• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Ewangelia

Niedziela, 19 kwietnia 2020 (09:19)

J 20,19-31

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im z trzymane”.

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”.

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!”. Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!”. Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.


Rozważanie

Pokój wam!

Spoglądamy na zmartwychwstanie oczami świadków wydarzenia. Znamienne, że Jezus nie wypomina swoim uczniom tchórzostwa, ucieczki spod krzyża. Niesie pokój i przebaczenie. Uwiarygodnia się przez swoje rany – to bardzo ważny znak, konieczny do zrozumienia każdego słowa, jakie wypowiada. One są ceną zbawienia, punktem odniesienia Jego miłosiernej miłości. Przypominają, iż zmartwychwstanie nie unieważnia krzyża, nie niweczy sensu cierpienia i śmierci, ale nadaje im nowy wymiar. Doskonale rozumiał to apostoł Tomasz, domagający się dowodów prawdziwości od Mistrza.

Napisano o nim dużo: że jest patronem wątpiących, sceptyków i racjonalistów. Z tego też względu dla wielu chrześcijan po dziś dzień jest mocno „podejrzanym” apostołem. Jego słowa w powszechnym mniemaniu uchodzą za obrazoburcze, burzące sielankowość „wieczoru pierwszego dnia tygodnia”. Tymczasem w pamięci Tomasza dobrze wyryły się krzyż i gehenna Golgoty. Nie był materialistą niezdolnym do otwarcia się na tajemnicę. Trudno mu było zaakceptować wieść o zmartwychwstaniu jako prosty „happy end”.

„Niewiara Tomasza pomogła mi bardziej uwierzyć, niż wiara pozostałych uczniów” – napisał po latach Papież św. Grzegorz Wielki. Dość paradoksalnie to brzmi. Ale ma sens. Pytania zawsze będą, problem jest innej natury: czy i gdzie szukamy odpowiedzi? Bo przecież całe życie składa się z pytań i odpowiedzi. Siła wiary nie polega na „niezachwianym przekonaniu”, ale na tym, że potrafimy udźwignąć wahania, niejasności, znosić ciężar tajemnicy – a przy tym zachować nadzieję i pozostać wiernym.

Ks. Paweł Siedlanowski