• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Bruksela nie będzie rządzić Polską

Piątek, 17 kwietnia 2020 (16:48)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie pośle czy 10 maja to wciąż realny termin wyborów prezydenckich?

– Narazie nie ma decyzji o zmianie terminu, przygotowania do wyborów prezydenckich trwają. Oczywiście ustawa, która stwarza możliwości głosowania korespondencyjnego jest w tej chwili w Senacie, ale po stronie większości senackiej nie ma woli szybkiego jej procedowania, a zatem należy się spodziewać, że ustawa ta na biurko prezydenta trafi w ostatniej chwili, w ostatnim momencie.

Jeśli zaś chodzi o sam termin majowy wyborów, to nie ma innej możliwości – te wybory muszą się odbyć w maju, bo bez wprowadzenia któregoś ze stanów nadzwyczajnych, konstytucyjnie zmiany terminu wyborów przeprowadzić się nie da. Jest zrozumiałe, że w specustawach jest możliwość, aby w ramach obowiązującego prawa marszałek Sejmu mógł wyznaczony termin przesunąć o tydzień, i być może, jeśli zaistniałaby sytuacja, że ten dodatkowy czas będzie potrzebny, to do tego może dojść, że o tydzień wybory zostaną przesunięte, ale w tej chwili nikt o tym jeszcze nie mówi. Dlatego myślę, że o ile nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, to wybory prezydenckie w Polsce odbędą się w ustawowym terminie.     

Tyle, że nie podoba się to Unii Europejskiej, która oskarża Polskę – tym razem – o łamanie praworządności, w związku organizowaniem wyborów w formie korespondencyjnej…

Trzeba podkreślić, że propozycja głosowania korespondencyjnego jest absolutnie demokratyczną formułą. Szczególnie w sytuacji zagrożenia zdrowia obywateli daje poczucie bezpieczeństwa w trakcie głosowania, więc zastrzeżeń ze strony Unii Europejskiej nie rozumiem.

Przypomnę tylko, że w Europie odbywały się już wybory w formie korespondencyjnej – wprawdzie samorządowe, ale jednak i intencją większości sejmowej jest to, aby z jednej strony uczynić zadość Konstytucji RP i przeprowadzić wybory, ale z drugiej strony, aby zapewnić bezpieczeństwo wyborcom. Oczywiście też należy się liczyć z tym, że jeżeli będzie blokada po stronie Senatu, to wybory prezydenckie, co też nie jest wykluczone, odbędą się na normalnych zasadach jedynie ze zmianami, które dotyczą osób starszych – po 65. roku życia, którym już dzisiaj ustawa daje możliwość oddania głosu korespondencyjnie.

Tak, czy inaczej trzeba zauważyć, że Unia Europejska stosuje podwójne standardy i nie rozumiem, dlaczego w Polsce głosowanie korespondencyjne miałoby się nie odbyć natomiast np. w Niemczech wybory w tej formie mogą być przeprowadzane. Stąd – moim zdaniem – jest to działanie Brukseli na polityczne zamówienie polskiej opozycji, która chce przesunięcia terminu wyborów prezydenckich bynajmniej nie z uwagi na bezpieczeństwo Polek i Polaków, ale z uwagi na nikłe poparcie w sondażach dla kandydatki Platformy i pozostałych kandydatów opozycji.

Do tego chóru krytyków polskiego rządu dołącza się także Europejska Partia Ludowa i jej szef Donald Tusk…

– W tej chwili rzeczywiście – z jednej strony – trwa procedura przeciwko węgierskiemu Fideszowi o wykluczenie tej formacji z szeregów Europejskiej Partii Ludowej, czyli kontestowanie przez Komisję Europejską stanu nadzwyczajnego jaki został wprowadzony na Węgrzech.

Jest to jakiś absurd, bo przecież Komisja Europejska znakomicie zdaje sobie sprawę, że wybory w Polsce mogą być przesunięte wyłącznie w sytuacji wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, natomiast w momencie, kiedy na Węgrzech taki stan nadzwyczajny jest wprowadzony, to krytykowany jest premier Viktor Orban i partia Fidesz. Można sobie tylko wyobrazić, co byłoby, gdyby polski rząd zdecydował się na wprowadzenie któregoś ze stanów nadzwyczajnych w Polsce.

Natomiast jeśli chodzi o Donalda Tuska, to – moim zdaniem – w sposób oczywisty rusza on w sukurs całej totalnej opozycji w Polsce – uruchamiając również w tym celu Komisję Europejską. Myślę jednak, że Komisja Europejska w tę grę Tuska wciągnąć się nie da, także nie da się wmanewrować w tę grę przewodnicząca Ursula von der Leyen. Trzeba też powiedzieć, że Donald Tusk nie działa w interesie Polski i Polaków i notorycznie stara się sypać piasek w szprychy tak, aby jak najbardziej utrudnić działania polskiego rządu i większości rządzącej w Polsce.

Gdzie w okresie pandemii koronawirusa podziała się solidarność europejska, czy Unia Europejska powinna skupić swoją uwagę na pomocy krajom Unii Europejskiej…

– Ten brak działań w tak trudnej sytuacji jaką mamy, jakiej doświadczyli Włosi jest symboliczny. Z jednej strony przewodnicząca Ursula von der Leyen może mieć dobre intencje, ale z drugiej w samej Unii są tak dalece sprzeczne interesy, że ta biurokratyczna maszyna, zwyczajnie nie jest w stanie na czas reagować na zagrożenia kryzysowe. Stąd dzisiaj poza werbalnym przekazem i zaklinaniem rzeczywistości, po stronie Unii nie ma praktycznie działań.

Boleśnie przekonały się o tym przede wszystkim Włochy. Ursula von der Leyen  w Parlamencie Europejskim próbowała wprawdzie łagodzić napięcie i przepraszała Włochów za brak solidarności ze strony Unii Europejskiej i kreśliła nowy plan Marshalla, ale zawód pozostał. Szefowa Komisji Europejskiej dziękowała m.in. polskim lekarzom, którzy w najtrudniejszych momentach epidemii nieśli pomoc Włochom, ale to też pokazuje brak realnych działań ze strony Unii Europejskiej. To jest dowód, że w momencie, kiedy jest kryzys, to państwa narodowe muszą sobie radzić same.

Polska jak narazie zdaje egzamin?

– Polska w obliczu epidemii koronawirusa podjęła działania, które wyprzedziły działania innych państw, dzięki czemu skala zachorowań u nas – w porównaniu z innymi krajami jest mniejsza, mniej jest też najtragiczniejszych przypadków – ofiar śmiertelnych. Myślę, że z polskich doświadczeń inne państwa mogłyby korzystać, mogłaby też korzystać Unia Europejska, gdyby tylko chciała się wsłuchać w głosy płynące z Polski, a nie próbować krytykować, wyrażać jakieś niepodyktowane żadnymi powodami zatroskanie o stan demokracji w naszym kraju związane chociażby z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi.

To jest narracja, którą uprawia przede wszystkim opozycja totalna w Polsce, która nie ma innego pomysłu na zyskanie poparcia społeczeństwa. Co więcej zamiast stanąć dzisiaj solidarnie z rządem premiera Morawieckiego, aby przeciwdziałać skutkom epidemii, co wydaje się czymś normalnym, to jedyne, co potrafi to jątrzyć i próbuje blokować działania władzy.

I w braku pomysłu na prowadzenie polityki upatrywałbym kolejne skargi do Brukseli zarówno opozycji jak i Donalda Tuska, a co za tym idzie nieprzychylne dla Polski działania ze strony Komisji Europejskiej. Inspiratorem tych wrogich wobec Polski działań jest opozycja, ale tak czy inaczej od Unii Europejskiej, jeśli nie potrafi pomóc, oczekiwałbym, aby nie przeszkadzała.

Wracając jeszcze do wątku wyborczego, proszę powiedzieć, czy wybory korespondencyjne, czy ta forma może być przyszłością wyłaniania władz?

– Wybory korespondencyjne zawsze mogą być formą dodatkową, która jest uprawnieniem obywatela, ale nie regułą. Jednak wybory bezpośrednie, w lokalach, przed komisją zawsze dają poczucie pełnego uczestnictwa w akcie wyborczym. Zresztą zapisy jakie zostały umieszczone w zmianach do ordynacji wyborczej, wskazują głosowanie korespondencyjne jako powszechną formę wyborów wyłącznie na czas epidemii, więc sądzę, że jeśli doszłoby do powszechnych wyborów korespondencyjnych, to właśnie wyłącznie w stanie epidemii.

Natomiast w przyszłości wybory będą odbywały się w formule tradycyjnej, ale oczywiście – jeśli się sprawdzą, to możliwość skorzystania z formy głosowania korespondencyjnego będzie – rzec można – zdecydowanie szersza. Zresztą już ten krok dający możliwość głosowania osób niepełnosprawnych, czy osób w starszym wieku w ustawie się znalazł. Natomiast, wraz z rozwojem technologii, przy jednoczesnym wzroście zabezpieczeń gwarantujących możliwość oddania głosu, który nie będzie podważany – nie należy wykluczać, że w przyszłości również głosowanie elektroniczne będzie się upowszechniało. Jednak, póki co, uważam, że jest to melodia przyszłości.             

               Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki