• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Wyborcze gierki Platformy

Poniedziałek, 11 maja 2020 (18:42)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Co oznacza wczorajsza uchwała Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie wyborów prezydenckich 10 maja?

– Ta uchwała, która została podjęta jednogłośnie przez Państwową Komisję Wyborczą w niedzielę oznacza, że w terminie 14 dni marszałek Sejmu, Elżbieta Witek musi podjąć decyzję o wyznaczeniu nowego terminu wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Następnie w ciągu 60 dni od daty wydania zarządzenia wybory powinny się odbyć.

Jakie terminy są zatem realne, jakie wchodzą w grę?

– Potencjalne terminy wyborów prezydenckich, to 28 czerwca bądź 5 lipca, w grę wchodzi też 12 lipca. Wszystko będzie zależało od wydanego zarządzenia i kiedy się ono pojawi. Tak czy inaczej zegar wyborczy będzie tykał od dnia wydania zarządzenia.

Istotne jest chyba także to, że uchwała PKW nie podlega zaskarżeniu do Sądu Najwyższego, w którym trwa batalia związana z wyborem nowego pierwszego prezesa?

– To przecina wszelkie spekulacje, co do decyzji Sądu Najwyższego. Moim zdaniem, spośród konstytucyjnych organów państwa, PKW – po raz kolejny zresztą – jawi się jako ostoja spokoju i trwałości Rzeczypospolitej. Trzeba powiedzieć, że ta decyzja jest podyktowana przede wszystkim słusznym interesem państwa polskiego. Trudno mi jest wykoncypować lepsze rozwiązanie, niż właśnie to, które zaproponowała PKW.

Mamy nie przełożenie, a nowe wybory, a zatem cały proces wyborczy rozpoczyna się od początku?

– Owszem cały proces wyborczy rozpoczyna się od nowa. Myślę, że byłoby dobrze, jeśli zaszłaby zmiana w prawie wyborczym pozwalająca na ponowny start kandydatów, których znamy, bez konieczności ponownego składania tych samych dokumentów. Chodzi o deklaracje o zawiązaniu komitetu wyborczego, wystawienia kandydata czy zbiórkę podpisów poparcia dla danego kandydata, bo taka praca została już przecież raz wykonana przez komitety wyborcze, i nie z ich winy te wybory się nie odbyły w wyznaczonym terminie 10 maja.

Są oczywiście okoliczności obiektywne, bo gdyby nie było pandemii koronawirusa, to te wybory odbyłyby się, jak zakładano, 10 maja i dzisiaj bylibyśmy już po wyborach, a przynajmniej po pierwszej turze. Natomiast sytuacja, z jaką mamy do czynienia, jest ekstraordynaryjna, dlatego uważam, że konieczne jest dokonanie korekt w prawie, które dziesiątce kandydatów, która ubiegała się o urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach, które wczoraj nie mogły się odbyć, umożliwią ponowny start bez formalności, o których wspomniałem.  

Jakie to będą wybory, czy będą to wybory korespondencyjne czy może mieszane?

– Moim zdanie wszystko jest jeszcze możliwe. Wydaje mi się, że komponent wyborów korespondencyjnych jest przesądzony – zresztą znamy rekomendację w tej sprawie ministra zdrowia, prof. Łukasza Szumowskiego. Jest tylko pytanie, czy będą to wybory tylko korespondencyjne czy może wybory mieszane. Jednak z uwagi na pandemię koronawirusa w znaczącym stopniu powinny to być wybory korespondencyjne.    

Opozycja, która parła do przełożenia wyborów, sabotowała je w samorządach, teraz kwestionuje uchwałę PKW. Wygląda na to, że na otrzeźwienie raczej trudno liczyć?

– Wpis poseł Katarzyny Lubnauer, że nie przyjmuje do wiadomości uchwały PKW jest niezrozumiały. I to jest problem, bo formacje opozycyjne nie są w stanie dojść do stanu trzeźwości umysłu. Tym bardziej jest to dziwne, że ich przedstawiciele, sędziowie będący członkami PKW w większości zostali wskazani przez opozycję. Trzeba bowiem przypomnieć, że blisko trzy lata temu – jeśli chodzi o prawodawstwo w kwestii ustroju PKW – nastąpiła istotna zmiana, i teraz Sejm desygnuje siedmiu członków PKW, z których większość została wskazana właśnie przez opozycję.

Zanim ustawa trafi na biurko prezydenta, po uchwaleniu przez Sejm jest jeszcze Senat. Czy możemy się spodziewać kolejnej obstrukcji i przedłużania prac nad ustawą o prawie wyborczym, co obserwowaliśmy nie tak dawno?   

– Przewodniczący PKW, sędzia Sylwester Marciniak, komentując decyzję PKW, zaapelował do Sejmu oraz Senatu o wprowadzenie zmian w prawie w celu zapewnienia prawidłowego procesu wyborczego. Zobaczymy, czy i na ile ten apel znajdzie odzwierciedlenie w podejściu senackiej większości. Myślę, że wszystkiego możemy się spodziewać po Senacie zarówno obstrukcji, ale również – mam nadzieję – przyspieszenia prac, jeśli przyjęte rozwiązania spotkają się z akceptacją większości sił na polskiej scenie politycznej.

Warto też pamiętać, że większość w Senacie od trockistów po ludowców jest bardzo krucha i wystarczy, że jeden z komponentów tej bardzo tęczowej koalicji się wykruszy i wówczas w Senacie te prace mogą się potoczyć szybciej, niż ostatnio byliśmy wszyscy świadkami. Tym bardziej, że w tym tygodniu planowane jest posiedzenie Senatu.

Koalicja Obywatelska ma okazję do wymiany kandydata. Możemy się tego spodziewać?

– Małgorzata Kidawa-Błońska wprawdzie zapewnia, że jest zdeterminowana wystartować, również Borys Budka zdawał się wykluczać wymianę kandydatki, potwierdzając rekomendację dla Kidawy-Błońskiej, ale tak naprawdę trudno przewidzieć, co – w tej nowej sytuacji – zrobi Koalicja Obywatelska. Sytuacja, w jakiej się znalazła cała ta formacja, rzeczywiście jest nie do pozazdroszczenia – to znaczy – próba wykreowania nowego kandydata w krótszej kampanii – mocno ograniczonej czasowo będzie o wiele trudniejsza.

Zwrócę też uwagę na nakłady także finansowe i w ogóle wysiłki poniesione przez Platformę na wypromowanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej są bardzo duże, stąd z ich punktu widzenia – wydaje się, że wymiana i postawienie na kogoś innego jest nieracjonalne. Biorąc pod uwagę tylko aspekt finansowy i zainwestowane kwoty, a mówimy tu przecież o milionach złotych, to wymiana kandydata przypominałaby raczej spalenie fury pieniędzy. Natomiast oczywiście mogą się zdecydować na wystawienie konkurencyjnego kandydata, wicemarszałek Kidawa-Błońska, której jak się przypatrzeć to kandydowanie bardzo uwiera, może owszem w każdej chwili zrezygnować, a co za tym idzie sprawa jest otwarta. Musimy poczekać, co przyniosą najbliższe dni.

Patrząc na dokonania Platformy, trudno się chyba spodziewać politycznego cudu?

– Platforma zachowuje się w sposób trudny do zdiagnozowania i często nieracjonalny. Mogliśmy to zaobserwować chociażby po tym, jak PKW ogłosiła, że wybory się nie odbędą. Wtedy przedstawiciele tej formacji, którzy od ponad dwóch miesięcy nawoływali do bojkotu wyborów prezydenckich, gdyby miały się one odbyć w formie korespondencyjnej, prowadzili narrację, że będą to wybory śmierci, słyszeliśmy też o śmiercionośnych kopertach, itd. Teraz – koperty nie są już śmiercionośne i nagle podnoszą zarzut, że to skandal, iż wybory się nie odbyły 10 maja. To swoisty trans opętania i ja tego kompletnie nie mogę zrozumieć. To wszystko pokazuje, że wiarygodność Platformy jest żadna, a przewrotność jest niespotykana.

W tej narracji opozycja ma wsparcie komercyjnych mediów, które teraz też często zmieniają front…

– Zmiana narracji o 180 stopni w mediach komercyjnych jest już pewną normą, jest bardzo częsta już nawet nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę. Mogliśmy to zaobserwować w ubiegły piątek, gdzie w kwestii wyborów rano mówiono jedno, a po południu drugie.

                       Dziękuję za rozmowę.   

 

Mariusz Kamieniecki