Wioślarze zakończyli zgrupowanie
Wtorek, 26 czerwca 2012 (21:12)Wioślarskie osady ósemka ze sternikiem i czwórka podwójna mężczyzn zakończyły zgrupowanie w Zakopanem. Trenerzy kadry olimpijskiej Wojciech Jankowski i Aleksander Wojciechowski stwierdzili, że wszystkie założenia obozu pod Tatrami zostały dobrze wykonane.
Trener kadry olimpijskiej ósemki ze sternikiem (wiosła długie) ocenił, że siedmiodniowy pobyt pod Tatrami był ważnym elementem bezpośredniego przygotowania startowego (BPS) przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie (27 lipca-12 sierpnia).
- Zawsze w ciągu tych ostatnich ośmiu tygodni z siedmiomiesięcznego okresu treningowego przed główną imprezą budujemy szczyt formy. Zakopane jest idealne, ponieważ tu w zupełnie innym niż zazwyczaj krajobrazie wywołujemy prawdziwy głód wody - stwierdził Jankowski.
Jak określił - dał zawodnikom niezły wycisk. - Były wielogodzinne wyprawy w góry, kilkudziesięcokilometrowe trasy rowerowe, a do tego siłownia, bieżnia i trenażery - wyliczał szkoleniowiec.
Jutro podopieczni Jankowskiego rozpoczynają w Wałczu ponad trzytygodniowe, specjalistyczne treningi na wodzie. Stamtąd udadzą do Warszawy i odlecą do Londynu. Według trenera obecna forma daje nadzieję na udane starty.
- Oczywiście i na medale. Nie mówimy o kolorach, chociaż gdybym był przesądny, to szedłbym prawem serii: mój pierwszy start na olimpiadzie młodzieży w 1979 roku - medal brązowy, igrzyska olimpijskie w Barcelonie - też brąz, teraz więc uczeń powinien prześcignąć mistrza, a przynajmniej dorównać - powiedział trzykrotny olimpijczyk (1988 r. Seul, 1992 r. Barcelona i 1996 r. Atlanta). Jego zdaniem, tak podstawowa ósemka, jak i dwójka rezerwowych, są w dobrej kondycji. Cieszy go zwłaszcza doskonała forma Mikołaja Burdy, który w marcu tego roku w wyniku pobicia doznał urazu głowy. - Wtedy mieliśmy poważne obawy o jego stan zdrowia, ale dziś wszystko już za nim i powrócił do swoich najwyższych wartości - podkreślił Jankowski.
Wioślarz trenuje od ponad miesiąca i jak mówi, czuje się bardzo dobrze.
- Wszystko minęło. Oczywiście były ciężkie momenty, a zwłaszcza czas oczekiwania na ostatni wynik badania tomografem. Potem wielka ulga, radość z powrotu do trenowania i startów, w tym z pokonania Brytyjczyków i wygranej w Pucharze Świata w Monachium. Forma dobra, ale mam nadzieję, że na igrzyskach będzie dla całej naszej ósemki ta najwyższa - stwierdził Burda.
Zawodnik LOTTO Bydgostia WSG Bydgoszcz dodał, że nie czuje presji ani wzrostu poziomu stresu przed startem w Londynie.
- Przed każdą ważną imprezą staram się o tym nie myśleć, nie analizować i nie rozmawiać. To moje trzecie igrzyska. Na pierwsze, do Aten (2004) jechałem można powiedzieć na luzie, byliśmy młodzi. Wprawdzie chcieliśmy zająć jak najlepsze miejsce, to nikt na nas nie liczył i nie było presji. Potem już wiedzieliśmy, że można coś osiągnąć, więc stres się pojawił. Teraz natomiast już jest tak, że gdy przed startem łódka ląduje na wodzie, wkręca się wiosła i odbija od brzegu, to powraca spokój i pełne skupienie nad każdym ruchem - powiedział.
Dla jego kolegi z osady i bydgoskiego klubu igrzyska olimpijskie to wielkie wyróżnienie. Piotr Hojka zanim dołączył do ósemki startował m.in. w Pekinie w dwójce bez sternika (z Jarosławem Godkiem).
- Moja rodzina wie, jakie to dla mnie ważne, więc to rozumie i stara się wspierać, chociaż nie powiem, jest ciężko, ponieważ to oznacza więcej treningów. Podczas przygotowań do igrzysk czy innych ważnych startów nie ma za bardzo czasu na odwiedziny w domu i pozostaje niestety tylko kontakt telefoniczny - wyjaśnił sportowiec.
Wioślarz uważa, że Zakopane jest szczęśliwe dla tej dyscypliny sportu. - Zauważyłem, że tu zawsze nabieramy objętości, która potem w połączeniu z czuciem wody i oczywiście ze zgraniem osady daje efekty w postaci dobrego wyniku. Myślę, że tak będzie i tym razem - dodał Hojka.
W skład olimpijskiej ósemki ze sternikiem wchodzą: Rafał Hejmej, Krystian Aranowski, Michał Szpakowski, Michał Schodowski, Piotr Hojka, Piotr Burda, Piotr Juszczak, Marcin Brzeziński i sternik Daniel Trojanowski. Rezerwowi to Bartosz Zabłocki i Maciej Mattik.
Zadowolony z trzynastu treningowych dni w Zakopanem był także trener kadry olimpijskiej wioseł krótkich mężczyzn. - Moi podopieczni, czyli czwórka podwójna Adam Korol, Konrad Wasielewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i jedynkarz Michał Słoma, wylali tu sporo potu na rowerach, w siłowni, na bieżni i ergometrach - wyliczał Aleksander Wojciechowski.
Dobra pogoda pozowliła też w pełni wykorzystać czas górskich treningów. - Tylko jeden dzień deszczu, a poza tym takie marszobiegi jak trasą Kiry, Ciemniak, Kopa Kondracka, Kasprowy Wierch, Hala Gąsienicowa, Kuźnice na Bystre - 32 kilometry w sześć godzin to naprawde niezły wynik - podkreślił szkoleniowiec.
Zapytany o nastroje przed wyjazdem do Londynu Wojciechowski powiedział, że są dobre. - Pola na pewno nie oddamy, ale konkurencja będzie ostra, co pokazały wszystkie zawody poprzedzające igrzyska. Ten rok nam się niespecjalnie układał, ale bywały już takie lata, że po niezbyt udanym sezonie właśnie ta największa impreza wypalała. Na to więc liczę, chociaż myślę, że lepiej zrobić miłą niespodziankę niż zapowiadać medale - powiedział Wojciechowski.
Pracująca pod kierunkiem Wojciechowskiego czwórka podwójna Korol, Kolbowicz, Wasielewski, Jeliński zdobyła m.in. złoty medal olimpijski w Pekinie (2008) i czterokrotnie tytuł mistrzostrza świata (2005, 2006, 2007, 2009). - Są więc zaprawieni w bojach i myślę, że do końca wszyscy wytrwamy w dobrych nastrojach i z potężną wolą walki - podsumował szkoleniowiec.
Słowa trenera potwierdził Konrad Wasielewski. - Po wykonaniu w 100 procentach treningów tu w górach, jedziemy z prawdziwym zapałem na wodę do Wałcza, a potem do Londynu z przeświadczeniem, że na tych igrzyskach wszystko dobrze się ułoży. Oczywiście, że chciałoby się obronić tytuł i usłyszeć "Mazurek Dąbrowskiego". Liczę więc na nasz dobry występ - powiedział Wasilewski. Zawodnik szczecińskiego AZS dodał, że sporym atutem osady są wzajemne relacje. - W tym roku mija osiem lat wspólnego pływania, więc uważam, że jesteśmy zgrani, nieźle się dogadujemy i w gorszych momentach wspieramy. To moim zdaniem niezwykle ważne - ocenił Wasilewski.
W sumie na czerwcowym zgrupowaniu pod Tatrami przebywała 26-osobowa kadra olimpijska wioślarek i wioślarzy. Ostatnia grupa opuści Zakopane pod koniec tygodnia.
IK, PAP