• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Trzeba upominać się o wartości duchowe

Poniedziałek, 27 kwietnia 2020 (10:26)

60 lat temu mieszkańcy Nowej Huty stanęli w obronie krzyża.

60 lat temu mieszkańcy Nowej Huty stanęli w obronie krzyża. Po tym, jak władze państwowe cofnęły zgodę na budowę w robotniczej dzielnicy pierwszego kościoła, doszło do zamieszek. – Krzyż nowohucki jest jednym z tych, o które roztrzaskała się komunistyczna ideologia – podkreślił prezes IPN, Jarosław Szarek.

Pierwszy nowohucki kościół miał stanąć u zbiegu ówczesnych ulic Marksa i Majakowskiego. W marcu 1957 r. podczas uroczystej procesji prowadzonej przez ks. prałata Stanisława Czartoryskiego i Mszy św. odprawionej przez abp. Eugeniusza Baziaka poświęcono plac budowy i drewniany krzyż. Kilka miesięcy później rozstrzygnięty został zorganizowany przez Stowarzyszenie Architektów Polskich konkurs na projekt kościoła – zwyciężył projekt architekta Zbigniewa Solawy.

Do jego realizacji jednak nie doszło. Rok później nastąpiło pogorszenie stosunków między państwem a Kościółem i władze zaczęły robić wszystko, by uniemożliwić budowę świątyni.

– Dla systemu komunistycznego Kościół z jego dziedzictwem i chrześcijańskimi wartościami był zasadniczą przeszkodą w tworzeniu nowego, socjalistycznego społeczeństwa. W PRL natężenie walki z Kościołem było różne, ale trwała ona nieprzerwanie po rok 1989. Po ustępstwach poczynionych po roku 1956 władza wycofała się m.in. ze zgód na budowę świątyń, a z czasem podjęła kolejne decyzje uderzające w religię. W ich konsekwencji doszło do wystąpień mieszkańców m.in. w Kraśniku, Nowej Hucie, Zielonej Górze i Gliwicach. W 1961 r. ostatecznie zlikwidowana została nauka religii w szkołach – mówił  prezes IPN Jarosław Szarek, przypominając, że Kościół przygotowywał się wówczas do obchodów 1000-lecia chrztu Polski.

– Blokada budowy kościołów była jednym z elementów ograniczania praw Kościoła i zmagań z prymasem Wyszyńskim – powiedział Szarek. W 1959 r. Rada Narodowa uchyliła decyzję lokalizacyjną dotyczącą kościoła w Nowej Hucie i zdecydowała, że na działce wybudowana zostanie szkoła „tysiąclatka”. Rankiem 27 kwietnia 1960 r. robotnicy przystąpili do usuwania krzyża. Pierwsze zareagowały kobiety wracające do domów z zakupów. Kobiety trzymały chylący się krzyż i grudkami ziemi, a potem kamieniami rzucały w robotników.

Tłum pod krzyżem stopniowo gęstniał, a zebrani śpiewali pieśni religijne, modlili się, składali kwiaty. Po południu dołączyli robotnicy, którzy skończyli pracę w nowohuckich zakładach i doszło do pierwszych starć z oddziałami ZOMO, które przerodziły się w walki uliczne. Zdemolowany został budynek Dzielnicowej Rady Narodowej na osiedlu Zgody. Do rozpędzenia zebranych użyto gazu, a wieczorem milicja dostała zgodę na użycie ostrej amunicji. Uliczne walki trwały do późnej nocy. Postrzelonych z broni palnej zostało sześć osób.

Protest stłumiono, a krzyż został zniszczony. Władze skonfiskowały 2 mln zł uzbierane przez mieszkańców na budowę kościoła. Po zajściach zatrzymano 493 osoby, w tym 25 kobiet i 50 osób nieletnich. 147 osób aresztowano. Prowadzono 170 dochodzeń. 87 osób sądy skazały na kary od 6 miesięcy do 5 lat więzienia. 119 osób zostało ukaranych przez kolegia ds. wykroczeń grzywnami, a 4 inne 1-2-miesięcznymi aresztami. Kilkadziesiąt osób zwolniono z pracy.

– Dla władzy komunistycznej wystąpienie robotników w obronie krzyża to był cios, bo wedle propagandowych założeń Nowa Huta miała być wzorcowym miastem socjalizmu, to miał być nowy wspaniały świat, gdzie ludzie mają pracę i są szczęśliwi. Tymczasem oni upomnieli się o wartości duchowe – mówił Szarek.

Podczas majowych obchodów 10-lecia Huty im. Lenina, I sekretarz KC PZPR, Wisław Gomułka wygłosił przemówienie, w którym wydarzenia pod krzyżem określił jako „gorszące chuligańskie ekscesy”.

Historyk z krakowskiego oddziału IPN dr Wojciech Paduchowski, który badał skalę represji po wydarzeniach z 27 kwietnia 1960 r., mówi, że przy Komendzie Dzielnicowej Milicji Obywatelskiej w Nowej Hucie powstała specjalna grupa, która spośród uczestników zajść miała wytypować osoby do wysiedlenia. Ostatecznie sporządzono listę 98 nazwisk.

– Ale okazało się, że operacji wysiedlenia nie da się wykonać bez złamania PRL-owskiego prawa. Możliwe było jedynie wyrzucenie osób zamieszkałych w hotelach robotniczych i zameldowanych na pobyt czasowy, którym można było nie przedłużyć tego pobytu. Wysiedlenia dotknęły właśnie tej grupy – oni należeli do tych, którzy najostrzej walczyli z ZOMO na ulicach – mówił Paduchowski. Dodał, że nigdzie nie natrafił na informacje, żeby z dzielnicy wyrzucono kogokolwiek, kto otrzymał tam mieszkanie. – Był to element zastraszania i upokarzania. Robotnicy bali się, przychodzili do sekretarzy komitetów zakładowych i błagali, żeby ich nie wyrzucać z Nowej Huty – dodał.

Prasa ogólnopolska nie donosiła, co stało się w Nowej Hucie, w krakowskich dziennikach pojawiły się krótkie notki potępiające zamieszki. Ciszę medialną zarządził sam Gomułka. Ale pisali o tym dziennikarze z Niemiec, Szwajcarii, Włoch i amerykańskiego „New York Timesa”. – Podejrzewam, że to bp Karol Wojtyła, który miał doskonałe wyczucie polityczne, polecił śledzić doniesienia na ten temat, bo w archiwum kurii zachowały się wycinki z zagranicznych gazet z tego okresu – powiedział Paduchowski.

Jak podkreśla Jarosław Szarek, wydawać by się mogło, że komunistyczne władze osiągnęły sukces, ale w dłuższej perspektywie przegrały. – Obrona krzyża pokazała, że mieszkańcy Nowej Huty gotowi są do zdecydowanych wystąpień, z czym władza musiała się liczyć w przyszłości – mówił.

Dzięki bp. Karolowi Wojtyle udało się w końcu doprowadzić do budowy świątyni w Nowej Hucie, choć pierwszy kościół – Arka Pana – powstał w innym miejscu – kilkaset metrów dalej. Jego budowę rozpoczęto w październiku 1967 r., a 15 maja 1977 r. kard. Karol Wojtyła dokonał jego konsekracji. Tego samego dnia w Krakowie – po śmierci Stanisława Pyjasa – powstał Studencki Komitet Solidarności.

– Krzyż nowohucki jest jednym z tych krzyży, o który roztrzaskała się komunistyczna ideologia – podkreślił Szarek. Dodał, że rola Kościoła katolickiego wychodziła daleko poza potrzeby religijne – był on miejscem prowadzenia działalności kulturalnej i edukacyjnej, gdzie cementowały się lokalne społeczności. – Owoce protestu z 1960 r. przyszły po latach – dodał prezes IPN.

Dziś w miejscu, gdzie stał krzyż, jest Pomnik Krzyża Nowohuckiego, zaprojektowany przez krakowskiego artystę rzeźbiarza, prof. Stefana Dousę. 27 kwietnia 1991 r. nazwę ul. Majakowskiego zmieniono na Obrońców Krzyża.

AB, PAP