• Sobota, 6 czerwca 2020

    imieniny: Norberta, Ingridy, Laurentgo

Nie może zabraknąć odwagi

Czwartek, 21 maja 2020 (21:26)

Z ks. infułatem Stanisławem Jeżem, byłym rektorem Polskiej Misji Katolickiej we Francji, rozmawia Krzysztof Gajkowski

We Francji ludzie nie mogą uczestniczyć we Mszach św. Jak na takie surowe ograniczenia reagują wierni?

– Na szczęście wierni nie patrzą na tę sytuację bezczynnie. Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna, której prezesem jest Jean-Frédéric Poisson, wraz z innymi mniejszymi stowarzyszeniami chrześcijańskimi złożyła do Najwyższej Rady Państwowej zapytanie, czy stanowisko rządu wobec celebracji religijnych nie jest sprzeczne z konstytucją. Jest to protest wobec decyzji premiera o tym, że publiczne liturgie wrócą dopiero 2 czerwca. Jego stanowisko w tej sprawie jest interpretowane jako atak na wolność daną Francuzom w ustawie zasadniczej i w prawach człowieka.

Drzwi francuskich kościołów pozostają dziś  zamknięte dla wiernych?

– Kościoły są otwarte. W wielu świątyniach trwają adoracje Najświętszego Sakramentu i księża czekają na pragnących przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Niestety, nie ma tam Mszy św. Biskupi apelowali do rządu, by wraz z rozluźnianiem izolacji od 11 maja dopuścić także celebracje liturgiczne. To jednak nic nie dało. Przy zachowaniu określonych środków bezpieczeństwa sklepy i szkoły zostały otwarte, a kościoły nadal nie mogą pełnić swojej funkcji. W magazynie „Kronika” arcybiskup Paryża Michel Aupetit powiedział, że nigdy bardziej jak dziś nie potrzebowaliśmy Jezusa Chrystusa, a strasząc nas śmiercią, uczyniono z nas więźniów. Zwrócił on uwagę, że z wielką łatwością w świecie niewierzącym w życie pozagrobowe, a uprawiającym kult zdrowego ciała i szczęśliwego życia doczesnego wykorzystano pandemię do marginalizacji życia religijnego. Dziś niestety nie traktuje się poważnie słów Jezusa Chrystusa: „Ja jestem zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,26).

Czy głos paryskiego arcybiskupa nie pozostał osamotniony?

– Zdecydowanie nie. Obostrzenia wobec życia religijnego nie pozwalają milczeć naszym biskupom, duchownym i świeckim. Arcybiskup Dominique Lebrun, metropolita Rouen, zapytał retorycznie: „Czyżby było rzeczą bardziej niebezpieczną spotykać się na liturgii w Kościele, zachowując wszelkie zasady higieny i bezpieczeństwa, niż w szkołach i sklepach?”. Podkreślił on, że ograniczanie wolności kultu zakrawa o zepchnięcie nas na margines życia społecznego.

Oburzenie zaistniałą sytuacją wyraziła także Rada Stała francuskiego Episkopatu, z oburzeniem pyta rząd: jak odprawianie Mszy św. może ułatwiać rozprzestrzenianie się koronawirusa? Ponad 130 kapłanów wystosowało apel „Pozwólcie nam służyć”, w którym prosi o „uwolnienie” Mszy św. Głos zabierają profesorowie i uczelnie, które zastanawiają się, jaki jest cel blokowania działalności Kościoła. W magazynie „Le Figaro” pojawiły się nawet interpretacje, że władza ogranicza działanie Kościoła na czas muzułmańskiego postu – ramadanu.

Są nadzieje, że rząd zgodzi się na wcześniejszy udział wiernych we Mszach św.?

– Biskupi proszą, by stało się to przed świętem Zesłania Ducha Świętego i by wierni, tak jak to miało miejsce za czasów Apostołów, mogli wyjść z ukrycia. Duże zniecierpliwienie widać wśród katolików świeckich, którzy w rozmowach wprost oskarżają rząd o chrystianofobię. Wierni tęsknią za życiem sakramentalnym i Mszą św. Widać to w coraz liczniejszych prośbach o Msze św. sprawowane w prywatnych domach. Taką praktykę spełnia obecnie wielu kapłanów, ja również, bo nie można się godzić na to, by wierzący pozostawali bez żywej relacji z Jezusem Chrystusem. Szerzy się postawa, że bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi. Dotyczy to zarówno tych, którzy przed epidemią regularnie uczestniczyli we Mszach św., jak i tych, którzy dopiero teraz przeżywają „przebudzenie” swojej wiary. Tych drugich na szczęście jest coraz więcej. Cała sytuacja niestety przypomina Kościół pierwszych chrześcijan i katakumby.

Kościół we Francji żyje aktualnie w podziemiu?

– Tak to wygląda. Coraz częściej można u nas usłyszeć opinię, że epidemia stanowi tylko pretekst do ograniczania działalności Kościoła. Głośno mówi się już, że wolność religijna we Francji jest deptana. Wierni skarżą się, że w nieuprawniony i niczym nieuzasadniony sposób dyskryminuje się Kościół. Oni boją się, że pomimo czasowego rozluźnienia – które musi nastąpić – wzrastać będzie kontrola obywateli, i że i tak już daleko posunięte zniewolenie różnego rodzaju ziemskimi bożkami będzie się nasilać i będzie ono stymulowane z zewnątrz. Słyszeliśmy już propozycje utworzenia rządu światowego. Z całą pewnością nie będzie to władza szanująca chrześcijańskie wartości i prawdziwą wiarę. W tym trudnym czasie nie może nam zabraknąć odwagi.

Co ksiądz ma na myśli?

– Mówię o poważnym potraktowaniu słów Chrystusa: „Nie lękajcie się”. Ten zwrot w Piśmie Świętym pojawia się ponad trzysta razy i powinien stać się naszym przesłaniem na najbliższy czas. Kościół zbyt łatwo dał się sterroryzować i pozwolił na zamknięcie się przed wiernymi. Zawsze podczas epidemii Kościół otwierał się na wiernych. Przypomnijmy św. Karola Boromeusza, który podczas procesji przebłagalnej w czasie epidemii po jednej stronie prowadził chorych, a po drugiej zdrowych. Wychodził on z posługą sakramentalną do zakażonych, a Kościoły pełne były modlących się do Boga, by odwrócił od ludzi nieszczęście. Tego nam dziś potrzeba. Odważnego pójścia za Jezusem i wiary w Jego wszechmoc, która uczynić może wszystko.

Odwaga zakorzeniona w wierze to przyszłość Kościoła?

– Nam dziś potrzeba ewangelicznego radykalizmu. Nigdy nie było łatwo być chrześcijaninem. Tak jak św. Paweł pomimo gróźb i niebezpieczeństw podróżował, by przepowiadać wiarę w Chrystusa, tak i my musimy niezależnie od obostrzeń i współczesnych form prześladowania wiary mówić o Ewangelii. Musimy szukać nowych środków i dróg dotarcia do człowieka. Jeśli nie będziemy mogli z tego miejsca, gdzie teraz jesteśmy, głosić wiary, znajdziemy inne i nie ustąpimy. Jest takie francuskie powiedzenie, że kto nie reaguje, jest w spółce z czyniącymi zło. Świat w laicyzacji zaszedł bardzo daleko, a pandemię według mnie wykorzystuje się do jej pogłębiania.

Tymczasem jest to dobry moment do refleksji nad tym, że ludziom potrzeba pokory, że nie my jesteśmy panami stworzenia, ale jest nim Bóg, którego pośród stworzenia powinniśmy głosić. Musimy odrzucić myślenie o luksusowym życiu, ale skupić się na tym, co ważne, co daje nam Kościół – prawdziwą relacją z żywym Bogiem, którego spotkać można na Mszach św. za którymi dziś tak tęsknimy.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Gajkowski