• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Człowiek posłany przez Boga

Poniedziałek, 27 kwietnia 2020 (15:55)

W czerwcu 1996 r. Jan Paweł II po raz trzeci przybył do Niemiec. W odróżnieniu od poprzednich dwóch pielgrzymek, nie był to już kraj podzielony. Papież z Polski pierwszy mógł odwiedzić Berlin.

Jeszcze w styczniu 1989 r. Erich Honecker, przywódca Niemieckiej Republiki Demokratycznej, publicznie wyraził opinię, że mur berliński pozostanie jeszcze pięćdziesiąt lat, a nawet sto lat, jeśli nie znikną przyczyny, dla których został zbudowany. Michael Mayer, pisząc o tej sprawie w marcu 1989 r. na łamach „Newsweeka”, podsumował swoje rozważania w sposób następujący: „Zanim się zawali, przeminą lata, a może nawet całe generacje. Dwie części Niemiec nigdy nie będą już stanowiły całości”.

Papież z Polski był innego zdania. Po tym, jak we wrześniu 1989 r. rozpoczęły się masowe demonstracje ludności NRD, na 12 października tego samego roku wezwał do Watykanu biskupów z obu części Niemiec. Zaledwie sześć dni później Erich Honecker ustąpił z urzędu. Ostatnim akt rządowy podpisał 16 października, a był nim list gratulacyjny dla Jana Pawła II z okazji 12. rocznicy jego wyboru na Stolicę Piotrową…

Atmosfera, która poprzedzała przybycie Ojca Świętego do Niemiec, nie była mu przychylna. Fala nienawiści do Kościoła, wykraczała daleko poza uzasadnioną krytykę. Karl Heinz Hock zauważył, że „niespełna 50 lat po upadku nazistów lżenie religii znów stało się modne”. „Nie ma dnia, by w mass mediach nie spotwarzano papieża, biskupów czy prawd wiary” – stwierdził redaktor naczelny KNA.

Późnym popołudniem, 21 czerwca 1996 r., witając Jana Pawła II na lotnisku w Paderborn prezydent Niemiec, Roman Herzog mówił: „Świat stał się inny. My, Niemcy, skorzystaliśmy z tego w sposób szczególny. Dzisiaj pragnę wyrazić w tym miejscu głęboką wdzięczność za wszystko, co uczyniłeś jako Papież i jako człowiek, aby doprowadzić do upadku żelaznej kurtyny. Większa część ruchu na rzecz wolności w Europie Wschodniej znalazła w Tobie oparcie i pomoc”.

Ostatnim punktem papieskiej wizyty było spotkanie w Berlinie przy Bramie Brandenburskiej. Eberhard Diepgen, burmistrz Berlina, witając Jana Pawła II w tym miejscu powiedział: „Fakt, że Wasza Świątobliwość może dziś przemawiać w tym miejscu do berlińczyków, do wszystkich Niemców i Europejczyków, jest – jak sądzę – wyrazem sprawiedliwości dziejowej. Stało się to udziałem papieża pochodzącego z Polski, który nie ma dywizji, ale który wstrząsnął totalitarnym systemem komunizmu mocą słowa i prawdy”.

Z kolei Helmut Kohl, kanclerz Niemiec, stwierdził: „My, Niemcy, bardzo wiele Ci zawdzięczamy. Przyczyniłeś się bowiem w sposób decydujący do przezwyciężenia totalitarnej, antychrześcijańskiej ideologii, która podzieliła nasz kontynent, nasz kraj i to miasto. Pomogłeś nam w ten sposób zrealizować marzenie o zjednoczeniu Niemiec. Ty nigdy nie pogodziłeś się z tym nienaturalnym podziałem Europy przez żelazną kurtynę. I właśnie Ty umiałeś natchnąć odwagą miliony ludzi, którzy jeszcze kilka lat temu zmuszeni byli żyć pod panowaniem komunistycznego reżimu, mówiąc im, by nie tracili nadziei, że któregoś dnia zaznają wolności”.

Po zakończeniu papieskiej wizyty w Niemczech komentator „L’Osservatore Romano” napisał: „Jeszcze przed podróżą z wielu stron wyrażano przekonanie, że katolicy niemieccy nie czekają na papieża. Niektóre czasopisma, podające się za katolickie, próbowały nawet podeprzeć tę tezę wynikami sondaży opinii publicznej. Nigdy dotąd fakty tak jednoznacznie nie przekreśliły przewidywań, nigdy dotąd nie zapadło tak głuche milczenie mediów, które wbrew etyce zawodowej nie chciały przyznać się do błędu”.                         

Sebastian Karczewski