• Środa, 6 maja 2026

    imieniny: Filipa, Jakuba, Judyty

Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego na powitanie Łowickiej Pieszej Pielgrzymki

Poniedziałek, 1 czerwca 2020 (17:00)

W sobotę, 30 maja, ks. bp Józefa Zawitkowski przepiękną homilią przywitał na Jasnej Górze 365. Łowicką Pieszą Pielgrzymkę.

 

Matko Boska Częstochowska,

Jaskółki przyleciały!

365-ta Łowicka Piesza Pielgrzymka

przyszła do Ciebie,

ale taka smutna, szara, w maskach,

podziabana, bez tańców,

bez śpiewów, rozżalona,

ale przyszła.

 

Matko Boska powiedz sama

czy jest naród jaki,

co by kochał Cię Królowo,

tak jak my Księżaki?

 

Ucieszyła mnie wieść pożądana

pójdziem do domu naszego Pana. (Ps 42)

A dzisiaj stoję u Twojej bramy

Polski Królowo, z płaczem i łzami.

 

O moje Ptaszyny Kochane,

kto Was tak na żółto pomalował?

Dlaczego czarne maski

na dziobach nosicie?

Biedne moje!

Ze starego starostwa,

z miejskiego ratusza

pelikany łowickie

i sam Orzeł ze stolicy

są z nami.

Już nie płaczcie.

Nie jesteście sami.

 

Jasna Góra, wspaniałe wzniesienie,

cudem jest w naszych oczach. (por. Ps 48)

Jakże miłe są przybytki Twoje,

o Zastępów Panie,

dusza moja za nimi tęsknić

nie przestanie,

bo ciało moje

i każde drgnienie serca mego

rwą się do Ciebie,

Boga Żywego. (por. Ps 84,2)

Przecież wróbelek

znalazł sobie mieszkanie

i jaskółka, gdzie by karmiła

pisklęta swoje.

A ja wciąż biegnę przed Twoje ołtarze

Królu mój i Boże! (por. Ps 84)

Opiekunko wróbelków

i jaskółek Matko!

U Ciebie,

już jesteśmy spokojni!

 

Spojrzyj w me serce, o Najświętsza Pani

i choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa…

Ja Ci zaś za to, już za dni niemało,

wmieszany między pielgrzymy i grajki

przyniosę książkę jako gołąb białą,

abyś Synowi z niej czytała bajki. (por. K. Makuszyński)

 

                                               ***

Kochani moi!

Więc dzisiejsze kazanie

będzie przypowieścią,

a raczej prawdziwą bajką z morałem,

o Łowickiej Jaskółce,

co na Jasną Górę

w pandemię, przyleciała.

O jaskółce, co dzisiaj doszła choć z przygodami.

Kto słucha niech rozumie.

 

Dawno, dawno temu,

łowickie jaskółki po cichu płakały,

że jakieś jastrzębie, Jaskółek Matce,

w Częstochowie, gniazdo chciały popsować,

ale Opiekunka wróbelków

i jaskółek Matka,

razem z białymi gołębiami z klasztoru,

obroniła Jasnogórski Domek.

Więc na wiosnę, gdy Łowickie jaskółki

gniazda swe uwiły,

poleciały pocieszyć smutną Matkę Boską.

Śpiewały, tańcowały

i ślubowały, że tak będzie co roku.

I tak było.

Łowickie Jaskółki słowa dotrzymały.

 

                                               ***

Aż 125 lat temu

nad Łowiczem zawisły

czarne chmury zarazy, cholerą nazwanej.

Ludzie umierali, jaskółki płakały,

ale 240 raz, ku Częstochowie

kluczem poleciały.

A przed Gidlami dogonił je kolorowy gołąb.

Przyleciał z Łowicza i zagruchał radośnie:

Zaraza ustała! Cholera upadła!

Podeptała ją nasza

Matka Boska Księżna,

ze świętym Rochem i Nepomucenem!

Jaskółki z radości w fartuchach,

a gołębie w kapeluszach,

ziemię nosiły, aby kopiec wdzięczności,

Górkę Przeprośną usypać.

I krzyż tam postawiły,

a pod krzyżem napis:

Świat się kręci, a krzyż stoi.

 

A w Łowiczu jaskółki, Matce Boskiej Księżnej,

ołtarz odnowiły i dały Jej

pierścionki i korale prawdziwe.

Świętemu Rochowi kapliczkę wystawiły

a Nepomucenowi sprawiły figurę nad Bzurą.

 

Dalej było w tej bajce

już wszystko proste, ale nie łatwe.

Zaborcy płoszyli jaskółki,

po lasach je gonili,

okupanci na postrach do jaskółek strzelali,

ubowcy aresztowali, pióra jaskółkom wyrywali, karali,

a biedne jaskółki z uporem łowickim

nad polem leciały,

ćwierkały i śpiewały:

Łowiczanka jestem…!

A Matce Bożej,

Jaskółek Matce

wtórowały tak:

Ślicznaś, pięknaś i przyjemnaś

Pani Częstochowska,

bądź że od nas pozdrowiona

z Łowickiego Księstwa.

 

                                               ***

I tak przyszedł rok sławetny, 2020,

– sto lat Cudu nad Wisłą,

– sto lat urodzin Papieża Polaka,

a dziwny znak

ukazał się na ziemi.

Przyszła zaraza niewidoczna, a straszna.

Ludzie w domach się pozamykali,

a jaskółki przez szybę Świętą Mszę oglądały.

Cisza, smutek, śmierć nastała.

Jaskółki Łowickie w maseczkach na dziobach

na Zielone Świątki

od Panien, do Częstochowy wyfrunęły.

Z Łowicza odprowadzały je nasze pelikany

z ratusza i starostwa,

i gołębie Łowickiej Policji.

Było pięknie, serdecznie aż do Lasku naszego.

Od lasku gołębie wróciły, teraz inni niech Was strzegą!

Na drogę Wam życzymy –  wszystkiego dobrego!

 

Tam, gdzie są Księstwa słupy,

jakieś czarne wronki

zatrzymały łowicką jaskółkę.

My do Matki – krzyknęły inne,

Ominęły, pofrunęły

do domów, gdzie jeże mieszkają,

gdzie chłopi kosiska chowają.

Odpoczęły, popłakały

i do wioski Budziszowej

na Mszę Świętą poleciały.

Tu już duże stado wron i kruków

zawróciło jaskółki, i pędziło je

aż pod ratusz w Łowiczu.

Koniec!

Nie, dopiero się zaczęło.

Frelki, wróbelki,

wzięły krzyż ciężki

i gęsiego, lewa stroną, idziemy!

Słowa Matce dotrzymać trzeba.

Księżak nie sługa.

Myźwa nigdy nie mieli

innego pana,

jeno Prymasa.

 

Do Gidel przyleciał

sokół oswojony,

wychwalił jaskółki,

a krzyczał na wrony.

 

Kruki i wrony kochane

wy nie znacie nas księżaków.

Płakały, bolało, przez maski śpiewały.

Tęczą pasiaków, wieńcami kwiatów

bądź pozdrowiona Matko Księżaków!

 

                                               ***

A teraz już bez przypowieści.

Przepraszamy Was Panowie, za to,

żeśmy szli nie tą drogą,

nie po tej stronie,

ale już nigdy nie traktujcie jaskółek

jak demonstrantów,

aferzystów czy przestępców.

My prosimy o zdrowie dla Was,

dla Polski i Świata,

a Wy pomóżcie nam iść dobrze

i nie straszcie nas.

My już 365 raz.

I warto było?

O, tak!

 

Paulini, jak nigdy,

tak serdecznie jaskółkę witali,

ale tylko przy ołtarzu

na szczycie się bali.

Jak Was dużo, mówili.

Chybaście się z całej Europy zleciały.

Tutaj wróbelek

znalazł sobie mieszkanie

i jaskółka przywiodła

pisklęta swoje.

Nie płacz już nieboraczku Jakubie.

Nie bój się biedaku mój Izraelu. (Iz 41,14)

Czy może matka zapomnieć

o swoim niemowlęciu? (Iz 49,15)

A ja jestem Opiekunką skowronków

i jaskółek Matką.

 

Policjanci Szanowni!

Wiem, że to nie Wasza wina.

Jakiś Jastrząb, albo kruk drapieżny

Wam kazał.

Niech Pan Bóg mu przebaczy.

 

Teraz, Matko Boska,

niech tego nie słyszy Pan Jezus mały,

bo ja do policjantów Gałczyńskim

wołać będę:

Nie straszcie, Panowie wróbelków,

wróbelek to druh Wasz szczery.

Kochajcie Panowie jaskółki

kochajcie do jasnej… góry.

Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!

Matko Boska, wybacz!

Panowie! Pamiętajcie!

Wiara mocniejsza jest od epidemii,

a wyście nam kościoły

na metry mierzyli.

Przecież był Pan ministrantem.

Wiara mocniejsza jest niż panowanie.

Przez Was Pielgrzymi

biskup od pielgrzymek w Polsce

dowiedział się, że idzie w maju

taka Łowicka,

pielgrzymkowa jaskółka.

Ojciec Święty za Was się modlił,

a cały świat krzyczał,

że idzie w maju taka, 365-ta,

Łowicka Piesza Pielgrzymka,

jaskółka z Łowicza

i to w czasie wirusowym.

 

Obejrzyjcie się czasem

Kochani Pielgrzymi,

na Górkę Przeprośną.

Świat się kręci, a krzyż stoi!

Jutro Duch Święty zstąpi

i wszystko się odmieni,

i zmieni się oblicze Tej Ziemi.

Kościoły znów się napełnią,

a Bóg nasz los

ku dobremu odmieni.

Tylko wiarę miejcie mocną.

 

 

Minie zima, przyjdzie wiosna,

a jaskółki wystrojone

będą śpiewać Matce Bożej

Chwalcie łąki umajone.

I będzie szła 366-ta

Łowicka Pielgrzymka Piesza,

a będzie Was sześć razy więc!

Jastrzębie, kruki na dworze,

zasalutują jaskółką i powiedzą:

Przepraszamy; Szczęść Boże!

A jaskółki na to:

Ty im odwagę i siłę daj!

Z Tobą Maryjo, piękne jest życie,

jak piękny Polski, kwitnący maj.

 

No to,

Matko Boska powiedz sama,

czy jest naród jaki,

co by kochał Cię Królowo

tak jak my Księżaki?

Jest, jest!

Może Górale, może Ślązaki

Za te pielgrzymki, za Wasze stroje,

jak ja Was kocham, Księżaki moje!

Amen. 

AB