• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Rachunki kierować do Pekinu

Niedziela, 10 maja 2020 (20:24)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Amerykańskie i brytyjskie służby badają pochodzenie koronawirusa. „The Washington Post” mówi nawet o amerykańskim śledztwie na temat roli laboratorium w Wuhan. 

– Ciągle jednak mówimy o faktach medialnych, a nie o oficjalnych komunikatach rządowych. Wszystko wskazuje, że twierdzenie, iż to targ w Wuhan był epicentrum COVID-19, to mistyfikacja. Coś jednak wydarzyło się w Narodowym Laboratorium Bezpieczeństwa Biologicznego, gdzie podobno znajduje się 1500 różnych mutacji koronawirusa i być może jeden z nich się stamtąd wydostał. To spowodowało, że na świecie mamy współczesny biologiczny Czarnobyl. Z całą pewnością, kiedy władze Chin wiedziały o koronawirusie, można było zahamować rozprzestrzenianie się pandemii, zatrzymać i zdławić ją w Chinach, zanim wirus zaczął wędrować i docierać do różnych regionów świata. Proszę zwrócić uwagę, że zamknęli prowincję Wuhan, zakazano przemieszczania się wewnątrz Chin, ale nie zamknięto transportu międzynarodowego. Społeczność międzynarodowa była już świadkiem różnych zarzutów, doniesień, rzekomych dowodów, twierdzeń, które się później nie potwierdziły. Stąd trzeba to udowodnić.

Chiny jako pierwsze stanęły na nogach, a konsekwencje, znacznie większe, ponoszą gospodarki na całym świecie. Czy Chiny zapłacą za powstały bałagan?

– Jeśli mówimy o Chinach, to w kontekście koronawirusa dzieje się coś ciekawego, bowiem to nie tylko Amerykanie, ale również Japonia, państwa Unii Europejskiej już mówią o odwrocie inwestorskim z Chin. Według mnie, jest to pewna odpowiedź na koronakryzys, która mówi więcej niż doniesienia czy spekulacje prasowe. Można się zatem spodziewać, że inwestorzy, którzy ulokowali swoją produkcję w Chinach, po pandemii zaczną się ewakuować i szukać nowych miejsc. Co więcej – warto pamiętać, że Chiny są potentatem i tak uzależniły państwa na świecie, że dzisiaj zaczynają windykowanie długów. Oznacza to, że jeśli nie spłacą długów, to Chiny przejmą ich firmy. Ten twardy proces przejmowania gospodarczego przez Chiny już się rozpoczął. I oprócz tego, że przedsiębiorstwa uciekają z Chin, to obawiają się, że Chińczycy zaczną przejmować ich przedsiębiorstwa. Nieprzypadkowy jest zatem oficjalny komunikat Niemiec o obronie niemieckich firm przed wrogim przejęciem chińskim. I to są już pewne fakty, które są czymś więcej niż doniesienia medialne.

Czy jednak Chiny same nie zgotowały sobie takiego losu?

– Wygląda, że tak. Politycznie prezydent Donald Trump już rozgrywa tę sprawę, a co za tym idzie, także gospodarczo. I Chiny mogą tu stracić bardzo wiele na wiarygodności, będą też potępiane przez międzynarodową społeczność za to, co się stało w kontekście koronawirusa. Jest jeszcze jeden aspekt. Chiny do tej pory chętnie pożyczały pieniądze całemu światu i dzisiaj dług wobec Pekinu ma wiele państw na świecie. Ten, kto jest zadłużony – tak naprawdę jest zniewolony, i dotyczy to wielu państw afrykańskich, ale także części państw Europy. I teraz jeśli ktoś żąda spłaty zadłużenia, to nie będzie już tak miło. To pokazuje, że staliśmy się zakładnikami Chińczyków.       

W dużej mierze też na własne życzenie…

– Dokładnie tak, na własne życzenie uzależniliśmy się – cały świat – od Chin. Szkoda tylko, że nie myśleliśmy o tym wcześniej, ale na tym właśnie polegają działania strategów, którzy wykorzystują moment, kiedy inni się kłócą, a oni wówczas ustawiają pionki na szachownicy, co więcej, mają przemyślane wszystkie ruchy.

Wracając jeszcze do pochodzenia koronawirusa, czy komunistyczne Chiny mogły same celowo i z rozmysłem wypuścić COVID-19 na swoich obywateli?

– Statystycznie Chiny, gdzie z powodu koronawirusa oficjalnie zmarło ponad dwa tysiące ludzi, poniosły stosunkowo niewielkie koszty w porównaniu z Hiszpanią, Włochami, już nie wspominając o Stanach Zjednoczonych, gdzie liczba zgonów przekroczyła już 80 tysięcy. Każdy reżim, jeśli tylko jest taka potrzeba – w imię interesu partii, wodza, państwa, systemu – jest w stanie przedsięwziąć takie kroki i w przypadku Chin nie można tego wykluczyć. Cóż to jednak jest, jeśli chodzi o kraj, który liczy blisko 1,4 miliarda ludzi.

Może najwyższy czas, żeby świat się zreflektował?

– Mieliśmy cudowne ozdrowienie, a jednocześnie, kiedy Europa nie może się otrząsnąć z fali zachorowań, gdzie – z wyjątkiem Szwecji czy Norwegii – dopiero powoli odmrażane są gospodarki, Chiny pokazują, że już działają, nadrabiają zaległości i oferują wszystkim krajom swoje produkty. To jest majstersztyk – mianowicie ktoś coś zaniedbał, ktoś stał się zarzewiem pandemii, gotując światu gospodarczy i każdy inny kryzys, a teraz pierwszy podnosi rękę i na bezczelnego sprzedaje światu maseczki, kombinezony, testy na koronawirusa, środki dezynfekcyjne itd.

Dlaczego Chińczycy dla przejrzystości do tej pory nie udostępnili wszystkich wyników badań, które prowadziło laboratorium w Wuhan?

– Chińczycy mają sporo za uszami, chociażby wspomniany wcześniej wirus SARS. Dlatego czekam na jedno, kiedy społeczność międzynarodowa na poziomie Organizacji Narodów Zjednoczonych czy chociażby Unia Europejska zażąda wyjaśnień od Chin, dlaczego sprawa koronawirusa była tak długo ukrywana. Co więcej – oczekuję, że jeśli będą ku temu podstawy, społeczność międzynarodowa zacznie się domagać od Chin odszkodowań. Proszę zwrócić uwagę, że z jednej strony mamy pandemię i związane z tym problemy zdrowotne, z drugiej strony świat dotyka kryzys ekonomiczny i przerwanie łańcucha dostaw, a to wszystko dzieje się w kontekście geopolitycznym. Te straty muszą zostać pokryte przez sprawcę tego zamieszania i kryzysu na wielu frontach, a sprawcą jest reżim komunistyczny w Chinach. Tak jak w przypadku szkód wojennych, tak i w tym przypadku, bo należy to uznać za pewną formę agresji, Chiny muszą zapłacić światu grube pieniądze za ludzkie tragedie, także za straty gospodarcze poszczególnych państw, gdzie powrót do czasu sprzed pandemii może potrwać kilka, a nawet kilkanaście lat. Dlatego rachunki należy kierować do Pekinu. Narzędziem ku temu, by pociągnąć Chiny do odpowiedzialności, są choćby narzędzia prawne, które należy wykorzystać, trzeba tylko wykazać się determinacją i konsekwencją. Są też inne ekonomiczne formy nacisku, których można użyć. Powstaje tylko pytanie, czy będziemy konsekwentni i solidarni w tym dążeniu.

Amerykanie do 2014 roku razem z Chinami prowadzili badania nad zaawansowanymi wirusami, które potem uznano za zbyt niebezpieczne. O ile Amerykanie wstrzymali badania, to Chińczycy – widać nie…

– Mnie nie interesuje, kto, ale dlaczego to robi i czy można? Wszystkie, a przynajmniej bardziej znaczące państwa na świecie prowadzą badania nad bronią biologiczną. Dzisiaj mamy koronawirusa, który wymknął się spod kontroli. Jest zatem dylemat, problem, w jaki sposób na przyszłość ograniczyć działania tego typu. Jeżeli społeczność międzynarodowa nie będzie konsekwentna i nie postawi tamy temu procederowi, jeśli nie postawi żądań finansowych rekompensat, które muszą boleć, to tylko będzie to zachęta do dalszych, być może jeszcze bardziej bezczelnych działań na szkodę ludzkości. Jeżeli sprawcy – reżim komunistyczny w Chinach nie zostanie ukarany, to w przyszłości możemy mieć kolejne próby, kto wie, czy nie jeszcze bardziej zabójcze.   

Czy prace nad bronią biologiczną nie powinny być zakazane?

– Manipulowanie przy tego typu wirusach jest bardzo ryzykowne. Dlatego wszelkie próby w tym zakresie powinny zostać udaremnione. Sprawa jest tym ciekawsza, że jest to niewidzialny wróg, który bez trudu – z człowiekiem – i co ważne, bardzo szybko, przemieścił się na cały świat, na wszystkie kontynenty. To załatwia sprawę za wszystkie armie świata – nawet najlepiej uzbrojone, wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt. Niepotrzebne są żadne systemy przenoszenia, wystarczy migracja ludzi. Oficjalnie od grudnia, bo nie wiemy, czy już wcześniej koronawirus się nie pojawił, tylko było to skrzętnie ukrywane, i niewiele o nim wiemy. Jako społeczności w poszczególnych państwach zostaliśmy spacyfikowani w domach, stanął przemysł, zamarł handel, branże turystyczne i właściwie całe gospodarki i cały świat został sparaliżowany. Jakie straty ponosi transport, szczególnie transport lotniczy, lotniska, które zamarły zupełnie, cała infrastruktura okołolotniskowa itd. P, co wojsko, po co armie, po co samoloty, myśliwce, bombowce, rakiety i ogromne koszty zbrojeń, skoro wystarczył niewidzialny wirus. Mieliśmy już różne wągliki i panikę, kiedy proszek pojawiał się w przesyłkach pocztowych, a teraz jest COVID-19.

Tylko czy społeczność międzynarodowa zdoła udowodnić winę?

– Nie wiem, czy zdoła, ale wierzę w to, że są instrumenty prawne, są eksperci wywiadu w zakresie zagrożeń bronią biologiczną, którzy mogą to zrobić. Ale nawet jeśli nie, to są sposoby, żeby Chiny odczuły presję i poniosły konsekwencje poprzez solidarne wycofanie się z tego kraju przez społeczność międzynarodową, przez biznes i przenoszenie interesów, dajmy na to, do Indii. W ten sposób Chiny szybko odczują konsekwencje, może nawet nie płacąc odszkodowań, ale ucieczka inwestorów, przyblokowanie przez społeczność międzynarodową wrogiego przejęcia przez kapitał chiński, to wszystko będzie oznaczało bardzo głęboki kryzys ekonomiczny w Chinach.      

Dziękuję za rozmowę.     

Mariusz Kamieniecki