• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Spadek obrotów w handlu może uderzyć w polskie PKB

Poniedziałek, 20 kwietnia 2020 (10:21)

Handel, który został dotknięty przez kwarantannę, jest bardzo istotnym źródłem tworzenia PKB – podkreślił Marcin Czaplicki z PKO BP.

– W pierwszej kolejności ucierpiały te branże, które związane były z podróżowaniem, to jest hotelarstwo, turystyka, transport pasażerski, w szczególności długodystansowy – zauważył Marcin Czaplicki z PKO BP.

– Spadać zaczęły również przychody barów, restauracji, a także innych usług, w których dominuje bezpośredni kontakt z klientem, po tym, jak ludzie przestraszeni możliwością zakażeń przestali je odwiedzać – dodał.

Ekonomista stwierdził, że po zamknięciu szkół, gdy ludzie zaczęli coraz więcej czasu spędzać w domu, skutki epidemii zaczęły odczuwać także inne sektory usługowe.

– Zamknięcie galerii handlowych odbiło się na kondycji sprzedaży detalicznej, w szczególności w tych segmentach, gdzie niemożliwe lub utrudnione było zastąpienie sprzedaży bezpośredniej transakcją internetową – ocenił Marcin Czaplicki.

Dodał, że wzrost liczby zachorowań, a także problemy z dostawami komponentów uderzyły także w przemysł, w przypadku którego część zakładów musiała podjąć decyzję o zawieszeniu lub istotnym ograniczaniu produkcji.

Ekonomista ocenił, by móc odpowiedzieć na pytanie nt. przyszłości, kluczowe jest przyjęcie dwóch założeń: po pierwsze, jak długo – i dla jakich branż – będzie trwało zawieszenie działalności, bo od tego zależy w szczególności dotkliwość kryzysu dla branży usługowej.

– Po drugie – jak zmieni się zachowanie konsumentów po zniesieniu przeciwepidemicznych ograniczeń – to determinowało będzie sprzedaż, ale także produkcję wielu branż, np. produkcję mebli i innego typu dóbr trwałego użytku, w przypadku których popyt zależy od sytuacji konsumenta, a przed nami okres podniesionego bezrobocia – podkreślił.

– W średnim terminie, aż do wynalezienia szczepionki, ucierpi zapewne szeroko pojęta branża turystyczna, a także ta część gastronomii, która nie będzie sobie w stanie poradzić z ograniczeniami sanitarnymi – ocenił ekonomista.

– O ile sama turystyka, gastronomia czy hotelarstwo mają relatywnie niski, jeżeli nie bardzo niski udział w tworzeniu wartości dodanej w Polsce, co oznacza, że długotrwały negatywny wpływ kryzysu nie musi być duży, o tyle handel dotknięty przez kwarantannę jest już bardzo istotnym – większym niż w innych państwach – źródłem tworzenia PKB – powiedział.

– Dlatego tak ważne jest ponowne jego uruchomienie po okresie kwarantanny – dodał.

Czaplicki powiedział, że innymi sektorami, w przypadku których nasza gospodarka jest relatywnie bardziej eksponowana niż inne, są transport oraz budownictwo.

– Kondycja pierwszego w dużej mierze zależy od światowego popytu i wymiany handlowej – powiedział. – W przypadku drugiego ważny będzie popyt na mieszkania, kontynuacja inwestycji infrastrukturalnych, a także dostępność pracowników i półproduktów – powiedział.

– Z perspektywy potencjalnych źródeł kryzysu kluczowa może się okazać sytuacja małych banków, w szczególności spółdzielczych – ocenił ekonomista. Dodał, że to w nie uderzają niskie stopy procentowe oraz odpisy dokonywane ze względu na problemy klientów.

– Kluczowa będzie kondycja konsumpcji, a więc także handlu – powiedział Czaplicki. Zdaniem ekonomisty przykład Chin, które już w marcu zaczęły odmrażać gospodarkę, pokazuje, że o ile przemysł i eksport dość sprawnie wrócił do relatywnie normalnego funkcjonowania, o tyle sprzedaż detaliczna i ogólnie aktywność konsumentów – już nie.

– Widać to po pustych hotelach, a także ulicach. Chińczycy wychodzą z domu w zasadzie jedynie do pracy, więc istotnemu ograniczeniu uległy w ich wypadku wydatki na rozrywkę, ale także wiele usług – podkreślił.

– W krótkim terminie zyskują niewątpliwie te branże, które świadczą usługi zdalne lub wspierają ich świadczenie – stwierdził ekonomista. „Posiadane przez nas dane wskazują na wzrost popularności usług kurierskich, co wynika z większej liczby zakupów na odległość”.

Czaplicki dodał, że powszechnie dostępne informacje wskazują również na to, że zwiększone przychody odnotowały także sektory rozrywkowe, z których usług można korzystać w domu jak gaming czy VOD.

– Relatywnie lepiej od innych – ale niekoniecznie lepiej niż przed epidemią – wiedzie się także tym, którzy już wcześniej rozwijali internetowe i zdalne kanały sprzedaży, a także mieli przygotowaną bazę pod pracę zdalną z domu – stwierdził.

– W długim horyzoncie kluczowa będzie elastyczność i zdolność do zmiany kierunków produkcji w odpowiedzi na zmiany, jakie mogą mieć miejsce w popycie konsumpcyjnym, ale także inwestycyjnym – powiedział ekonomista. Jego zdaniem, kryzys pokazał, że światowa gospodarka nie może polegać tylko na jednym (np. chińskim) źródle dostaw półproduktów.

– Rodzi to potrzebę dywersyfikacji, a więc także zakładania nowych fabryk w innych miejscach, na przykład w Polsce – ocenił. Według Czaplickiego innym istotnym aspektem jest zwiększenie powierzchni magazynowej ze względu na potrzebę gromadzenia większych zapasów, a to generuje wyzwania, ale także i szanse dla branży logistycznej.

– Rzecz jasna, wybuch epidemii oznacza konieczność zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia, ale także prewencję, to jest branżę biotechnologiczną i farmację – zaznaczył ekonomista.

– Wzrośnie również rola usług zdalnych, np. telemedycyny. Swoją pozycję mogą także poprawić sklepy małopowierzchniowe, gdyż z uwagi na unikanie dużych skupisk osób, ludzie mogą preferować je kosztem supermarketów – podsumował Marcin Czaplicki.

AB, PAP