• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Bruksela nie wyciąga wniosków…

Piątek, 1 maja 2020 (14:14)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Komisja Europejska wszczyna kolejny raz procedurę o naruszenie prawa unijnego przeciwko Polsce. Czy są jakiekolwiek podstawy takich działań?

– Komisja Europejska ma prawo ingerować, ale w sposób uzasadniony i nie we wszystkich sprawach. W tym przypadku mówimy o braku podstaw traktatowych. Kwestia praworządności jest rzec można stałym leitmotivem i Komisja Europejska nie zajmuje się tym, co dzisiaj trapi prawie pół miliarda mieszkańców Unii Europejskiej, czyli koronawirusem i katastrofą gospodarczą, która jest następstwem pandemii, ale zajmuje się walką o praworządność i demokrację w państwach członkowskich, czego Polska jest tutaj przykładem.

Jest to też barometr nastrojów i sposobu działania Komisji Europejskiej, bo można powiedzieć, że świat wali się wokół nas, państwa mają realne problemy, a urzędnicy brukselscy wydają się tym nie przejmować. To przejaw swoistego oderwania się od rzeczywistości, bujania w obłokach, ale także przykład działania absolutnie bezprawnego.

Czy Komisja Europejska podobnie zresztą jak Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu działają poza swoimi kompetencjami?

– Można tak powiedzieć. Paradoks polega na tym, że Polsce zarzuca się brak praworządności, albo brak stosowania prawa w sposób właściwy, tymczasem Komisja Europejska sama, poprzez takie działanie daje przykład braku praworządności. Wszystkie organy władzy publicznej w Polsce – zgodnie z art. 7 Konstytucji RP działają na podstawie i w granicach prawa, i to – moim zdaniem – jest najlepsza definicja praworządności. Mianowicie wszystkie organy władzy publicznej mają działać na podstawie i w granicach prawa i nie mogą tego prawa przekraczać, łamać czy ignorować, muszą również działać na podstawie obowiązujących przepisów.

Czy zatem w Traktacie o Unii Europejskiej są takie przepisy?     

– W jakimkolwiek traktacie unijnym takich przepisów nie ma – to po pierwsze, a po drugie Komisja Europejska ingerując w sprawy suwerennego państwa przekracza normy, które są przewidziane do interwencji. Tak jak na wstępie naszej rozmowy powiedziałem – Komisja Europejska owszem ma prawo interweniować w państwie członkowskim, ma prawo wnioskować do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu o ukaranie państwa członkowskiego, jeśli jakieś wartości traktatowe, takie jak swoboda kapitału, swoboda przepływu usług, swoboda przemieszczania się są w jakikolwiek sposób, wskutek działań protekcjonistycznych przez dane państwo wprowadzane.

I Komisja Europejska wielokrotnie podejmowała tego typu działania, które nie spotykały się z krytyką i były traktowane jako coś oczywistego. Oczywiście strona – państwo członkowskie – wobec którego takie działania były podejmowane nie była z tego powodu zadowolona, ale tu chodziło o interes całej Unii i obywateli.

W tym przypadku mamy jednak zaprzeczenie takich działań?

– Dokładnie, co więcej mamy do czynienia ze swoistym przykładem braku praworządności, a de facto z realizacją wcześniejszych założeń, czyli kroczącego poprzez tworzenie precedensów projektu budowy Unii Europejskiej jako państwa federalnego, federalnej Europy. Przykładem takiego precedensu jest chociażby kwestia badania praworządności. Tyle, że Unia Europejska nie ma do tego prawa prerogatyw, ale jeśli taki casus się zdarzy, to w przyszłości będą się na to powoływać np. w kwestii ingerowania prokuratury, policji, straży gminnych, miejskich w poszczególnych państwach członkowskich czy też w kwestiach dotyczących podatków – tych podatków, których wysokość, forma i sposób płacenia nie jest uregulowana na szczeblu unijnym.

Przypomnę, że tylko podatek VAT i cła są regulowane na poziomie unijnym, ale to też nie w sposób zupełny. Chodzi tu raczej o widełki, w jakich dane państwo członkowskie może ustalać – według własnego uznania – wysokość podatku VAT, natomiast już podatki bezpośrednie takie jak podatek dochodowy od osób fizycznych czy prawnych jest wyłącznie w kompetencji państw członkowskich. I jeśli tego typu precedens dotyczący praworządności się zdarzy, to moim zdaniem Komisja Europejska stwierdzi, że mimo, iż w traktatach nie ma kwestii dotyczącej podatku dochodowego od osób fizycznych, to Unia Europejska też sobie taką kompetencję przepisze i na przykład zechce wprowadzić podatek jednolity – w takim znaczeniu, że we wszystkich państwach członkowskich taki podatek będzie dla przykładu w wysokości 40 procent.

A zatem nie tak jak obecnie w Polsce, gdzie ten podatek jest progresywny i zależy od dochodu i są dwie stopy procentowe tego podatku. Można zatem powiedzieć, że działania Komisji Europejskiej są niebezpieczne. W Polsce właściwie już przyzwyczailiśmy się do tyrad ze strony instytucji brukselskich, oczywiście komisarze się zmieniają, ale polityka jest ta sama.      

Czy w świetle tego, co Pan poseł powiedział powinniśmy się nadmiernie przejmować działaniami Komisji Europejskiej, czy może raczej po prostu robić swoje?

– Uważam, że powinniśmy się bacznie przyglądać tym działaniom i nie zmieniać zdania, twardo stojąc przy swoich racjach. Jednocześnie powinniśmy poszukiwać sojuszników w samej Unii Europejskiej, bo dzisiaj pod obstrzałem są Polska i Węgry, ale jutro do tego grona mogą dołączyć kolejne kraje jak dajmy na to Czechy, Słowacja, może Chorwacja, a może też Hiszpania czy Włochy. Tym bardziej powinniśmy artykułować i dążyć do tego, aby nastąpiła reforma organów Unii Europejskiej.

Kiedy minie pandemia koronawirusa, to liderzy poszczególnych państw członkowskich, szefowie rządów powinni się zastanowić nad istotną reformą organów unijnych. Mam wrażenie, że w tej całej konstrukcji, gdzie Rada Europejska jest najważniejsza i szefowie poszczególnych państw, to jednak Komisja Europejska przypisuje sobie kompetencje rządzenia poszczególnymi państwami narodowymi i narzucania swojej woli, podczas gdy takich kompetencji nie ma.

Chyba wstępem czy też zachętą do takiej dyskusji może być list prezydenta Dudy do przywódców państw Unii, a także państw Partnerstwa Wschodniego i Bałkanów Zachodnich zawierający pięciopunktowy plan dotyczący współpracy międzynarodowej po pokonaniu koronawirusa…?

– Plan jak słyszymy obejmuje stworzenie europejskiego mechanizmu bezpieczeństwa medycznego, ale też konieczność rozwoju gospodarczego poprzez rozwój produkcji europejskiej. Prezydent wskazuje również na rolę prawa międzynarodowego i prawa humanitarnego, podnosząc też potrzebę budowy bezpieczeństwa militarnego oraz prowadzenia polityki klimatycznej dostosowanej do możliwości gospodarczych każdego państwa i co istotne przy społecznej akceptacji tego typu działań.

Prezydent Andrzej Duda dostrzega zagrożenia jakie rysują się na horyzoncie, dlatego wielokrotnie z jego ust można było usłyszeć konieczność działań naprawczych, które w dobie pandemii jeszcze bardziej się uwypukliły. Również cały obóz Prawa i Sprawiedliwości podnosił, że konieczna jest reforma Unii Europejskiej, co zresztą było tematem ubiegłorocznej kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, gdzie kwestia zmian traktatowych była podnoszona.

Również prezes Jarosław Kaczyński – podczas jednego z kryzysów unijnych mówił, że byłoby warto zastanowić się opracowaniem nowego Traktatu o Unii Europejskiej, który będzie regulował porządek organizacyjny Unii i poszczególnych relacji między poszczególnymi jej ciałami i organami takimi jak Parlament Europejski, Komisja Europejska czy Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Jest to konieczne, bo obecne rozwiązania nie zdają egzaminu.

W tle procedury przeciwko Polsce pojawia się stanowisko Donalda Tuska w kwestii wyborów prezydenckich w Polsce – stanowisko szefa Europejskiej Partii Ludowej, której politycy dominują w Komisji Europejskiej i w ogóle w organach Unii Europejskiej. Czy zatem nie jest to przykład ingerencji unijnych organów w sprawy państwa narodowego?

– Z pewnością Donald Tusk nie jest osobą przychylną polskiemu rządowi czy w ogóle Prawu i Sprawiedliwości. Przyznam, że nie słyszałem z jego ust pozytywnych słów pod adresem polskiego rządu poza oznakami nienawiści, wrogości czy też obelgami. Wielokrotnie dawał temu wyraz jako przewodniczący Rady Europejskiej, a teraz, kiedy sprawuje funkcję szefa EPL, której członkami są m.in. Platforma i PSL – również tą funkcję wykorzystuje do różnej maści ataków na Polskę czy też do politycznych manifestacji jak to miało miejsce ostatnio, kiedy mówił Polakom, co mają robić.

Ten jego apel, aby nie wziąć udziału w wyborach prezydenckich, to nic innego jak wzywanie do anarchii. Myślę, że warto byłoby zapytać partnerów politycznych z innych europejskich państw, którzy tworzą EPL czy byliby zadowoleni, gdyby szef tej formacji stwierdzał, że dajmy na to w Niemczech czy innych państwach nie ma wyborów, tylko jest jakaś farsa, koperiada. Czy pozwoliliby na ingerencję w jakim trybie takie wybory się odbywają. Z całą pewnością to, co robi Donald Tusk, ale także Komisja Europejska, w której na wielu stanowiskach są politycy wywodzący się ugrupowań wchodzących w skład EPL jest niczym innym jak ingerencją i próbą wywierania presji na Polskę. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że za tymi działaniami stoi m.in. Donald Tusk.

                   Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki