Próby niszczenia demokracji się nie powiodą
Wtorek, 21 kwietnia 2020 (15:52)Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jarosław Gowin rozpoczął cykl konsultacji z ugrupowaniami zasiadającymi w Sejmie w sprawie zmiany Konstytucji – jednej, siedmioletniej kadencji prezydenta i przesunięcia terminu wyborów o dwa lata. Z kolei Borys Budka chce, aby wybory odbyły się 16 maja 2021 roku. Choć – jak słyszymy – spotkanie nie dało przełomu, ale rozmowy będą trwały, czy zatem kompromis tych ugrupowań jest możliwy?
– Sprawa jest skomplikowana, dlatego że Zjednoczona Prawica, której członkiem do niedawna był także Jarosław Gowin, a teraz zmienił zdanie, co jak można sądzić, nie jest spowodowane dobrem Polski czy narodu – jak próbuje przekonywać, ale jego własnym dobrze pojętym interesem.
Szkoda też, że w sytuacji pandemii koronawirusa i jej skutków, które dotykają nie tylko Polski, ale także całego świata, i kiedy okres dochodzenia do normalności – jak się przewiduje – może być długi od półtora roku do nawet dwóch lat, pojawia się pomysł zorganizowania wyborów prezydenckich na wiosnę przyszłego roku, który moim zdaniem nie zostanie zaakceptowany przez Prawo i Sprawiedliwość. Owszem w drodze kompromisu akceptowaliśmy propozycję zmiany Konstytucji RP i ewentualność wydłużenia kadencji prezydenta Dudy o dwa lata, a więc ustalenie kadencji Prezydenta RP na siedem lat, ale nie wypowiedzieliśmy się jednoznacznie, czy miałoby to być ograniczenie do jednej czy dwóch kadencji.
Do czego dąży totalna opozycja?
– Formacja wiodąca po stronie totalnej opozycji, a więc Platforma i jej obecne kierownictwo z Borysem Budką na czele, ma tylko jeden cel – nie ważne jak, byle tylko odsunąć od rządzenia Prawo i Sprawiedliwość i przejąć władzę w Polsce. Co ciekawe, oprócz chęci przejęcia władzy nie mają żadnego programu, jak rządzić Polską. Pokazali to chociażby ostatnio podczas procedowania w Sejmie i w Senacie „Tarczy antykryzysowej” w pierwszym jak i drugim wariancie.
Owszem padało wiele poprawek, które tylko z pozoru miały niby uzdrowić polską gospodarkę, ratować przedsiębiorstwa, miejsca pracy, ale na proste pytania – moje również – podczas posiedzeń senackiej Komisji do spraw Budżetu i Finansów Publicznych, jakie są skutki finansowe, nie było żadnych odpowiedzi, było natomiast milczenie. Kiedy dopytywaliśmy o inne propozycje rozstrzygnięć, sytuacja była podobna, na pytania czy i z kim to było konsultowane, czy zostało przeliczone odpowiedzią było jedynie wzruszenie ramion. Wstyd o tym mówić, ale większość senacka, poszczególni jej członkowie prześcigali się w tym, kto nie zastanawiając się powie większą bzdurę. Mając doświadczenie, mogę powiedzieć jeszcze jedno, mianowicie nawet gdyby z ich strony padały konkretne propozycje, to dla mnie są niewiarygodne.
Dlaczego…?
– Przecież Platforma wespół z PSL miała osiem długich lat, więc jeśli są tacy kompetentni, przewidujący, gospodarni to, dlaczego niczego dobrego nie zrobili dla Polski i Polaków? Niczego dobrego, bo złego zrobili bardzo dużo.
Słyszymy zarówno ze strony Jarosława Gowina jak i Borysa Budki, że potrafią znaleźć punkty wspólne, że wybory powinna przeprowadzać PKW, że to nie rząd czy Poczta Polska powinny organizować wybory, dodają też, że przedstawione propozycje będą analizowane. Wynika z tego, że to nie koniec rozmów…?
– To jest sprawa Jarosława Gowina i Borysa Budki, natomiast mogę powiedzieć, że PiS zrobi wszystko, żeby nie pozbawić Polaków „Polski plus”, a to pod rządami Platformy byłoby zagrożone. To wsparcie jest szczególnie ważne w tym trudnym czasie pandemii, kiedy okazuje się, że gdyby nie programy prospołeczne chociażby „500 plus”, „300 plus” czy „Emerytura plus” to duża część polskiego społeczeństwa miałaby poważny problem.
Nie można też mówić, że program „500 plus”, to tylko konsumpcja, bo właśnie wzrost konsumpcji powoduje wzrost Produktu Krajowego Brutto. Dzisiaj w związku z pandemią wszyscy się zastanawiamy, jaka będzie sytuacja jeśli chodzi o PKB, jest bowiem duże prawdopodobieństwo, że w najbliższych miesiącach możemy mieć recesję, jeśli chodzi o gospodarkę. Jednak to właśnie konsumpcja, która jest pochodną programów prospołecznych powoduje, że jest popyt, ale też i podaż, która gwarantuje utrzymanie miejsc pracy.
Póki co z wiadomych względów trudno jest mówić o tworzeniu miejsc pracy, ale robimy wszystko, żeby istniejące miejsca pracy utrzymać. Jeśli zaś chodzi o Platformę, PSL czy inne formacje opozycyjne, to są one niewiarygodne, bo to, co dzisiaj uważają za stosowne, mogli zrobić przez osiem lat, kiedy rządzili w Polsce. Rządzenie to także odpowiedzialność za państwo, za budżet i dobrze byłoby też, żeby ci wszyscy krzykacze, którzy nie biorą żadnej odpowiedzialności za państwo, policzyli, ile kosztowałby ten ich koncert życzeń, te wszystkie propozycje, w których się prześcigają, i jakie byłyby tego skutki finansowe dla państwa.
Ustawa o głosowaniu korespondencyjnym jest w Senacie, czy po jej powrocie do Sejmu dotychczasowa większość – zważając na okoliczności i niepewność, co do zachowania się posłów Porozumienia – będzie w stanie odrzucić senackie weto, do czego potrzebna jest bezwzględna większość?
– Póki co trudno mi powiedzieć. Jeśli chodzi o wybory tradycyjne, to z całą pewnością należy brać pod uwagę głos ministra zdrowia, prof. Szumowskiego, a także epidemiologów, którzy w obecnej sytuacji wykluczają możliwość tradycyjnych wyborów, wobec tego jedyną formą pozostają wybory korespondencyjne sprawdzone w wielu krajach.
Platforma, która dzisiaj sprzeciwia się wyborom majowym w formie korespondencyjnej i chce ich przełożenia, zachowuje się jak dziecko we mgle, zapomina bowiem, że sama w 2015 r. gorąco popierała umożliwienie głosowania korespondencyjnego, co ich zdaniem miało być metodą na zaradzenie niskiej frekwencji wyborczej.
Może być tak, że wybory się nie odbędą?
– Powiem uczciwie, że nie wyobrażam też sobie sytuacji, kiedy Polska nie będzie miała prezydenta. Czy można sobie wyobrazić, że to premier będzie rządził przy pomocy dekretów i czy to nie byłoby złamaniem zasad demokratycznych? Jako PiS chcemy, aby Polska była nadal krajem demokratycznym i bronimy demokracji przed Platformą i całą totalną opozycją. Zależy nam, żeby wszelkie procedury dotyczące stanowienia prawa czy skutecznej walki z koronawirusem i gospodarczymi skutkami pandemii, żeby to wszystko odbywało się zgodnie z literą prawa, skoro istnieje taka możliwość. A taka możliwość jest.
Patrząc na „harce” Jarosława Gowina można mieć wątpliwości. Czy nie ma obawy, że Gowin i jego posłowie zagłosują przeciwko wyborom prezydenckim w maju?
– Jarosław Gowin półtora tygodnia temu przekonał się, że nie może liczyć na wszystkich swoich 18 posłów. Jego dymisja ze stanowiska wicepremiera i ministra nauki i szkolnictwa wyższego może wskazywać, że znalazł się w trudnej sytuacji i usiłował ratować swój wizerunek, nawet jeśli nie w oczach Polaków, to przynajmniej przed samym sobą.
Tyle, że teraz lider Porozumienia mówi o swoich posłach, że to sprawdzona, zahartowana w bojach ekipa…
– Myślę, że nie do końca jest tak, jak mówi Jarosław Gowin, bo przypomnę, że kiedy skrzyknął swoją ekipę, to okazało się, że zamiast 18 ma przy sobie nie więcej jak czterech posłów. Musiał być tym faktem mocno rozczarowany. Oczywiście straszy też, czy wręcz nawet grozi, że wyjdzie z tego rządu, że możemy mieć rząd mniejszościowy, tyle tylko, że Gowin, który długo tkwił w politycznym szpagacie, de facto już wyszedł składając dymisję. Natomiast, jeśli szanuje swoje koleżanki i kolegów z Porozumienia, to nie powinien się za nich wypowiadać, dlatego, że jego autorytet w tej politycznej formacji został bardzo mocno nadwyrężony.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki