Pokorny sługa Polski
Czwartek, 24 stycznia 2013 (20:32)Ks. bp Edward Frankowski, emerytowany biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej:
Koniec 2012 i początek 2013 r. to czas, kiedy żegnamy dwóch wielkich ludzi wzajemnie się uzupełniających: ks. abp. Ignacego Tokarczuka i kard. Prymasa Józefa Glempa. To Opatrzność Boża tak pokierowała, że jeden i drugi odegrali ważne role w historii Kościoła w Polsce. Ksiądz abp Tokarczuk przebijał mury, jakie władze komunistyczne stawiały Kościołowi i Narodowi, natomiast ksiądz Prymas Glemp miał niełatwe zadanie ustabilizowania sytuacji w Polsce.
Był człowiekiem bardzo rozmodlonym, człowiekiem ogromnej i żywej wiary. To w wierze w Boga i bezgranicznym oddaniu Matce Najświętszej tkwiła Jego siła. Z tych źródeł czerpał moc do niełatwej posługi Kościołowi i Polsce.
Żeby poznać, a tym bardziej zrozumieć decyzje i służbę Kościołowi i Polsce kard. Glempa trzeba przyjrzeć się czasom, w których żył.
Na wiele spraw musiał patrzeć całościowo, bez emocji, próbując wyważyć, co jest dobrem, a co złem, co służy, a co szkodzi, co w niektórych sytuacjach wcale nie było takie oczywiste, i wybierać to, co najbardziej korzystne dla Kościoła i Polski.
Jego służba Polsce była pokorna i spokojna. W jego działaniach i postawie nie było agresji, ale często bardzo ludzkie podejście, ciepłe, serdeczne, czym również zyskiwał sobie przyjaciół. Byli też tacy, którzy w tych cechach postrzegali słabość Prymasa Glempa, wykorzystując jego dobroć, pokorę i szlachetność. Tymczasem to była siła kard. Glempa.
W swojej nauce do Polaków kierował się przede wszystkich chwałą Boga i dobrem duchowym każdego człowieka. W hierarchii kościelnej w Polsce stał najwyżej, ale jak to często bywa – na szczytach największe są zawirowania i często człowiek czuje się osamotniony.
Mimo pozorów nie tak łatwo jest wówczas znaleźć zrozumienie wśród ludzi, dlatego zdarza się, że osoby te są narażone na różnego rodzaju, często niesprawiedliwe oceny, posądzenia czy nawet oskarżenia.
Ksiądz Prymas Glemp miał tu wyjątkowo trudną rolę. Objął władzę po Słudze Bożym Prymasie Tysiąclecia kard. Stefanie Wyszyńskim i miał za zadanie, żeby dorobku i osiągnięć swego wielkiego poprzednika dla Kościoła i Narodu Polskiego nie zaprzepaścić, ale zachować i utrwalić. Czas służby Prymasa Glempa przypadł też na okres pontyfikatu bł. Jana Pawła II, co z jednej strony było zaszczytem, a z drugiej na Prymasie ciążyło zadanie, żeby Ojcu Świętemu pomóc, w tym co on chciał dobrego zrobić dla Polski.
Jeżeli do tego dodamy stan wojenny, zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki oraz wielu innych kapłanów zamordowanych przez komunistów, a także próby podważenia autorytetu i niszczenia dorobku Kościoła, to widzimy, że zadanie Prymasa Glempa nie było proste. Tym bardziej że wraz z przemianami w Polsce pojawiały się naciski, by ulec siłom, które de facto siały spustoszenie w Ojczyźnie i Narodzie. Kard. Józef Glemp robił jednak wszystko, żeby wśród burz i nawałnic, jakie przetaczały się przez Polskę, zachować wierność Bogu i Ojczyźnie, a jednocześnie tonować napięcia, które mogłyby zostać wykorzystane przez wrogów przeciwko Kościołowi i dorobkowi, jaki z takim wysiłkiem osiągnął Naród pod kierunkiem swoich wielkich pasterzy.
Ksiądz Prymas zrobił ogromnie dużo dobrego dla Kościoła w Polsce, ale także dla Radia Maryja, bo mimo krytycznych uwag nie dał się wciągnąć w nagonkę przeciwko temu dziełu i nie zrobił nic, żeby tej cennej inicjatywie zaszkodzić. Skądinąd wiemy, że cieszył się, że Radio Maryja istnieje. Miał też świadomość, że głos Polski bez Radia Maryja byłby niemy i głuchy.
Stąd wielki szacunek dla śp. zmarłego ks. Prymasa Józefa Glempa, wielka wdzięczność i wielkie uznanie dla tych dzieł, które z takim trudem, wysiłkiem i ogromną determinacją realizował, dążąc do ustabilizowania sytuacji w Ojczyźnie i Kościele w Polsce.
not. Mariusz Kamieniecki