Respirator z Krakowa
Czwartek, 7 maja 2020 (21:20)Z Damianem Brewczyńskim z Politechniki Krakowskiej rozmawia Jacek Sądej.
Wraz z zespołem naukowców z Politechniki Krakowskiej skonstruował Pan respirator. Jego koszt ma nie przekroczyć tysiąca złotych?
– Wykorzystaliśmy standardowe podzespoły, które są dopuszczone do użytku medycznego oraz części własnego projektu, wydrukowane na drukarkach 3D. To połączenie gwarantuje szybkość i niski koszt produkcji całej konstrukcji, a może także znacząco skrócić drogę do certyfikacji urządzenia. Właśnie po to, by obniżyć koszt i sprawić, aby każdy inżynier na świecie mógł taki egzemplarz zbudować, zostały tu wykorzystane podzespoły powszechnie stosowane w drukarkach 3D.
Pozostałe niezbędne elementy, a jest ich w konstrukcji aż 35, zostały od podstaw przez nas zaprojektowane i wydrukowane w najpopularniejszej technologii druku 3D – FDM/FFF. Wszystkie elementy, wewnątrz których porusza się powietrze trafiające do pacjenta, są elementami certyfikowanymi medycznie. Mówimy tu o ręcznym resuscytatorze, przewodach i pojemniku na wodę destylowaną do nawilżania.
Jakie testy przeszedł już respirator?
– Została sprawdzona funkcjonalność prototypu. Respirator przy kilkunastu różnych zaprogramowanych cyklach działania pompował, nawilżał i podgrzewał powietrze tłoczone do sztucznych płuc. Na prezentacji urządzenia byli obecni przedstawiciele Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, kierownik Działu Aparatury Naukowo-Medycznej Katarzyna Ciemny i zastępca dyrektora ds. infrastruktury i inwestycji Jan Zasowski. Byli pozytywnie zaskoczeni, że w tak krótkim czasie i przy tak niskim koszcie budowy udało się uzyskać taką funkcjonalność.
Urządzenie jednak nie ma jeszcze certyfikatu, aby można go było powszechnie stosować. Kiedy to nastąpi?
– Zgadza się, aby respirator był użyty w Polsce certyfikat jest niezbędny. Natomiast biorąc pod uwagę fakt, że powietrze trafiające do pacjenta porusza się tylko wewnątrz elementów już certyfikowanych medycznie, procedura certyfikacji powinna być w tym przypadku prostsza.
Czym charakteryzuje się Państwa urządzenie?
– Jako pierwszy z niekomercyjnych rozwiązań umożliwia podgrzewanie i nawilżanie powietrza, co jest niezbędne przy leczeniu pacjentów z chorobą COVID-19. Tacy pacjenci, w stanie ciężkim, wymagają intubacji (rurka wprowadzona przez przełyk aż do tchawicy) i są podłączeni do respiratorów nawet kilkanaście dni. Suche i niepodgrzane powietrze może ich ratować zaledwie przez kilkadziesiąt minut. Nasza konstrukcja rozwiązuje ten problem. Kolejnym atutem jest modułowa budowa respiratora – pozwala to innym konstruktorom na wykorzystanie własnych pomysłów – podłączenie różnych elementów tłoczących powietrze, takich jak miechy, cylindry z tłokami czy siłowniki w konfiguracji odwrotnej.
Jakie są perspektywy związane z Państwa produktem i jaką drogę musi teraz przejść, aby mógł pełnić swoją medyczną, terapeutyczną funkcję?
– Pierwszym celem jest umieszczenie projektu w internecie na licencji Open Source, a więc otwartej dla wszystkich zainteresowanych. Tak, aby każdy majsterkowicz mógł taki model zbudować lub wykorzystać poszczególne jego rozwiązania. Może się to przysłużyć do szybszego rozwoju innych tego typu rozwiązań powstających w krajach rozwijających się. Kolejnym etapem będzie nadanie konstrukcji ostatecznego kształtu oraz dostosowanie interfejsu do potrzeb lekarzy.