Krwawe starcia w Egipcie
Sobota, 26 stycznia 2013 (07:29)Po krwawych starciach w Suezie, w których zginęło co najmniej siedmiu ludzi, a około 450 odniosło rany, w nocy na ulice miasta wymaszerowało wojsko.
– Zwróciliśmy się do sił zbrojnych, aby dopóki nie minie ten trudny okres, wysłały na miejsce wsparcie – powiedział szef departamentu ds. bezpieczeństwa w Suezie Adel Refaat.
Na ulice miasta wyszli żołnierze i wyjechały wozy bojowe. Dowództwo egipskiej Trzeciej Armii Polowej podało, że celem wojska jest teraz obrona instytucji państwowych, a nie stawanie po czyjejś stronie.
Wcześniej prezydent Mohammed Mursi wezwał obywateli do zachowania spokoju. – Apeluję do wszystkich obywateli o przestrzeganie szlachetnych wartości rewolucji, by można było swobodnie i pokojowo wyrażać swe opinie, i odrzucenie przemocy w słowach i czynach – oświadczył egipski przywódca w komunikacie nadanym za pośrednictwem internetowych portali Twitter i Facebook.
Na ulice egipskich miast wczoraj – z okazji drugiej rocznicy wybuchu protestów, które doprowadziły do obalenia prezydenta Hosniego Mubaraka, wyszło w sumie około 500 tysięcy przeciwników obecnych władz. Do starć doszło w 12 z 27 prowincji, m.in. w Kairze, Aleksandrii, Ismailii, Suezie i Port Saidzie.
Do protestów wezwali młodzieżowi aktywiści i laickie ugrupowania opozycyjne, chcąc wykorzystać demonstracje do wywarcia presji na prezydenta Mohammeda Mursiego i rządzące Bractwo Muzułmańskie. Wielu świeckich i liberalnych Egipcjan oskarża prezydenta i Bractwo o próbę zmonopolizowania władzy. Jak zauważa Agencja Reutera, Mursi, który piastuje urząd prezydenta od pół roku, obarczany jest odpowiedzialnością za kryzys gospodarczy wywołany niestabilnością w kraju po 2011 roku.
MM, PAP