• Sobota, 6 czerwca 2020

    imieniny: Norberta, Ingridy, Laurentgo

Wybory o najwyższą stawkę

Niedziela, 10 maja 2020 (21:46)

Z Marcinem Romanowskim, wiceministrem sprawiedliwości, rozmawia Beata Falkowska

 

Dojście do konsensusu w sprawie wyborów prezydenckich było okupione kryzysem i niemal rozłamem w obozie Zjednoczonej Prawicy.

– Kryzys jest pochodną destrukcyjnych dla państwa polskiego działań opozycji, opierających się na prostym założeniu, aby za wszelką cenę zablokować wybory, paraliżując tym samym działanie państwa, a winą za ten stan rzeczy obarczyć rząd. Opozycji łatwiej rozmawia się z brukselskimi urzędnikami niż z Polakami w kraju. Potwierdzają to choćby nasze dotychczasowe doświadczenia z reformy sądownictwa. Tych ludzi nie interesuje polska racja stanu, a jedynie ich własne partykularne interesy i to, aby wyrwać dla siebie jak najwięcej.

To, czy Polska będzie miała prezydenta wybranego zgodnie z przepisami prawa, w terminie przez to prawo określonym, nie ma dla nich żadnego znaczenia. To środowisko, któremu łatwiej przychodzi krzyczeć o Konstytucji, niż jej realnie przestrzegać. Cieszy, że Polacy zauważają i odrzucają tę podszytą fałszem postawę, o czym świadczy wyjątkowo niskie poparcie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Czy ta gra opozycji, obliczona na chaos i destabilizację, może uderzyć rykoszetem w obóz Zjednoczonej Prawicy?

– Nie możemy dać się wciągnąć w te przepychanki. Nie prowadzą one do niczego konstruktywnego, co potwierdza „przenikliwy” plan opozycji, który zdradził Roman Giertych. Zakłada on, że w przypadku, gdyby wybory wygrał prezydent Andrzej Duda, wyniki zostaną zaskarżone przez opozycję do Sądu Najwyższego, a gdyby wygrał ktoś inny, wybory zostaną przez to środowisko uznane za ważne i wiążące. Prawdziwe intencje opozycji zdradzają również emocjonalne wystąpienia, od których nie potrafi ostatnio powstrzymać się Borys Budka. Najpierw Platforma Obywatelska na wszelkie możliwe sposoby próbowała storpedować majowe wybory, a teraz atakuje rząd za to, że zostały przesunięte. I tak źle, i tak niedobrze. Utrudnianie wyboru głowy państwa prowadzi do jego osłabienia i destabilizacji. Czemu opozycji tak na tym zależy? O to trzeba pytać opozycję. Jedno jest pewne: zorganizowana przez nią hucpa, bo inaczej nie sposób tego nazwać, to jawne łamanie obowiązującego w Polsce prawa. To namawianie do buntu i ustrojowej rewolucji. Wymówienie posłuszeństwa państwu polskiemu przez włodarzy miast związanych z totalną opozycją prowadzi w prostej linii do anarchii.

Ta skrajna desperacja opozycji musiała wpłynąć w jakiś sposób na Zjednoczoną Prawicę. Przetrwaliśmy już wiele kryzysów, które miały podobny schemat. Opierał się on na wciąganiu w sprawy wewnętrzne Polski zagranicznych instytucji. Tak opozycja torpedowała reformę Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego czy próbowała rozgrywać problem islamskich imigrantów, których Komisja Europejska chciała tysiącami sprowadzać do Polski. Dzięki mądrości przywództwa Zjednoczonej Prawicy przetrwamy i ten kryzys. W każdym razie mogę zapewnić, że Solidarna Polska robi wszystko, aby zapewnić trwałość i tożsamość szerokiego obozu prawicy, który w mojej ocenie jest najlepszym rozwiązaniem dla Polski.

Rozchwianie łodzi obozu Zjednoczonej Prawicy przez Jarosława Gowina jest niebezpieczne?

– Rozłam w obozie Zjednoczonej Prawicy byłby największym niebezpieczeństwem dla naszej Ojczyzny. Mając jako przeciwników potykającą się o własne nogi opozycję, która nawet w całości nie popiera swojego kandydata w wyborach prezydenckich, możemy ponieść porażkę jedynie wówczas, gdy się podzielimy i skłócimy. Może zabrzmi to jak uderzanie w wysokie C, ale powinniśmy w tym momencie odwołać się do podstawowych wartości, które przyświecały nam w 2015 roku przy tworzeniu naszej formacji. Do tego, że rzeczywiście jesteśmy „dobrą zmianą”, jesteśmy tymi ludźmi, których łączy miłość do Ojczyzny i troska o jej los. Polacy nam zaufali i przynajmniej jako Solidarna Polska wywiązujemy się z danych im obietnic. Konsekwentnie zmieniamy nasz kraj na lepsze, wprowadzając reformy, które zapowiadaliśmy. Wspieramy polskie rodziny, seniorów, potrzebujących pomocy. I przygotowujemy kolejne zmiany, które obiecaliśmy Polakom, usprawniające kolejne segmenty życia społecznego, politycznego i gospodarczego, aby realnie, bez kompromisów z establishmentem późnego postkomunizmu, doprowadzić do końca program naprawy Polski.

Rozgrywanie swoich politycznych gierek, kiedy ważą się sprawy kluczowe dla Polski, jest jak bawienie się zapałkami. To nie służy Polsce, to nie służy obozowi Zjednoczonej Prawicy. Pożar, który mogłaby wywołać ta nieodpowiedzialna postawa, byłby bardzo trudny do ugaszenia.

To działanie jest bardzo niebezpieczne, bo Zjednoczona Prawica jest murem, który stoi na straży polskiej tradycji, suwerenności i chroni Polskę przed antywartościami, które proponuje np. ideologia gender, promowana przez lobby homoseksualne czy inne środowiska LGBT. Prowokowanie ewentualnych rozłamów zagraża realizacji naszych fundamentalnych celów.

…jak i skuteczności konfrontowania się z wyzwaniami czasu pandemii.

– To czas, aby obóz, który sprawdza się w sytuacjach kryzysowych, zwarł swe szeregi, by nasze państwo, zachowując integralność i siłę, przetrwało tę trudną sytuację. Szczególne słowa uznania należą się niewątpliwie Ministerstwu Aktywów Państwowych i panu wicepremierowi Jackowi Sasinowi, który wykonał naprawdę tytaniczną pracę, przygotowując cały proces wyborczy. W tych warunkach wybory prezydenckie tym bardziej muszą zostać przeprowadzone, bo tego wymaga od nas Konstytucja i troska o zachowanie ciągłości władzy państwowej.

Wiemy, że głosowanie korespondencyjne nie jest rozwiązaniem doskonałym, ale lepszego w obecnej chwili po prostu nie ma. To rozwiązanie najbezpieczniejsze, a zdrowie i życie Polaków ma dla nas najwyższą wartość.

Czy wymuszone sytuacją nieszablonowe rozwiązania nie zniechęcą wyborców do udziału w głosowaniu? Są one dla nich wystarczająco zrozumiałe?

– Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych rozwiązań. Jest ciężko, ale nikt nie powiedział, że zawsze będzie pięknie, łatwo i przyjemnie. Mimo narracji, którą próbuje narzucić opozycja, że susza i kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa to nasza wina, jesteśmy rządem, który poradzi sobie również w tych trudnych czasach.

Wszyscy musimy się zjednoczyć, wziąć udział w wyborach i wesprzeć prezydenta Andrzeja Dudę. Jest on gwarantem, że program reform, który zaproponowaliśmy w 2015 roku i który jest popierany przez Polaków, będzie dalej realizowany. Nasz prezydent ma bardzo mocne poparcie w sondażach, ale nie może nas to rozleniwić czy zdemobilizować. Musimy wziąć udział w wyborach i oddać na niego swój głos.

Tym bardziej że czeka nas zapewne kolejna odsłona ataku opozycji i podważania procesu wyborczego. Jakich działań Brukseli możemy się spodziewać na skutek uciekania się do protekcji Unii Europejskiej przez przeciwników „dobrej zmiany”?

– Komisja Europejska niestety przyzwyczaja nas do tego, że w sytuacjach ważnych nigdy nie można oczekiwać jej wsparcia. Instytucje unijne notorycznie łamią traktaty. Podkreślił to w tym tygodniu, po raz kolejny zresztą, niemiecki Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając, że Komisja Europejska narusza prawo europejskie, i nakazując jej zmianę tego typu działań. Wierzę, że unijni komisarze nie są aż tak oderwani od rzeczywistości prawnej, żeby ośmielać się podejmować kroki prawne wobec Polski w związku z wyborami. Nie ma ku temu zupełnie żadnych podstaw traktatowych. Spodziewam się raczej, że swoją „zatroskaną” opinię może wygłosić OBWE albo Komisja Wenecka, organizacje realnego znaczenia. Zapewniam, że nasza odpowiedź będzie jeszcze bardziej stanowcza niż w przypadku obrony polskiego wymiaru sprawiedliwości. Polska jest państwem suwerennym i nikt nas nie będzie pouczał, jak i kiedy mamy wybrać prezydenta naszego kraju.

Co Polska odpowiedziała Komisji Europejskiej w kwestii wykonania postanowienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie środków tymczasowych wobec Izby Dyscyplinarnej?

– Odpowiedzieliśmy, że UE nie posiada żadnych podstaw prawnych do oceniania ustroju państw członkowskich, a także regulowania kompetencji i wpływania na działalność ich poszczególnych organów wewnętrznych. Polska nie przekazywała UE uprawnień w tym zakresie, dlatego TSUE nie ma prawa zawieszać działalności naszych organów konstytucyjnych. Takie samo stanowisko wyraził przywołany już niemiecki Trybunał Konstytucyjny, który wyraźnie stwierdził, że nie jest związany decyzją TSUE, kiedy któraś z jego interpretacji wykracza poza przyznany mu na podstawie art. 19 Traktatu o Unii Europejskiej mandat. Czekamy jeszcze na orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdzi, czy państwo polskie jest związane postanowieniem TSUE w sprawie tych środków tymczasowych, i który przesądzi, czy TSUE wykroczył w tym przypadku poza swoje kompetencje. Naszym zdaniem tak właśnie było, ale to rozstrzygnie ostatecznie polski trybunał. Na pewno nie luksemburski. Mogę zapewnić, że Solidarna Polska jest partią, która walczy z dyskryminacją Polski w UE i zawsze broni naszej suwerenności.

O tym, jak polska suwerenność będzie wyglądała za pięć, dziesięć lat, zdecydujemy, oddając głos w zbliżających się wyborach.

– Od tego będzie zależeć kształt naszego państwa, pozycja Polski na arenie międzynarodowej i to, czy nasze wartości, sprawy, które są dla nas tak ważne, będą chronione. Powtórzę raz jeszcze: musimy wziąć udział w wyborach i oddać głos na prezydenta Andrzeja Dudę. Nikt inny za nas tego nie zrobi. Osiem lat rządów opozycji i jej obecne działania, które zasługują na miano obozu zdrady narodowej, pokazują, że uzyskanie przez nią większego wpływu na władzę byłoby katastrofą dla Polski. Nie możemy pozwolić, aby do niej doszło.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska