Skandaliczna rezolucja
Sobota, 18 kwietnia 2020 (08:54)Wszyscy eurodeputowani PiS zagłosowali przeciw rezolucji w sprawie działań UE na rzecz zwalczania pandemii koronawirusa i jej skutków, w której znalazła się krytyka polskich władz za planowane wybory w maju. Prawie wszyscy deputowani opozycji byli za.
Rezolucję poparło 395 europosłów, 171 było przeciw. 128 wstrzymało się od głosu. Największą grupą polityków, która zagłosowała przeciw, była frakcja Tożsamość i Demokracja, w której zasiadają eurodeputowani m.in. z Austriackiej Partii Wolności (FPOe), francuskiego Zjednoczenia Narodowego, Alternatywy dla Niemiec (AfD) oraz włoskiej Ligi.
Poza nimi bardzo duża część Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), w tym wszyscy eurodeputowani PiS, była przeciw, podobnie jak mniejsze grupy posłów skrajnie lewicowej frakcji GUE oraz część Zielonych i niezrzeszonych, a także dwóch liberałów.
Żaden z europosłów Europejskiej Partii Ludowej, nawet należący do tej grupy Węgrzy z Fideszu Viktora Orbana, nie zagłosował przeciw. Kilku europosłów EKR się wstrzymało, zrobiła tak też część deputowanych EPL, w tym przedstawiciele Fideszu oraz Jarosław Kalinowski i Krzysztof Hetman z PSL.
Z kolei za rezolucją zagłosowała zdecydowana większość głównych frakcji, w tym wszyscy europosłowie PO zasiadający w EPL oraz eurodeputowani SLD i Wiosny będący we frakcji Socjalistów i Demokratów. Również trójka europosłów EKR ze Słowacji, Litwy i Łotwy była za rezolucją.
Niewiążący prawnie tekst dotyczy w dużej mierze społeczno-gospodarczych kwestii związanych z przeciwdziałaniem skutkom pandemii. Europosłowie wzywają m.in. do szerokiego pakietu wspierającego europejską gospodarkę po kryzysie związanym z COVID-19.
Fragment rezolucji dotyczy jednak Polski. Europosłowie „ubolewają nad krokami podjętymi przez polski rząd, a mianowicie zmianą kodeksu wyborczego wbrew wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego i innym przepisom prawa, w celu przeprowadzenia wyborów prezydenckich w środku pandemii, co może zagrozić życiu obywateli polskich i podważyć koncepcję wolnych, równych, bezpośrednich i tajnych wyborów przewidzianą w polskiej Konstytucji”.
Posłowie do PE wyrazili w rezolucji także „poważne obawy” dotyczące kroków podjętych przez rząd Węgier „w celu przedłużenia stanu wyjątkowego w kraju na czas nieokreślony, wprowadzenia dekretem bezterminowego zawieszenia i osłabienia parlamentarnego nadzoru nad sytuacją kryzysową”.
Eurodeputowani PiS ocenili, że umieszczenie zagadnienia wyborów korespondencyjnych w rezolucji PE dotyczącej walki z pandemią jest kolejnym przejawem stygmatyzacji Polski ze strony UE. Nazwali ten fakt „skandalicznym”. „Z przykrością stwierdzamy, że nie jest to rezolucja tylko o walce z pandemią i jej skutkami, ale dokument, który wyraża stałe obsesje Parlamentu Europejskiego i większości, która rządzi Unią Europejską” – zaznaczyli w komunikacie.
Europosłowie delegacji PO–PSL stwierdzili z kolei, że „nie było i nie ma zgody na łamanie prawa i wykorzystania pandemii do budowania rządów autorytarnych”. „Nie chcemy też, żeby za błędy obecnego rządu płacili Polacy i tak już ciężko dotknięci przez kryzys. To, że po raz kolejny Europa z niepokojem upomina się o prawa i godność Polaków, jest wynikiem łamania prawa w Polsce przez Jarosława Kaczyńskiego i jego podopiecznych” – napisali w komunikacie.
RP, PAP