Prymas czasów przemian
Piątek, 25 stycznia 2013 (02:03)Polska żegna śp. księdza kardynała Józefa Glempa, Prymasa Polski, człowieka wielkiej wiary, skromności i pokory, kochającego Kościół i Ojczyznę.
Apostołem jedności – a nie rozłamu, zgody – a nie konfrontacji, oraz wspólnego budowania pomyślnej przyszłości Kościoła i Narodu nazwał wczoraj śp. ks. kard. Józefa Glempa Ojciec Święty Benedykt XVI. Jako Prymas Polski prowadził Kościół i Naród w czasach dramatycznych dla Ojczyzny. Został metropolitą warszawsko-gnieźnieńskim 7 lipca 1981 r., gdy Polska ocierała jeszcze łzy z powodu niedawnej straty Prymasa Tysiąclecia Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i po zamachu na bł. Jana Pawła II. Oczekiwania Narodu, który zaczął podnosić się z kolan wobec jarzma komunistycznego reżimu, były ogromne. Swą posługą wspierał tę wielką nadzieję, jaką dawała Narodowi „Solidarność”. Po kilku miesiącach przyszedł jednak tragiczny dzień 13 grudnia i stan wojenny. – Nie podejmujcie walki Polak przeciwko Polakowi! – wołał tego dnia w kościele Matki Bożej Łaskawej w Warszawie. Nie chciał rozlewu krwi. Wspierał prześladowanych kapłanów, organizował pomoc internowanym.
Do godności kardynalskiej ks. abp Józef Glemp podniesiony został 2 lutego 1983 r., na kilka miesięcy przed zniesieniem stanu wojennego. Jako pasterz archidiecezji warszawskiej i gnieźnieńskiej oraz Prymas Polski był człowiekiem bardzo roztropnym, który starał się rozwiązywać problemy przez dialog. Przestrzegał kapłanów przed uleganiem prowokacjom ze strony władzy, która szukała pretekstów, aby atakować Kościół. – Charakteryzowało go to, że był człowiekiem umiaru, nie szukał konfliktów, ale łagodności i spokoju – podkreśla ks. kard. Stanisław Nagy z Krakowa. Nie przez wszystkich w tej postawie był rozumiany, a czasem i krytykowany.
Ważną kartą w życiorysie księdza kardynała Glempa było wsparcie, jakiego udzielał Polakom żyjącym poza granicami Ojczyzny, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Szczególnie ważna była jego wizyta duszpasterska na Kresach w 1988 r., po której zmieniła się tam sytuacja Kościoła katolickiego. – To on wyraźnie powiedział, że na tych terenach żyją katolicy, którzy potrzebują biskupów, księży i świątyń – wspomina ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski.
Przemiany ustrojowe w 1989 r. sprawiły, że Kościół i Episkopat pod przywództwem ks. kard. Józefa Glempa musiały zacząć funkcjonować w innych, jak się wkrótce okazało – wcale nie łatwiejszych, okolicznościach. – Był to czas zagospodarowywania, a właściwie odzyskiwania przestrzeni dla Kościoła, co wyrażało się m.in. w powrocie religii do szkół, odtworzeniu diecezji wojskowej, powrocie kapelanów do szpitali i więzień – zwraca uwagę ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. Za czasów ks. kard. Glempa została też przeprowadzona reorganizacja diecezji Kościoła w Polsce, a także doszło do zawarcia konkordatu. Nie oznaczało to jednak, że katolicy mogli się już poczuć swobodnie w swojej Ojczyźnie. Starzy wrogowie pozostali i pojawili się nowi. – Księdza Prymasa bardzo bolało to, że ci, którzy wcześniej szukali schronienia w Kościele, po 1989 r. zaczęli go atakować – podkreśla ks. prałat Grzegorz Kalwarczyk, były kanclerz Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, długoletni współpracownik ks. kard. Glempa.
Ksiądz kardynał Józef Glemp kierował archidiecezją warszawską praktycznie do 1 kwietnia 2007 roku. Urzędującym Prymasem Polski był do 18 grudnia 2009 roku, kiedy ukończył 80 lat. Zmarł w godzinie Apelu Jasnogórskiego w środę, 23 stycznia br., po ciężkiej chorobie nowotworowej płuc. Główne uroczystości pogrzebowe odbędą się w poniedziałek o godz. 11.00 w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela, w której kryptach zostanie pochowany.
Sławomir Jagodziński