Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego na powitanie Łowickiej Pieszej Pielgrzymki
Poniedziałek, 1 czerwca 2020 (17:00)W sobotę, 30 maja, ks. bp Józefa Zawitkowski przepiękną homilią przywitał na Jasnej Górze 365. Łowicką Pieszą Pielgrzymkę.
Matko Boska Częstochowska,
Jaskółki przyleciały!
365-ta Łowicka Piesza Pielgrzymka
przyszła do Ciebie,
ale taka smutna, szara, w maskach,
podziabana, bez tańców,
bez śpiewów, rozżalona,
ale przyszła.
Matko Boska powiedz sama
czy jest naród jaki,
co by kochał Cię Królowo,
tak jak my Księżaki?
Ucieszyła mnie wieść pożądana
pójdziem do domu naszego Pana. (Ps 42)
A dzisiaj stoję u Twojej bramy
Polski Królowo, z płaczem i łzami.
O moje Ptaszyny Kochane,
kto Was tak na żółto pomalował?
Dlaczego czarne maski
na dziobach nosicie?
Biedne moje!
Ze starego starostwa,
z miejskiego ratusza
pelikany łowickie
i sam Orzeł ze stolicy
są z nami.
Już nie płaczcie.
Nie jesteście sami.
Jasna Góra, wspaniałe wzniesienie,
cudem jest w naszych oczach. (por. Ps 48)
Jakże miłe są przybytki Twoje,
o Zastępów Panie,
dusza moja za nimi tęsknić
nie przestanie,
bo ciało moje
i każde drgnienie serca mego
rwą się do Ciebie,
Boga Żywego. (por. Ps 84,2)
Przecież wróbelek
znalazł sobie mieszkanie
i jaskółka, gdzie by karmiła
pisklęta swoje.
A ja wciąż biegnę przed Twoje ołtarze
Królu mój i Boże! (por. Ps 84)
Opiekunko wróbelków
i jaskółek Matko!
U Ciebie,
już jesteśmy spokojni!
Spojrzyj w me serce, o Najświętsza Pani
i choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa…
Ja Ci zaś za to, już za dni niemało,
wmieszany między pielgrzymy i grajki
przyniosę książkę jako gołąb białą,
abyś Synowi z niej czytała bajki. (por. K. Makuszyński)
***
Kochani moi!
Więc dzisiejsze kazanie
będzie przypowieścią,
a raczej prawdziwą bajką z morałem,
o Łowickiej Jaskółce,
co na Jasną Górę
w pandemię, przyleciała.
O jaskółce, co dzisiaj doszła choć z przygodami.
Kto słucha niech rozumie.
Dawno, dawno temu,
łowickie jaskółki po cichu płakały,
że jakieś jastrzębie, Jaskółek Matce,
w Częstochowie, gniazdo chciały popsować,
ale Opiekunka wróbelków
i jaskółek Matka,
razem z białymi gołębiami z klasztoru,
obroniła Jasnogórski Domek.
Więc na wiosnę, gdy Łowickie jaskółki
gniazda swe uwiły,
poleciały pocieszyć smutną Matkę Boską.
Śpiewały, tańcowały
i ślubowały, że tak będzie co roku.
I tak było.
Łowickie Jaskółki słowa dotrzymały.
***
Aż 125 lat temu
nad Łowiczem zawisły
czarne chmury zarazy, cholerą nazwanej.
Ludzie umierali, jaskółki płakały,
ale 240 raz, ku Częstochowie
kluczem poleciały.
A przed Gidlami dogonił je kolorowy gołąb.
Przyleciał z Łowicza i zagruchał radośnie:
Zaraza ustała! Cholera upadła!
Podeptała ją nasza
Matka Boska Księżna,
ze świętym Rochem i Nepomucenem!
Jaskółki z radości w fartuchach,
a gołębie w kapeluszach,
ziemię nosiły, aby kopiec wdzięczności,
Górkę Przeprośną usypać.
I krzyż tam postawiły,
a pod krzyżem napis:
Świat się kręci, a krzyż stoi.
A w Łowiczu jaskółki, Matce Boskiej Księżnej,
ołtarz odnowiły i dały Jej
pierścionki i korale prawdziwe.
Świętemu Rochowi kapliczkę wystawiły
a Nepomucenowi sprawiły figurę nad Bzurą.
Dalej było w tej bajce
już wszystko proste, ale nie łatwe.
Zaborcy płoszyli jaskółki,
po lasach je gonili,
okupanci na postrach do jaskółek strzelali,
ubowcy aresztowali, pióra jaskółkom wyrywali, karali,
a biedne jaskółki z uporem łowickim
nad polem leciały,
ćwierkały i śpiewały:
Łowiczanka jestem…!
A Matce Bożej,
Jaskółek Matce
wtórowały tak:
Ślicznaś, pięknaś i przyjemnaś
Pani Częstochowska,
bądź że od nas pozdrowiona
z Łowickiego Księstwa.
***
I tak przyszedł rok sławetny, 2020,
– sto lat Cudu nad Wisłą,
– sto lat urodzin Papieża Polaka,
a dziwny znak
ukazał się na ziemi.
Przyszła zaraza niewidoczna, a straszna.
Ludzie w domach się pozamykali,
a jaskółki przez szybę Świętą Mszę oglądały.
Cisza, smutek, śmierć nastała.
Jaskółki Łowickie w maseczkach na dziobach
na Zielone Świątki
od Panien, do Częstochowy wyfrunęły.
Z Łowicza odprowadzały je nasze pelikany
z ratusza i starostwa,
i gołębie Łowickiej Policji.
Było pięknie, serdecznie aż do Lasku naszego.
Od lasku gołębie wróciły, teraz inni niech Was strzegą!
Na drogę Wam życzymy – wszystkiego dobrego!
Tam, gdzie są Księstwa słupy,
jakieś czarne wronki
zatrzymały łowicką jaskółkę.
My do Matki – krzyknęły inne,
Ominęły, pofrunęły
do domów, gdzie jeże mieszkają,
gdzie chłopi kosiska chowają.
Odpoczęły, popłakały
i do wioski Budziszowej
na Mszę Świętą poleciały.
Tu już duże stado wron i kruków
zawróciło jaskółki, i pędziło je
aż pod ratusz w Łowiczu.
Koniec!
Nie, dopiero się zaczęło.
Frelki, wróbelki,
wzięły krzyż ciężki
i gęsiego, lewa stroną, idziemy!
Słowa Matce dotrzymać trzeba.
Księżak nie sługa.
Myźwa nigdy nie mieli
innego pana,
jeno Prymasa.
Do Gidel przyleciał
sokół oswojony,
wychwalił jaskółki,
a krzyczał na wrony.
Kruki i wrony kochane
wy nie znacie nas księżaków.
Płakały, bolało, przez maski śpiewały.
Tęczą pasiaków, wieńcami kwiatów
bądź pozdrowiona Matko Księżaków!
***
A teraz już bez przypowieści.
Przepraszamy Was Panowie, za to,
żeśmy szli nie tą drogą,
nie po tej stronie,
ale już nigdy nie traktujcie jaskółek
jak demonstrantów,
aferzystów czy przestępców.
My prosimy o zdrowie dla Was,
dla Polski i Świata,
a Wy pomóżcie nam iść dobrze
i nie straszcie nas.
My już 365 raz.
I warto było?
O, tak!
Paulini, jak nigdy,
tak serdecznie jaskółkę witali,
ale tylko przy ołtarzu
na szczycie się bali.
Jak Was dużo, mówili.
Chybaście się z całej Europy zleciały.
Tutaj wróbelek
znalazł sobie mieszkanie
i jaskółka przywiodła
pisklęta swoje.
Nie płacz już nieboraczku Jakubie.
Nie bój się biedaku mój Izraelu. (Iz 41,14)
Czy może matka zapomnieć
o swoim niemowlęciu? (Iz 49,15)
A ja jestem Opiekunką skowronków
i jaskółek Matką.
Policjanci Szanowni!
Wiem, że to nie Wasza wina.
Jakiś Jastrząb, albo kruk drapieżny
Wam kazał.
Niech Pan Bóg mu przebaczy.
Teraz, Matko Boska,
niech tego nie słyszy Pan Jezus mały,
bo ja do policjantów Gałczyńskim
wołać będę:
Nie straszcie, Panowie wróbelków,
wróbelek to druh Wasz szczery.
Kochajcie Panowie jaskółki
kochajcie do jasnej… góry.
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!
Matko Boska, wybacz!
Panowie! Pamiętajcie!
Wiara mocniejsza jest od epidemii,
a wyście nam kościoły
na metry mierzyli.
Przecież był Pan ministrantem.
Wiara mocniejsza jest niż panowanie.
Przez Was Pielgrzymi
biskup od pielgrzymek w Polsce
dowiedział się, że idzie w maju
taka Łowicka,
pielgrzymkowa jaskółka.
Ojciec Święty za Was się modlił,
a cały świat krzyczał,
że idzie w maju taka, 365-ta,
Łowicka Piesza Pielgrzymka,
jaskółka z Łowicza
i to w czasie wirusowym.
Obejrzyjcie się czasem
Kochani Pielgrzymi,
na Górkę Przeprośną.
Świat się kręci, a krzyż stoi!
Jutro Duch Święty zstąpi
i wszystko się odmieni,
i zmieni się oblicze Tej Ziemi.
Kościoły znów się napełnią,
a Bóg nasz los
ku dobremu odmieni.
Tylko wiarę miejcie mocną.
Minie zima, przyjdzie wiosna,
a jaskółki wystrojone
będą śpiewać Matce Bożej
Chwalcie łąki umajone.
I będzie szła 366-ta
Łowicka Pielgrzymka Piesza,
a będzie Was sześć razy więc!
Jastrzębie, kruki na dworze,
zasalutują jaskółką i powiedzą:
Przepraszamy; Szczęść Boże!
A jaskółki na to:
Ty im odwagę i siłę daj!
Z Tobą Maryjo, piękne jest życie,
jak piękny Polski, kwitnący maj.
No to,
Matko Boska powiedz sama,
czy jest naród jaki,
co by kochał Cię Królowo
tak jak my Księżaki?
Jest, jest!
Może Górale, może Ślązaki
Za te pielgrzymki, za Wasze stroje,
jak ja Was kocham, Księżaki moje!
Amen.
AB