji.
A zatem stawką jest suwerenność?
– Stawką tych wyborów jest absolutnie suwerenność, niezależność polityczna, gospodarcza, ekonomiczna. Stawką tych wyborów jest dalszy dynamiczny rozwój naszego państwa, stawką jest kontynuowanie ambitnych programów prospołecznych, które zostały zapoczątkowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy, a więc m.in. flagowego programu „Rodzina 500+” czy wyprawki szkolnej w ramach programu „Dobry Start”.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki