• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Na koronawirusie świat się nie kończy

Piątek, 24 kwietnia 2020 (15:14)

Z Marianem Szołuchą, doktorem nauk ekonomicznych z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rośnie społeczna presja na wychodzenie z kwarantanny i odmrażanie gospodarki. Jak w tym wszystkim znaleźć złoty środek, jak rozważnie otwierać kraj i łagodzić restrykcje?

– Nie znam się na medycynie czy epidemiologii – od tego są specjaliści, dlatego mogę tylko mówić o perspektywie ekonomicznej, względnie ekonomiczno-społecznej, a ta rzeczywiście wskazuje na odmrożenie gospodarki jako jedyną drogę, którą możemy zacząć wracać do normalności i nie ponieść strat, które w dłuższym trwaniu w tym stanie mogłyby się okazać dla nas niemożliwymi do uniesienia.

To znaczy uważam, że odmrażanie gospodarki, pozwolenie jej na względnie normalne – podkreślam: względnie normalne – funkcjonowanie, to jest najprostsza droga do uniknięcia tego, by lekarstwo nie okazało się gorsze od samej choroby. Chodzi o to, aby środki zaradcze zaaplikowane nam wszystkim przez rząd nie doprowadziły do poniesienia jeszcze większych kosztów w dłuższej perspektywie. Przecież możliwości naszej służby zdrowia, czy w ogóle życie i zdrowie Polaków zależą od tego, jak funkcjonuje gospodarka, jak wyglądają nasze finanse publiczne, jak kształtują się budżety naszych gospodarstw domowych, a zatem jest to system naczyń połączonych.

Trzeba sobie powiedzieć także, że na koronawirusie świat się nie kończy, stąd musimy taką kalkulację zacząć robić, musimy zacząć w miarę normalnie funkcjonować, cały czas trzymając rękę na pulsie.

Na czym powinniśmy skupić uwagę?     

– Kierunkowo mogę wskazać, że należałoby poszukać środków zaradczych – antyepidemicznych, o charakterze wolnościowym. Mam tu na myśli nakaz noszenia maseczek, co już zostało wprowadzone, być może również rękawiczek, może też jeszcze ściślejsze odizolowanie osób najbardziej narażonych na przechodzenie choroby COVID-19 bądź już zakażonych koronawirusem i otoczenie ich wszystkich właściwą opieką.

Być może potrzebne są także dalsze zakupy sprzętu medycznego – bardziej zaawansowanego niż tylko sprzęt ochronny – na czele z respiratorami, może też budowa szpitali polowych, czyli zwiększenie liczby wolnych łóżek, które min. Łukasz Szumowski podczas jednej z ostatnich konferencji wskazał jako jedno z czterech kryteriów, na podstawie których podejmowane będą decyzje o uruchamianiu kolejnych etapów odmrażania państwa, gospodarki.

Te etapy zostały wskazane, ale nie podano dat ich uruchamiania

– Owszem, bo to zależy m.in. od liczby wolnych łóżek w szpitalach, od tego, ile mamy respiratorów, ilu mamy chorych i jak wyglądają prace nad wynalezieniem lekarstw, szczepionek, a więc tego wszystkiego, nad czym pracują naukowcy. Ze strony ekonomicznej mogę tylko powiedzieć, że tak głębokiego kryzysu, jaki mamy obecnie i jaki się – w najbliższym czasie – będzie pogłębiał, jeszcze nie przechodziliśmy.

I tak jak w życiu, tak samo w gospodarce to, co budowaliśmy przez ostatnie lata, wszystko, do czego doszliśmy z wielkim mozołem, to wszystko możemy utracić bardzo szybko. Już wkrótce możemy się znaleźć w zupełnie innej rzeczywistości, która spadnie na nas nagle, która będzie zawierała w sobie wiele milionów osób bez pracy, a więc bez dochodu.

Możemy się znaleźć w rzeczywistości, która będzie charakteryzowała się wyższymi kosztami życia. Prawdopodobnie w niedługiej perspektywie artykuły spożywcze będą drożały, co jest zjawiskiem nakładającym się w czasie, niekoniecznie będące efektem koronawirusa. Będziemy też mieć do czynienia ze wzrostem zadłużenia Polski, z masowymi upadłościami naszych firm, z utratą dorobku całego życia.

To wręcz apokaliptyczna perspektywa.

– Zgadzam się i myślę, że premier Morawiecki i min. Szumowski – dzisiaj bodaj dwie najważniejsze osoby w państwie, rozumieją to bardzo dobrze i dlatego pierwsze zapowiedzi czy decyzje odmrażania państwa już zapadają, a kolejne są uzależnione od tego, co powiedziałem wcześniej. W innym wypadku kryzys może być jeszcze głębszy.

Akcentuje Pan, że w wielu dziedzinach odbudowę i powrót do normalności trzeba będzie rozpocząć niejako od podstaw. Co pójdzie na pierwszy rzut, co będzie najważniejsze z punktu widzenia polskiej gospodarki?   

– Już dzisiaj najważniejsze jest, aby nie dopuścić do upadłości firm, a upadłość – w naszych warunkach gospodarczych – bierze się z utraty płynności, a więc konieczne jest zapewnienie płynności polskim firmom. I tutaj na pochwałę zasługuje postawa naszego sektora bankowego, który różnie – szczególnie banki – ocenialiśmy w przeszłości, ale dzisiaj stanęły one na wysokości zadania.

Porównując to, co dzieje się w innych krajach europejskich, to banki u nas zareagowały bardzo szybko, i to na dużą skalę, na różne sposoby, co więcej: wciągnęły do współpracy także firmy leasingowe, faktoringowe, które są bardzo ważne ze względu na płynność każdego przedsiębiorstwa. Zastosowano zatem cały szereg działań, m.in. możliwość zapłacenia za pomocą transakcji bezdotykowej, podjęto szereg działań o charakterze społecznej odpowiedzialności biznesu. Chcę przez to powiedzieć, że nie tylko sektor publiczny, bo oprócz banków, których większość jest państwowa, ale również prywatne rynki finansowe zostały włączone w te działania, co może tylko cieszyć.

Branżą, która bodaj najbardziej odczuła zawirowania związane z koronawirusem, jest branża lotnicza, w szczególności infrastruktura lotniskowa. Co z tą ważną gałęzią?

– Utrzymanie przy życiu i przy normalnym funkcjonowaniu naszej infrastruktury jest bardzo ważne – jeśli nie kluczowe, zwłaszcza tak wrażliwej jak wspomniana infrastruktura lotnisk. Przez pandemię została ona całkowicie odcięta od możliwości zarobkowania. Na lotniskach nie da się zastosować ani usługi z dowozem, ani pracy zdalnej, bo jest to fizycznie niemożliwe.

Zatem lotniska nie mają alternatywy, a przy tym są infrastrukturą wrażliwą, ważną z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa, dla możliwości powrotu do normalności, i dlatego muszą one zostać utrzymane przez państwo, zwłaszcza jeśli chcemy mieć dalej korzyści z punktu widzenia naszego położenia geograficznego.

Ale ważne jest także to, byśmy utrzymali przy życiu przedsiębiorstwa ruchu ciągłego, takie jak huty czy koksownie, które wymagają – z uwagi ciągłości linii technologicznej – pracy 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, a po wygaszeniu – choćby na chwilę – wymagają odbudowy, bo bez tego nie można ich ponownie uruchomić, a to z kolei koszty i straty. Dlatego punktowe wsparcie dla branż szczególnie potrzebujących i pozwolenie tym właśnie branżom na normalną pracę jest – moim zdaniem – kluczowe do tego, żebyśmy ten kryzys przeszli względnie suchą nogą.

Czy jest możliwy powrót do sytuacji sprzed kryzysu?

– Powrotu dokładnie do takiej sytuacji jak sprzed kryzysu nie ma, co niekoniecznie musi oznaczać wyłącznie złe zmiany, bo każda trudna sytuacja jest też okazją do wyciągnięcia wniosków, do odrobienia lekcji. Wymuszona sytuacja pracy online pokazała, że część spraw można załatwić zdalnie, ale pokazała też przerwy w łańcuchach dostaw, co wskazuje, że warto stawiać na samowystarczalność gospodarczą – zwłaszcza w kluczowych dziedzinach, może nie pełną, ale na tyle, na ile jest ona możliwa.

Warto zatem kierować się patriotyzmem gospodarczym, co mówię zarówno do rządzących, jak i do przedsiębiorców oraz do konsumentów. Warto też rozwiązać problem kredytów tzw. frankowych, który w czasie wszystkich poprzednich kryzysów w ostatnich latach nabrzmiewał, i dzisiaj ta sieć znowu okazuje się wręcz systemowym ryzykiem dla naszego rynku finansowego i kraju. A zatem wniosków, jakie powinniśmy wyciągnąć po pandemii koronawirusa, jest całe mnóstwo.

Trzeba też wspomnieć o spółkach Skarbu Państwa, które jako pierwsze podjęły walkę, zaczęły łagodzić skutki koronawirusa. Warto też rozwijać dziedziny, badania medyczne, postawić na farmację, która na przestrzeni ostatnich dekad właściwie została wyprzedana w obce ręce. Jest nadzieja w Agencji Badań Medycznych – państwowej agendzie odpowiedzialnej za rozwój badań w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Myślę, że wszystkie te wnioski, jakie płyną, należy złożyć w jedną spójną, logiczną całość i na to przyjdzie czas, ale już dzisiaj wiele z nich – choćby z tego, co powiedziałem – już się wyłania.

Cały czas poruszamy się w obrębie zadań państwa, ale jesteśmy też członkiem Unii Europejskiej. Jaką rolę jako wspólnota w wychodzeniu z kryzysu po koronawirusie powinna odegrać Unia? Szefowie państw i rządów zatwierdzili wczoraj uruchomienie instrumentów pożyczkowych o wartości 540 mld euro na pomoc w walce z kryzysem gospodarczym. Czy to wystarczy?

– Z całą pewnością to nie wystarczy, ale taka koordynacja działań na poziomie europejskim jest niewątpliwie potrzebna, i to koordynacja wieloraka. Jeśli chodzi o finanse, to owszem, jest ona ważna, ale również jeśli chodzi o wzajemną wymianę sprzętu medycznego, bo jak wiemy, różne państwa europejskie zostały w różnym stopniu dotknięte kryzysem pandemii, stąd koordynacja na tym poziomie mogłaby się przydać.

Póki co wciąż jeszcze największej pomocy, największego wsparcia potrzebują kraje Europy Południowej, jak Włochy, Hiszpania, ale za chwilę ta sytuacja, która jest dynamiczna, może się zmienić, dlatego należy obserwować wydarzenia, wszystkie działania należy koordynować na poziomie ogólnoeuropejskim. Na tym samym poziomie warto też koordynować proces odmrażania gospodarki.

Polska gospodarka jest ściśle powiązana zwłaszcza z gospodarką niemiecką, ale także z innymi krajami Unii Europejskiej, transport między państwami Unii jest bardzo zdynamizowany, w związku z tym musimy ustalać nawzajem, kiedy otwieramy granice, jakie nowe środki zaradcze wolnościowe zaczynamy stosować w ramach odmrażania. Nie można też zapomnieć, że Unia – zwłaszcza elity brukselskie – obudziły się dość późno do walki z koronawirusem, za co zresztą szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przeprosiła, ale trzeba dodać, że współpraca europejska nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie – w wielu wymiarach jest dla nas dobra i korzystna, wręcz nieodzowna, ponadto daje duże możliwości rozwoju dla wszystkich obywateli państw członkowskich.

Wywodzimy się z tego samego zachodniego kręgu cywilizacyjnego i choć różne rzeczy dotyczące ideologii itd. mogą nam się w Unii nie podobać, to Unia Europejska ma jednak instrumenty, które mogą pozwolić na koordynację współpracy, jak wspomniałem: korzystnej dla wszystkich, także dla Polski.          

                 Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki