Troszczył się o dobro Kościoła
Piątek, 25 stycznia 2013 (02:04)Patrząc na posługę biskupią i kardynalską ks. Prymasa Józefa Glempa, trzeba zauważyć, że sprawował ją niemal tyle samo czasu, ile trwał pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II, czyli około dwudziestu sześciu lat. Ponad ćwierć wieku to bardzo dużo i z całą pewnością istnieje wiele pól i dziedzin, w których obecność, wkład i dorobek księdza Prymasa Józefa Glempa wyraźnie się zaznaczyły.
Stan wojenny i transformacja
Najpierw warto zwrócić uwagę na sytuację polityczną i na to, co wyznaczało poszczególne jej etapy w Polsce. Śmierć poprzednika – księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego, zbiegła się z zamachem na życie Papieża Jana Pawła II. Obejmując stolice arcybiskupie w Warszawie i w Gnieźnie oraz funkcję Prymasa Polski, a wkrótce potem godność kardynalską, ksiądz kardynał Józef Glemp czynił to w bardzo trudnym momencie naszej ojczystej historii.
Musiał podejmować niełatwe i bardzo odpowiedzialne decyzje, także te, które były związane ze stanem wojennym i z jego bezpośrednimi następstwami, gdy wielu Polaków emigrowało za granicę w warunkach stanu wojennego. Lata te były naznaczone niebywałą odpowiedzialnością, która pod wieloma względami stanowiła przedłużenie tej odpowiedzialności, którą wcześniej przyjął na siebie ksiądz kardynał Stefan Wyszyński.
Kolejne wydarzenia polityczne, tzw. Okrągły Stół i przeobrażenia społeczne i polityczne, które po nim nastąpiły, też wymagały ogromnej dyplomacji, wielkiego wysiłku i wielkiej ostrożności. A z drugiej strony podejmowania decyzji, które nie zawsze były popularne, a których słuszność okazywała się nie w perspektywie doraźnej, lecz po upływie pewnego, nierzadko długiego, czasu.
Do tego dochodziło wiele spraw mniej czy bardziej szczegółowych, zarówno w wymiarze ogólnopolskim, krajowym, jak i w wymiarze warszawskim, co jest bardzo znaczące i ważne ze względu na miejsce Kościoła warszawskiego na mapie Kościoła katolickiego w Polsce.
Na osobne podkreślenie zasługują wieloletnie wysiłki ks. Prymasa na rzecz integracji Polonii rozsianej po całym świecie i umacniania jej bliskich więzi z Ojczyzną. Ksiądz kardynał odbył wiele podróży, spotykając tysiące Polaków zamieszkujących na różnych kontynentach. Z tym łączy się również jego troska o polonijne instytucje kościelne, przede wszystkim w Rzymie, lecz nie tylko.
Jeżeli chodzi o wydarzenia rangi kościelnej, to przez ponad ćwierć wieku było ich bardzo, bardzo wiele, nie sposób wyliczyć wszystkich. Do najważniejszych należą: kolejne pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, Kongres Eucharystyczny, który odbył się w 1987 r., cierpliwe wdrażanie nauczania Soboru Watykańskiego II i Jana Pawła II, zwłaszcza wyłożonego w Katechizmie Kościoła Katolickiego.
Konkordat i religia
Ksiądz kardynał Józef Glemp był prawnikiem i doskonale zdawał sobie sprawę, jak ważne jest zawarcie konkordatu. Często przypominał sytuację przedwojenną, kiedy między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą obowiązywał konkordat. Taka regulacja była bardzo potrzebna w naszych czasach. Konkordat w swoim obecnym kształcie miał wielu przeciwników. Ksiądz Prymas wykazał tutaj ogromną cierpliwość. Między innymi dzięki temu doszło do podpisania tej umowy, która na długie lata położyła podwaliny pod relacje pomiędzy państwem polskim a Stolicą Apostolską. Była ona potrzebna też z tego względu, że sytuacja zmieniła się i była inna niż za życia wielkiego Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego, który na własne barki wziął odpowiedzialność za decyzje w bardzo trudnych sprawach.
W tym czasie również religia wróciła do szkół, choć sprzeciwiało się temu wiele osób w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. A to było bardzo ważne, dlatego że położyło kres sytuacji, gdy lekcje religii odbywały się w warunkach urągających godności dzieci. Religia odzyskała należne jej miejsce. Pod tym względem sytuacja w Polsce wróciła do normalności i ks. kard. Glemp wszędzie, gdzie mógł, to podkreślał.
Z całą pewnością wielkim dziełem było przygotowanie Kościoła katolickiego w Polsce pod przewodnictwem księdza Prymasa do przeżywania Wielkiego Jubileuszu roku 2000. To był owocny i dobry czas dla Polski, dla archidiecezji warszawskiej również. Myślę, że w tym kontekście trzeba również umiejscowić jego decyzję o budowie Świątyni Opatrzności Bożej, którą postanowił spłacić wielki dług zaciągnięty pod koniec XVIII wieku, zobowiązanie, które nie zostało wcześniej wypełnione. Dobrze widać, z jakimi trudnościami i przeciwnościami wciąż zmaga się ta inicjatywa, ale miejmy nadzieję, że zostanie szczęśliwie zakończona.
Wielkim wydarzeniem, brzemiennym w skutki, był nowy podział administracyjny Kościoła katolickiego w Polsce, w wyniku którego ksiądz kardynał Józef Glemp przestał pełnić funkcję metropolity gnieźnieńskiego i od tej pory została mu powierzona tylko metropolia warszawska, i to okrojona wzdłuż linii Wisły, powstała bowiem nowa diecezja – diecezja warszawsko-praska, a także diecezja łowicka. To oczywiście wymagało też przeprofilowania duszpasterstwa na terenie Warszawy i jej okolic. Natomiast od księdza Prymasa na pewno wymagało wiele pokory.
Kolejnym przełomem była śmierć Ojca Świętego Jana Pawła II, okres żałoby, a także podejmowanie przez Kościół katolicki nowej roli po śmierci Papieża Polaka – rozpoznawanie nowego miejsca i zadań w społeczeństwie. Ksiądz Prymas Glemp wykazał nie tylko troskę, ale także wiele realizmu, połączonego w tej nowej sytuacji również z poczuciem ogromnej odpowiedzialności za dalszy rozwój sytuacji.
We wszystkich tych sprawach ksiądz kardynał postępował z jednej strony bardzo ostrożnie i powściągliwie – zdawał sobie bowiem sprawę, że każda decyzja ma swoje dalekosiężne skutki i konsekwencje, a z drugiej strony był człowiekiem otwartym, wsłuchującym się w rozmaite głosy i podatnym na to, żeby przy każdej sposobności troszczyć się o dobro Kościoła warszawskiego, Kościoła katolickiego w Polsce.
Na pewno bardzo trudnym czasem dla księdza kardynała były tygodnie, które nastąpiły po tym, gdy przestał być arcybiskupem warszawskim, a więc na przełomie 2006 i 2007 roku, czyli sprawa niedoszłego ingresu księdza arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Wiem, że ksiądz Prymas bardzo mocno przeżywał te wydarzenia, bardzo się nimi przejął. Mówił o tym podczas jednego ze spotkań z kapłanami warszawskimi, w którym uczestniczyłem. Było to dla niego przyczyną bardzo dotkliwego cierpienia.
Dziedzin, w których działał śp. Prymas Polski, było bardzo wiele. Na pewno trzeba pewnego czasu, żeby dokonać rzetelnego bilansu. Jedno jest pewne – ks. kard. Józef Glemp trwale zaznaczył swoją obecność w historii Kościoła katolickiego, a szczególnie w Warszawie.
Ks. prof. Waldemar Chrostowski