Wspierał dzieło wydawnicze Sióstr Loretanek
Niedziela, 27 stycznia 2013 (08:25)Z siostrą Zofią Aliną Chomiuk ze Zgromadzenia Sióstr Loretanek rozmawia Marta Milczarska
Jak wspomina Siostra zmarłego w środę wieczorem ks. kard. Józefa Glempa, Prymasa seniora?
– Księdza kardynała Józefa Glempa, Prymasa seniora, my, Siostry Loretanki, znałyśmy, od kiedy zaczął pełnić funkcję sekretarza kardynała Stefana Wyszyńskiego. Muszę podkreślić, że na wszystkich stanowiskach, jakie pełnił, okazywał zgromadzeniu wielką życzliwość i pomoc aż do końca życia. Ksiądz Prymas w roku 1988 rozpoczął proces beatyfikacyjny naszego założyciela ks. Ignacego Kłopotowskiego i miał to szczęście, by dokonać aktu jego beatyfikacji podczas Kongresu Eucharystycznego, 19 czerwca 2005 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie.
Z wielkim szacunkiem odnosił się do naszego charyzmatu i okazywał troskę o rozwój zgromadzenia, zarówno duchowy, jak i materialny. Często u nas bywał: nie tylko na uroczystościach religijnych, ale i na placu budowy, na rekreacjach w nowicjacie, zadziwiając recytacją z pamięci całych partii literatury polskiej. Lubił przyjeżdżać do Loretto. Pamiętam radosne kuligi na saniach po leśnych drogach, spacery i jazdy na łyżwach po zamarzniętym Liwcu. To wszystko pokazuje, jak skromnym był człowiekiem i kapłanem.
Ksiądz kardynał Józef Glemp bywał także w Rembertowie, gdzie poświęcił drukarnię. Jak Siostry wspominają to wydarzenie?
– Jako apostołki prasy katolickiej prowadzimy wydawnictwa i drukarnie, służąc całemu Kościołowi. Ksiądz kardynał Józef Glemp przypominał nam o ważności naszej misji w Rembertowie i bardzo cenił wysiłki, jakie czynimy, by udoskonalać technikę drukarską, by nasze pozycje i czasopisma umacniały i pogłębiały wiarę w Narodzie. Dlatego ks. kard. Józef Glemp z radością dokonał poświęcenia nowej drukarni w Rembertowie 19 marca 1992 roku. Odwiedzał pracujące tu siostry, a także bywał w redakcji "Naszego Dziennika" i studiu Telewizji Trwam, błogosławił na dalsze lata pracy. W Rembertowie ks. kard. Józef Glemp poświęcał nowe maszyny. W 100-lecie czasopisma „Różaniec” poświęcił nową kaplicę, a 7 października 2009 r. był konsekratorem ołtarza w tejże kaplicy.
Najcenniejszym spostrzeżeniem w kontaktach z księdzem kardynałem jest to, że był on niezwykle pokornym kapłanem. Zarówno kiedy był sekretarzem kardynała Wyszyńskiego, jak i później, kiedy był już biskupem w Olsztynie, metropolitą warszawskim czy Prymasem Polski, zawsze pozostawał skromnym człowiekiem i pokornym kapłanem. Nigdy się nie wynosił.
I tak skromnym kapłanem pozostał do końca…
– Kiedy dotknęła księdza Prymasa choroba, starałyśmy się często go odwiedzać. Po przejściu na emeryturę mówił: „Tak trzeba, taki jest bieg rzeczy. Jak mogłem najlepiej, starałem się wypełnić swoje obowiązki, teraz Pan Bóg ma dla mnie inne zadania, ale nie próżnuję, bo ze wszystkich stron zapraszają mnie do posługi”. Ostatnio byłyśmy u księdza kardynała przed świętami Bożego Narodzenia i widziałyśmy już wtedy, że bardzo cierpi, ale przyjmował to z wielką pokorą, cierpliwością i spokojem. Powiedział: „Pan Bóg jest zawsze obecny przy człowieku, zawsze to wiedziałem, ale teraz, w cierpieniu, tę obecność czuję wyraźniej”.
Były momenty, że myśląc po ludzku, miałyśmy do niego jakieś zastrzeżenia o słowa czy niejasne wypowiedzi w sprawach politycznych, ale przy spotkaniach okazywał wiele pokory i umiał spokojnie wyjaśnić. Był odporny na wszelkie krytyki i ze spokojem kontynuował swój program ewangelizacyjny według wskazań płynących ze Stolicy Apostolskiej. Wielkość pokornych ludzi odkrywa się dopiero po śmierci. Ona zostanie odkryta w osobowości i posłudze śp. ks. kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski.
Ksiądz kardynał Józef Glemp przeprowadzał Kościół przez bardzo trudne czasy, ale też miał w tej trudnej misji dwóch wspaniałych sprzymierzeńców: ks. Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego i błogosławionego Papieża Jana Pawła II.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska